Niedźwiadek, który odwiedził szczyt Kasprowego Wierchu, uśpiony i przewieziony w bezpieczne miejsce

Pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego uśpili i wywieźli małego niedźwiadka, który przez dwa dni błąkał się w rejonie szczytu Kasprowego Wierchu, nic nie robiąc sobie z obecności turystów. Najpierw jednak trzeba było upewnić się, że w pobliżu nie ma matki niedźwiadka, by nie zrobić malcowi krzywdy.

- Przez weekend przewidywaliśmy, że poleci jakaś bułka do niego, że to tylko będzie postępowało u niego, ten proces nienaturalnego zachowania. Stąd nasza decyzja. Jesteśmy pewni, że nie ma tam u góry mamy, zwozimy go w miejsce, gdzie on ma już łatwy pokarm. Tu już jest zielono na dole. Co prawda są płaty śniegu, ale te niedźwiedzie już są w stanie wiosną żerować i najeść się - tłumaczy Filip Zięba z Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Reklama

Tatrzański Park Narodowy ponawia apel do turystów, by nie dokarmiali niedźwiedzi.

Zwierzę odwiedziło w piątek szczyt Kasprowego Wierchu. Niedźwiadek zajrzał do obserwatorium meteorologicznego, obszedł górną stację kolejki linowej na Kasprowy. Przy okazji ofuknął turystę, który podszedł zbyt blisko, by zrobić mu zdjęcia. Następnie zszedł, a właściwie spadł, do Doliny Suchej Kasprowej.

Maciej Pałahicki

(dp)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje