Nieoficjane wyniki wyborów

W większości dużych miast prezydent zostanie wybrany w II turze wyborów - wynika z nieoficjalnych danych. Prezydentów już wybrano w Katowicach, Gdyni, Opolu i - zapewne - Gorzowie oraz Koszalinie.

W Katowicach zwyciężył dotychczasowy prezydent miasta Piotr Uszok (bezpartyjny, w poprzednich wyborach rekomendowany przez AWS). Z szacunków wynika, że głosowało na niego ok. 52-54 proc. wyborców.

Reklama

Nowym prezydentem Opola będzie Ryszard Zembaczyński, popierany przez PO b. wojewoda opolski - wynika z informacji otrzymanych od Miejskiej Komisji Wyborczej. W głosowaniu otrzymał on prawie 66 proc. głosów.

77 procent głosów w wyborach na prezydenta Gdyni dostał dotychczasowy prezydent miasta Wojciech Szczurek z prawicowego Komitetu Wyborczego "Samorządność" - poinformowała Miejska Komisja Wyborcza.Lista Wojciecha Szczurka w Radzie Miasta Gdyni zdobyła 21 mandatów, SLD-UP - pięć, a prawicowy komitet "Naprzód Gdynio" - dwa.

Drugiej tury raczej nie będzie w Gorzowie - według nieoficjalnych wyników, 50 proc. głosów w wyborach prezydenta tego miasta nieznacznie przekroczył Tadeusz Jędrzejczak (SLD-UP). W radzie Gorzowa zasiądą zaś radni kandydujący z dwóch komitetów wyborczych - SLD-UP i wyborców Razem dla Gorzowa związanego z PO i PiS. Koalicja SLD-UP będzie miała 15 radnych. Komitet Razem dla Gorzowa pozostałych 10 w 25-osobowej Radzie Miasta.

W Koszalinie (Zachodniopomorskie) prawdopodobnie nie będzie drugiej tury. Z nieoficjalnych informacji wynika, że ponad 50-procentowe poparcie w wyborach na prezydenta miasta uzyskał Mirosław Mikietyński z porozumienia PO-PiS.

Pewna jest już druga tura wyborów w Zielonej Górze: pierwsze miejsce, z poparciem na poziomie 40 proc. zajął dotychczasowy prezydent miasta, kandydat SLD-UP Zygmunt Listowski, na drugim znalazła się z ok. 30-proc. poparciem Bożena Ronowicz - kandydatka Komitetu Sprawiedliwa i Prawa Zielona Góra, tworzonego przez ugrupowania centro-prawicowe. Na pierwszym miejscu w wyborach do rady miasta, z poparciem 34,3 proc., znalazł się Koalicyjny Komitet Wyborczy SLD-UP, przed Komitetem Wyborczym Wyborców Sprawiedliwa i Prawa Zielona Góra, który uzyskał 19,5 proc.

Będzie druga tura wyborów prezydenckich w Częstochowie: kandydat Wspólnoty Samorządowej Tadeusz Wrona prowadzi w dotychczasowych obliczeniach nad kandydatem koalicji SLD-UP, Zdzisławem Wolskim.

W Bydgoszczy, po sprawdzeniu około 75 proc. protokołów z obwodowych komisji wyborczych, wyniki zapowiadają drugą turę wyborów prezydenckich - poinformował nieoficjalnie członek Miejskiej Komisji Wyborczej. Pierwsze miejsce, z poparciem na poziomie nieco ponad 40 proc., zajął dotychczasowy prezydent miasta, kandydat SLD-UP Roman Jasiakiewicz. Na drugim miejscu, z ok. 18-proc. poparciem, znalazł się Konstanty Dombrowicz - kandydat Bydgoskiego Porozumienia Obywatelskiego, utworzonego pod egidą Platformy Obywatelskiej.

W Lublinie dojdzie najprawdopodobniej do II tury wyborów prezydenckich - dowiedziała się nieoficjalnie PAP w Miejskiej Komisji Wyborczej. Zdecydowaną przewagę mają urzędujący obecnie prezydent, kandydat prawicowego komitetu Prawo i Rodzina - Andrzej Pruszkowski, i były wicewojewoda lubelski, kandydat SLD-UP Wiesław Brodowski. Pozostali kandydaci raczej nie mają szans, aby im zagrozić.

Ryszard Grobelny - popierany przez PO - zdobył 38 proc. głosów w wyborach prezydenckich w Poznaniu. Do drugiej tury wszedł także Wojciech Kaczmarek, kandydat niezależny - wynika z danych zebranych przez lokalny dodatek "Wyborczej". Na komitet wyborczy koalicji SLD-UP głosowało 22,3 proc. biorących udział w wyborach poznaniaków. Da to koalicji SLD-UP 11 mandatów w 37-osobowej radzie miejskiej.

Czesław Jerzy Małkowski (SLD-UP) i Jerzy Szmit (Komitet Wyborczy Praworządność, związany z PiS-em) będą walczyć w drugiej turze o fotel prezydenta Olsztyna - podała nieoficjalnie Miejska Komisja Wyborcza w Olsztynie.

W drugiej turze wyborów prezydenckich w Gdańsku spotkają się najprawdopodobniej Paweł Adamowicz (PO), oraz Marek Formela (SLD-UP) lub polityk UW Bogdan Borusewicz z Obywatelskiego Komitetu Bogdana Borusewicza. - Podliczyliśmy głosy oddane w około 70 proc. obwodowych komisji wyborczych w Gdańsku. Wynika z nich, że około 40 procent wyborców poparło Pawła Adamowicza, zaś po około 15 procent Marka Formelę i Bogdana Borusewicza - powiedział Paweł Czerniewski z Miejskiej Komisji Wyborczej w Gdańsku.

W Szczecinie do drugiej tury przejdą zapewne Marian Jurczyk, na którego miało głosować ponad 27 tys. wyborców oraz obecny prezydent miasta startujący z ramienia SLD-UP Edmund Runowicz - ponad 23 tys. głosów. Według nieoficjalnych informacji uzyskanych w komitecie wyborczym SLD-UP najwięcej miejsc w 31-osobowej radzie miasta uzyskał SLD, zdobywając około 25 procent poparcia.

Antoni Kobielusz, kandydat SLD-UP, i Jacek Krywult, popierany przez Platformę Obywatelską i środowiska biznesu, spotkają się w drugiej turze wyborów na prezydenta Bielska-Białej - wynika z nieoficjalnych wyników uzyskanych w Miejskiej Komisji Wyborczej.

Krzysztof Jagiełło (SLD-UP) oraz lider ZChN Jerzy Kropiwnicki (Łódzkie Porozumienie Obywatelskie) spotkają się w drugiej turze wyborów - wynika z nieoficjalnych jeszcze wyników, jakie PAP uzyskała w Miejskiej Komisji Wyborczej. Według MKW najwięcej głosów otrzymał dotychczasowy prezydent, kandydat SLD-UP Krzysztof Jagiełło (35-36 proc.). Na drugim miejscu znalazł się kandydat prawicy Jerzy Kropiwnicki (ŁPO), na którego zagłosowało 24-25 proc. wyborców. Nieoficjalnie, w wyborach do rady miasta Łodzi najwięcej głosów zdobyła koalicja SLD-UP (33-34 proc.), w dalszej kolejności są: LPR (17-17,7 proc.), ŁPO i Samoobrona po 13 proc., "Sprawiedliwość dla Obywateli" (7,5 proc.), Komitet Wyborczy Banasik oraz "Łódź na fali" po 5 proc.

Włodzimierz Stępień (SLD-UP) zdobył 38,38 proc. głosów w wyborach na prezydenta Kielc. Do drugiej tury wszedł też Wojciech Lubawski (Porozumienie Samorządowe), który otrzymał 35,18 proc. głosów - podała nieoficjalnie Miejska Komisja Wyborcza. Stępień jest urzędującym prezydentem Kielc. Lubawski był wojewodą świętokrzyskim za czasów gabinetu Jerzego Buzka.

W Rzeszowie w drugiej turze spotkają się poseł Tadeusz Ferenc z SLD-UP i obecny prezydent Andrzej Szlachta z Rzeszowskiego Porozumienia Prawicy. Spośród 11 ugrupowań startujących do Rady Miasta 5-proc. próg przekroczyło 5 komitetów wyborczych: SLD-UP, Liga Polskich Rodzin Platforma Obywatelska - Prawo i Sprawiedliwość, Rzeszowskie Porozumienie Prawicy, lokalny komitet wyborczy "Nasz Dom-Rzeszów".

Przesądzona jest druga tura wyborów prezydenckich w Białymstoku. Do drugiej tury przeszli dotychczasowy prezydent Ryszard Tur (Białostockie Porozumienie Prawicy - koalicja m.in PO, ZChN oraz SKL-RNP) oraz Zbigniew Puchalski (SLD-UP).

Do Miejskiej Komisji Wyborczej w Krakowie dotarły już wszystkie protokoły. Wyników jeszcze nie ma: w nocy, w kilku komisjach obwodowych w dzielnicy Podgórze, z powodu wichury nie było prądu. Tam głosy liczono przy świeczkach. Według "Gazety Wyborczej", w drugiej turze wyborów prezydenckich w Krakowie spotkają się najprawdopodobniej Józef Lassota (Twoje Miasto, UW), który uzyskał 24,35 proc. głosów i prof. Jacek Majchrowski (Przyjazny Kraków, popierany przez SLD-UP i PSL), którego poparło trzymał 21,02 proc. głosujących. Trzecie miejsce miał zająć Jan Rokita (PO) z wynikiem 18, 52 proc., a czwarte Zbigniew Ziobro (PiS) - 12,29 proc.

Według nieoficjalnych informacji ze sztabu wyborczego jednego z głównych kandydatów, w Warszawie, po sprawdzeniu do godz. 18. ponad jednej czwartej protokołów, kandydata PiS na prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego poparło ponad 49 proc. wyborców. Z tego samego źródła PAP dowiedziała się, że na kandydata SLD-UP Marka Balickiego głosowało ok. 22,5 proc. wyborców. Kandydaturę Andrzeja Olechowskiego zgłoszonego przez Platformę Obywatelską poparło ok. 13,17 proc. głosujących.

PKW: prognozowana frekwencja wyborcza 36,88 proc.

Według wstępnych, nieoficjalnych danych PKW, zebranych na podstawie obliczeń wyników wyborów na prezydenta w 13 miastach na prawach powiatu, frekwencja wyborcza w wyborach samorządowych wyniosła 36,88 proc.

Według innego kryterium - obliczeń dokonanych przez PKW na podstawie 8 proc. protokołów wyborów wójtów, prezydentów i burmistrzów wprowadzonych do systemu komputerowego Komisji, frekwencja wyniosła 49,66 proc. Jednak według szefa PKW Ferdynanda Rymarza, ten sposób obliczenia frekwencji jest mniej wiarygodny.

Najwcześniej wyniki wyborów prezydenta wpłynęły do PKW z Siedlec. Tam frekwencja wyniosła 36,92 proc. W Przemyślu frekwencja wyniosła 41,5 proc., a w Lublinie - 33,46 proc.

Napływ informacji z całego kraju blokował dzisiaj serwer PKW.

Będzie inspekcja w sprawie serwera

Szef Krajowego Biura Wyborczego Kazimierz Czaplicki poinformował, że PKW po policzeniu wyników wyborów powoła inspekcję, która dokona analizy przyczyn kłopotów z centralnym serwerem Komisji i systemami informatycznymi.

Nadal trwają problemy z centralnym serwerem PKW, bo dwa systemy informatyczne - centralna baza danych PKW i program dla terytorialnych komisji wyborczych - są niekompatybilne, nie chcą ze sobą współdziałać.

Stanisław Zabłocki z PKW poinformował dzisiaj wieczorem na konferencji prasowej, że po odłączeniu na kilka godzin części terytorialnych komisji wyborczych od systemu, kłopoty z serwerem nie ustąpiły. Wskazuje to na to, że przyczyną problemów nie jest "efekt skali" polegający na tym, że system "wyrzuca" niektórych użytkowników, gdy jest ich bardzo wielu.

Dodał, że jeżeli do jutra do południa serwer nie zacznie działać prawidłowo, wdrożony zostanie awaryjny system informatyczny. Być może dane będą musiały być dostarczane do PKW na dyskietkach lub płytach CD.

Zabłocki podkreślił, że PKW na razie "nie szuka winnych" tego, że systemy terytorialny i centralny okazały się niekompatybilne, zajmie się tym po policzeniu wyników wyborów. - Rzeczywiście system komputerowy trawi pewne schorzenie tajemnicze. Jakie są objawy tego schorzenia? Otóż zamiast szeroką rzeką informacje z terenowych komisji wyborczych płyną do nas bardzo wąskim strumyczkiem - powiedział Zabłocki.

Według przedstawicieli komisji, problemy z systemem nie opóźnią obliczania wyników wyborów na tyle, by 31 października - jak zapowiadała wcześniej PKW - niemożliwe było ogłoszenie oficjalnych wyników wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

Głównym wykonawcą systemu informatycznego obsługującego wybory samorządowe jest firma Prokom Software, która wykonała system centralnej bazy danych, natomiast firma Pixel opracowała program dla terytorialnych komisji wyborczych. Audyt obu systemów wykonała natomiast firma Infovide.

Jak podała "Rzeczpospolita" z 16 października, obsługa informatyczna wyborów ma kosztować ok. 24,5 mln zł - dwukrotnie więcej niż ostatnich wyborów parlamentarnych. Wartość kontraktu z głównym wykonawcą, Prokomem, wynosi ok. 20 proc. kosztów całej obsługi informatycznej wyborów.

Prezydent i premier: bezpośredniość nie zwiększyła frekwencji

Nie sprawdziła się teza, że bezpośrednie wybory na wójtów, burmistrzów i prezydentów przyciągną wyborców - uważa premier Leszek Miller. Podobnego zdania jest prezydent Aleksander Kwaśniewski.

- To mało i szkoda, że tak mało. Liczyłem, że będzie nieco wyższa - tak prezydent Aleksander Kwaśniewski skomentował dzisiaj pierwsze informacje na temat niskiej frekwencji w wyborach samorządowych.

- Mam nadzieję, że samorządy swoją działalnością będą przyciągać obywateli, będą zwracać uwagę na siebie i może w następnych wyborach ta frekwencja będzie wyższa - powiedział prezydent. Według niego, "długa jeszcze droga do zbudowania społeczeństwa obywatelskiego. To znaczy takiego, gdzie ludzie mają poczucie, że są wydarzenia, w których trzeba brać udział, że coś od nich rzeczywiście zależy. Że później buduje to odpowiedzialność, wzajemne relacje między władzą miejscową a obywatelem. Można czegoś wymagać, można krytykować z otwartą przyłbicą".

- Ta frekwencja jest niższa, nie tylko w odniesieniu do szacunków (...), ale ona będzie prawdopodobnie oczywiście niższa niż cztery lata temu. Więc pierwszy wniosek to taki: nie sprawdziła się teza, że bezpośrednie wybory na wójtów, burmistrzów i prezydentów przyciągną wyborców - powiedział Leszek Miller.

- To jest prawo obywatela, aby mógł wybierać swoich przedstawicieli, prawo z którego on korzysta albo nie korzysta - uważa premier i dodaje, że ci wszyscy, którzy zostali w domach, muszą pamiętać, że i tak głosowali, dlatego że swój głos przekazali komuś innemu - tym, którzy poszli w niedzielę do urn. Zdaniem premiera, w ten sposób zrzekli się oni także prawa do krytyki samorządu.

Prezydent ocenia, że dopiero za dwa lata będzie można ocenić pracę samorządowców i stwierdzić, czy zwiększono odpowiedzialność osoby. - Tu będziemy mieli osobę: prezydenta miasta, czy burmistrza, czy wójta znanego z imienia i nazwiska, który będzie tym, który albo zrobił albo nie zrobił, albo to się podoba albo nie podoba, albo przynosi to oczekiwane efekty albo wprost przeciwnie - mówił Kwaśniewski.

- Kogo wybrano, to się dopiero okaże w trakcie kadencji, kiedy wyborcy będą mogli ocenić, czy się pomylili, czy się nie pomylili. Czy ci którym zaufali rzeczywiście są dobrze przygotowani do pełnienia swoich funkcji - powiedział Miller.

Prezydent twierdzi, że te wybory "zakończą się wynikiem, którego nikt nie będzie mógł uznać za swój bezwzględny sukces. Ale też nikt nie będzie miał powodu uznawać za swoją porażkę. To będzie mniej więcej odwzorowaniem układu sił, jaki znamy, z niewielkimi różnicami".

PKW: głosowanie przebiegło bez większych problemów

Jak ocenia Państwowa Komisja Wyborcza, niedzielne głosowanie przebiegło spokojnie i bez istotnych problemów. Większość lokali wyborczych została zamknięta o 20., nieliczne zostaną zamknięte później. - Wybory odbyły się w zasadzie w zupełnie dobrej atmosferze, spokojnie i bez istotnych problemów - powiedział wczoraj wieczorem na konferencji prasowej wiceszef PKW Jan Kacprzak.

Dłużej niż do 20. głosowanie trwało w kilku obwodach. Spowodowane to było najczęściej błędami w druku kart do głosowania. W niektórych obwodach ze względu na to przerywano głosowanie na kilka godzin i drukowano prawidłowe karty. Np. w Malborku i Wejherowie głosowanie zakończyło się o 22., a na warszawskiej Białołęce zakończy się o 23.

Były kłopoty związane z pogodą, wieczorem w niektórych regionach kraju pogoda się pogorszyła, zerwał się wiatr, który uszkodził linie energetyczne, niektóre obwodowe komisje pracowały przy świeczkach i lampach naftowych. Do PKW docierały pojedyncze sygnały o zakłócaniu wyborów - np. fałszywy sygnał o podłożeniu bomby, sygnały o handlowaniu głosami oraz o naruszaniu ciszy wyborczej. Kacprzak podkreślił, że naruszenia ciszy wyborczej będą rozpatrywane przez sądy grodzkie - grozi za to kara grzywny.

Serwer PKW hamuje napływ informacji

Serwer PKW działa, ale pracuje bardzo wolno, przez co hamuje napływ informacji o wynikach wyborów z kraju - poinformował dzisiaj rano przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej, Ferdynand Rymarz.

- Istnieje jakaś niewytłumaczalna powolność w działaniu serwera. Serwer miał być bardzo pojemny i szybki, ale ze względu na spowolnienie swojej pracy hamuje napływ informacji, które przychodzą z kraju - powiedział Rymarz.

Zastrzegł jednak, że serwer działa, i do systemu wprowadzono już "kilka procent protokołów" z głosowania, ale "idzie to wolno".

Rymarz poinformował też, że informatycy obsługujący serwer mają wprowadzić systemy, które go udrożnią, tak by mógł przyjmować na raz tyle informacji, ile powinien.

Według Rymarza, spowolnienie pracy serwera "może być przejściowe". W jego ocenie, trudno w tej chwili powiedzieć, czy spowolnienie jego działania w ogóle wpłynie, a jeśli tak, to w jakim stopniu, na to, kiedy zostaną ogłoszone wyniki wyborów.

Głównym wykonawcą systemu informatycznego obsługującego wybory samorządowe jest firma Prokom Softvare, która współpracowała z firmami Pixel (oprogramowanie dla biur wyborczych) i Infovide (prace analityczne).

Jak podała "Rzeczpospolita" z 16 października, obsługa informatyczna wyborów ma kosztować ok. 24,5 mln zł - dwukrotnie więcej niż ostatnich wyborów parlametarnych. Wartość kontraktu z głównym wykonawcą, Prokomem, wynosi ok. 20 proc. kosztów całej obsługi informatycznej wyborów.

Był pijany, miał 2 siekiery i chciał głosować

Z dwiema siekierami w garści chciał głosować młody mężczyzna w lokalu wyborczym w Skrzydłowie (gm. Kłomnice) na Śląsku.

Policja poinformowała o incydencie dopiero dzisiaj rano. - Nie było zakłócenia przebiegu wyborów, był to wybryk chuligański - powiedziała nadkom. Stanisława Gruszczyńska z częstochowskiej policji.

23-letni mężczyzna przyszedł do lokalu wyborczego około godziny 19.10 i zażądał wydania karty do głosowania. Miał ze sobą dwie siekiery i był wyraźnie pod wpływem alkoholu. Przewodniczący komisji wezwał policję, a ta odwiozła pijanego (2,1 promila) do Izby Wytrzeźwień. Incydent nie miał wpływu na wybory - w lokalu nie było wówczas innych wyborców.

Komisarz wyborczy w Częstochowie, któremu podlega pięć powiatów ziemskich i jeden grodzki woj. śląskiego, o incydencie dowiedział się dzisiaj od dziennikarza PAP. Sędzia Maciej Pacuda wyraził zdziwienie, że informacja o zdarzeniu nie dotarła do delegatury Krajowego Biura Wyborczego.

- Należy pochwalić przytomność umysłu przewodniczącego komisji obwodowej. Opis incydentu zostanie pewnie zamieszczony w protokole komisji - powiedział Pacuda.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje