Nieoficjalnie: LOT: Przyczyną awarii systemu był błąd ludzki

Błąd ludzki, a nie, jak wcześniej zakładano, mógł doprowadzić do niedzielnej awarii, która uziemiła samoloty PLL LOT – wynika z nieoficjalnej informacji.

Incydent analizowała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która przekazała raport do prokuratury.

Reklama

Według nieoficjalnych informacji,  z raportu wynika, że przyczyną awarii systemu, a w konsekwencji uziemienia samolotów, był błąd ludzki, a nie atak na systemy teleinformatyczne przewoźnika. TVN24 podało z kolei, że chodzi o błędy popełnione przez zewnętrzną firmę, obsługującą systemy informatyczne LOT-u.

Raport już w prokuraturze

Rzecznik ABW Maciej Karczyński nie chce komentować tych doniesień.

- Mogę powiedzieć jedynie, że sporządziliśmy raport i został przesłany on do prokuratury - powiedział Karczyński.

Raport niejawny

Postępowanie sprawdzające w sprawie incydentu prowadzi od poniedziałku Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która zdecyduje, czy wszcząć śledztwo. Jej rzecznik, prokurator Przemysław Nowak, powiedział, że raport Agencji wpłynął do prokuratury we wtorek, jest niejawny. Prokuratorzy uzyskują jeszcze w tej sprawie dokumentację z LOT-u.

- W tym postępowaniu badamy, czy istnieje uzasadnione podejrzenie, iż był to atak na system teleinformatyczny, czy też awaria była spowodowana wadliwością systemu. Wszelkie ewentualności są przez nas badane - powiedział prokurator. Sprawa jest prowadzona pod kątem przepisu Kodeksu karnego, według którego do pięciu lat więzienia grozi osobie umyślnie zakłócającej pracę systemu komputerowego lub sieci teleinformatycznej.

- Stan naszej wiedzy na temat incydentu z niedzieli się od tego czasu nie zmienił - powiedział z kolei PAP rzecznik PLL LOT Adrian Kubicki.

- Na tę chwilę wszystko wskazuje na to, że doszło do ingerencji zewnętrznej w nasze systemy - dodał.

Wsparcie firm zewnętrznych

Rzecznik wyjaśnił, że spółka jest w kontakcie ze służbami, które wyjaśniają, dlaczego doszło do awarii systemu.

- Czekamy na ich ustalenia i bardzo nam zależy na wyjaśnieniu tej sprawy  - dodał. Kubicki pytany, kto odpowiada za bezpieczeństwo systemów przewoźnika powiedział:

- Za bezpieczeństwo systemów odpowiada nasz dział IT. Jednak czasami wspierają nas firmy zewnętrzne.

Awaria trwała 5 godzin

Do awarii doszło w niedzielę ok. godz. 16. Jak informował wówczas LOT, miał być to atak hakerski na system naziemny, który odpowiada za ustawianie planów lotu, bez których nie odbędzie się żaden rejs, mimo gotowości maszyny i załogi. Problem został opanowany ok. godz. 21.

Utrudnienia dotknęły w sumie 1,4 tys. pasażerów. LOT poinformował o ataku na system teleinformatyczny Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Powiadomione zostały ABW i policja.

Wcześniej LOT odwołał 10 lotów, m.in. na linii Warszawa - Kraków, Wrocław, Rzeszów i Gdańsk, a także na trasach międzynarodowych.

Jak poinformowały linie, w związku z atakiem opóźnionych zostało też kilka rejsów europejskich. Pasażerami na lotnisku zaopiekował się Mobilny Zespół Opieki Pasażera.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje