Niezłe numery

Uważajcie na swoje telefony! Chwila nieuwagi może kosztować nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, bo oszuści coraz perfidniej wykorzystują naiwność ludzi.

Plaga oszustw telefonicznych rośnie. W internecie pojawia się coraz więcej ostrzeżeń przed grupami naciągaczy, którzy przekierowują połączenia telefoniczne za granicę, oczywiście bez zgody abonentów. Co prawda Telekomunikacja Polska twierdzi, że informacje o sposobach naciągaczy nie są prawdziwe, ale policja zaleca ostrożność.

Reklama

Wygrałeś wycieczkę

Jednym z opisywanych oszustw jest tzw. numer na wycieczkę. Po odebraniu telefonu otrzymuje się wiadomość o wygraniu ekskluzywnej wycieczki. Zadowolony abonent nawet się nie zastanawia, że przecież nie brał udziału w żadnym konkursie, tylko bez żadnych pytań wykonuje polecenia dzwoniącego. Po podaniu dodatkowych danych, należy potwierdzić wiadomość naciskając 9. Właśnie wtedy połączenie zostaje przekierowane na sekslinię w Wielkiej Brytanii, gdzie minuta rozmowy kosztuje 20 funtów. Jak twierdzą autorzy ostrzeżenia, nawet jeśli rozłączymy się natychmiast, to ich tak zapłacimy jak za pięć minut rozmowy.

Zepsuł się telefon

Innym sposobem na naciąganie klientów jest numer na pracownika TP SA. Ktoś dzwoni i przedstawia się jako pracownik telekomunikacji, który musi sprawdzić, czy z naszą linią telefoniczną jest wszystko w porządku. W tym celu każe nam znów nacisnąć 9. I znowu połączenie zostaje przekierowane gdzieś za granicę, a właściciel telefonu dostaje gigantyczny rachunek. Takie oszustwo dotyczy nie tylko telefonów stacjonarnych, ale też komórkowych. Jedynym sposobem na uniknięcie wysokiego rachunku jest natychmiastowe rozłączenie się.

Paczka specjalnie dla ciebie

Zdarza się też tak, że przychodzi kurier z paczką, na której napisane jest twoje imię, nazwisko, adres. Nic nie zamawiałeś, nie znasz firmy, która przysyła paczkę, poza tym wszystko się zgadza. Kurier twierdzi, że nie wie, co mogło się stać, dlatego proponuje, że zadzwoni do swojej firmy i wyjaśni sprawę. Większość ludzi wpuszcza go do domu, by wyjaśnić sytuację. Kurier po wykonaniu krótkiego telefonu przyznaje, że rzeczywiście zaszła pomyłka i szybko opuszcza mieszkanie. I chociaż kurier dzwonił na miejscowy numer, a rozmowa trwała najwyżej pół minuty, na otrzymanym rachunku widnieje kwota nawet kilkunastu tysięcy złotych. Dzieje się tak dlatego, że w tym krótkim czasie połączenie zostało przekierowane do kilku państw na całym świecie, na Seszele, Wyspy Bali czy Australię.

Jak się bronić?

Istnieje sposób, który pozwala ustrzec się przed niechcianymi połączeniami. Wystarczy po prostu niczego nie naciskać i nie potwierdzać, a przede wszystkim zaraz się rozłączyć. Wtedy połączenie nie zostanie przekierowane i wysoki rachunek nam nie grozi.

Dobrze też zadzwonić do swojego operatora i zablokować wszystkie numery komercyjne, czyli 0-700, 0-300, 0-400. Jest to gwarancja, że żadne połączenie nie zostanie z naszego telefonu przekierowane za granicę.

Telekomunikacja uspokaja

Jak twierdzą pracownicy Telekomunikacji Polskiej, ostrzeżenia krążące w internecie nie mają uzasadnienia w rzeczywistości, bo niemożliwe jest przekierowanie rozmowy w czasie jej trwania.

- Wiemy o krążącym w internecie ostrzeżeniu. Nie wszystko, co jest tam opisane, jest technicznie możliwe - uspokaja Izabella Szum, rzecznik prasowy TP SA w Krakowie. Dodaje też, że monterzy TP SA nigdy nie dzwonią z prośbą o wybranie z telefonu jakichkolwiek znaków czy cyfr. Sprawdzanie stanu technicznego odbywa się w miejscu zainstalowania telefonu. By uchronić się przed nieprzyjemnościami, warto przy tym poprosić odwiedzającego nas pracownika o wylegitymowanie się.

Dowiedz się więcej na temat: kurier

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje