Nie widziałem, by Miller zadeptywał ślady

Nie widziałem, by Leszek Miller zadeptywał ślady na miejscu zabójstwa byłego szefa policji Marka Papały - zeznał w sądzie Bogdan Borusewicz, marszałek Senatu, a 10 lat temu wiceminister spraw wewnętrznych.

Nie widziałem, by Leszek Miller zadeptywał ślady na miejscu zabójstwa byłego szefa policji Marka Papały - zeznał w sądzie Bogdan Borusewicz, marszałek Senatu, a 10 lat temu wiceminister spraw wewnętrznych.

Reklama

Był on świadkiem w procesie cywilnym, który b. premier Leszek Miller wytoczył b. ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze po tym, jak amerykański sąd odmówił wydania Polsce polonijnego biznesmena Edwarda Mazura, któremu nasi śledczy chcieli postawić zarzut podżegania do zabójstwa Papały. Ziobro powiedział, że "Miller zadeptywał ślady" na miejscu tego zabójstwa.

Miller, który podkreśla, że był przyjacielem Papały, w procesie cywilnym domaga się za to od Ziobry przeprosin i 30 tys. zł na dom dziecka. Ziobro chce oddalenia pozwu. Jego pełnomocnik mec. Jacek Wierciński uzasadniał, że sformułowanie "zadeptywał ślady na miejscu zdarzenia nie oznacza, iż Miller te ślady zadeptał", a bezsporne jest, iż Miller był wpuszczony w rejon zbrodni - za jeden z kilku policyjnych kordonów zabezpieczających okolicę przed postronnymi.

Borusewicz mówił w piątek, że - jako wiceminister spraw wewnętrznych - został natychmiast zawiadomiony o śmierci Papały i postanowił udać się w to miejsce - był bowiem tego czerwcowego wieczora 1998 r. najwyższym rangą urzędnikiem MSWiA obecnym w stolicy.

- Byłem tam 40-50 minut po zdarzeniu. Gdy dotarłem do miejsca, w którym stał ówczesny komendant stołeczny policji Michał Otrębski, ze zdziwieniem zauważyłem, że są tam osoby postronne: pan Miller, Zbigniew Sobotka (były wiceminister SWiA w rządzie SLD - PAP) oraz b. szef kadr KGP Roman Kurnik i nieznany mi wtedy człowiek. Spytałem Otrębskiego kto to jest, powiedział, że biznesmen - ostatni człowiek, z którym Papała kontaktował się przed śmiercią. Potem się dowiedziałem, że to był Edward Mazur - mówił Borusewicz.

Chciał on nawet zażądać, by usunięto te osoby z miejsca, w którym nie powinny się znajdować.- Komendant Otrębski, jak rozumiem, kierował akcją na miejscu zdarzenia. Żeby mógł mnie - wiceministra - poinformować o szczegółach, musieliśmy odchodzić na stronę. Pytałem Otrębskiego, skąd oni tak szybko o wszystkim wiedzieli. Odpowiedział, że byli razem na jakiejś imprezie towarzyskiej i tam musieli to usłyszeć - relacjonował Borusewicz. Od pomysłu usunięcia Millera i pozostałych z wydzielonego miejsca w końcu odstąpił, bo - jak zeznał - doszedł do wniosku, że opozycja mogłaby im stawiać zarzut, że rząd coś przed nimi chce ukryć.

Proces odroczono do listopada, gdy mają zeznawać kolejni świadkowie.

Marek Papała - były Komendant Główny Policji zginął 25 czerwca 1998 r. w Warszawie. Zastrzelono go z pistoletu, gdy wsiadł na parkingu do swego samochodu. Poszukiwania zabójcy trwają do dziś. W nieoficjalnych informacjach o sprawie śmierci Papały wielokrotnie pojawiało się nazwisko polonijnego przedsiębiorcy Edwarda Mazura z Chicago.

27 lutego 2002 r. był on nawet na krótko zatrzymany. Warszawscy śledczy chcieli mu stawiać zarzut zlecenia zabójstwa i wystąpić o aresztowanie. Po naradzie w Prokuraturze Krajowej odstąpiono jednak od tego pomysłu. Mazur został zwolniony przed upływem 48 godzin i wyjechał z kraju. Zanim to uczynił, pojawił się jeszcze - co odnotowała potem prasa - na przyjęciu w restauracji "Belvedere" w Łazienkach Królewskich w Warszawie. Jego organizatorem był m.in. Roman Kurnik, a wśród gości - m.in. Otrębski i Sobotka.

Media pisały potem, że ówczesny Prokurator Krajowy Karol Napierski uznał, iż dowody na Mazura są za słabe. - To była kolegialna decyzja - mówił potem Napierski. Sprawę badała katowicka prokuratura w odrębnym śledztwie - nie dopatrzyła się przestępstwa.

W marcu 2005 r. wydano za nim międzynarodowy list gończy. 20 października 2006 r. FBI zatrzymała go w USA. Po wielomiesięcznym postępowaniu ekstradycyjnym sędzia federalny Arlander Keys z Chicago odmówił wydania Mazura Polsce uznając za niewystarczający i niewiarygodny dowód, na jaki powołują się polscy śledczy - zeznanie aresztowanego kryminalisty Artura Zirajewskiego, który miał słyszeć w więzieniu o tym, iż właśnie Mazur miałby szukać zabójcy Papały. Ostatnio wiceprokurator generalny Jerzy Szymański poinformował, że prokuratorzy pojadą do USA, by tam przedstawić zarzuty Mazurowi.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje