Niezwykła pamiątka w Muzeum Auschwitz

Muzeum Auschwitz otrzymało niezwykłą pamiątkę - dziecięcą sukienkę uszytą przez więźniarkę obozu, która została wykonana dla rocznej córeczki kobiety - poinformowało w czwartek muzeum.

Sukienka została uszyta przez Stefanię Romik w 1944 r., już po zwolnieniu kobiety z obozu. Muzeum otrzymało sukienkę od urodzonej w 1943 r. na terenie obozu córki kobiety Marii Podstawnej (z domu Romik).

Reklama

Ciężarna Stefania Romik została aresztowana przez Niemców zimą 1942 r. "W czasie okupacji przebywałam w Zakopanem. W grudniu 1942 r. wybrałam się koleją do Krakowa. Gdy pociąg dojeżdżał do Krakowa, na stacji w Borku Fałęckim, obstawiono pociąg, kazano jadącym wysiąść i zaprowadzono nas do więzienia Montelupich." - relacjonowała.

Do Auschwitz została przewieziona w styczniu 1943 r., razem z 514 innymi kobietami. W obozie zarejestrowano ją pod numerem 32354.

"Wyprowadzono nas pieszo z więzienia na stację towarową i po załadowaniu do wagonów towarowych z oknami pozabijanymi deskami ruszyliśmy w drogę, nie orientując się gdzie nas wiozą do pracy. Przyjechaliśmy w nocy. Rozkazano wysiadać i wśród krzyków, płaczu i bicia, poprowadzono nas do obozu. Zaraz w nocy skierowano nas do odwszalni, gdzie po rozebraniu się na golasa i ostrzyżeniu włosów, skierowano nas do parówki, następnie pod zimny tusz, a stamtąd do hali, gdzie nas spisano i wytatuowano nam numery na lewym przedramieniu" - wspominała w swej relacji Stefania Romik.

Jej córka Maria przyszła na świat 22 lipca 1943 r. Poród odebrała więźniarka z Niemiec, która była położną. Po miesięcznej kwarantannie, kobieta z dzieckiem została zwolniona 28 sierpnia. Razem z nią zwolniono również ciężarną kobietą z Przemyśla.

Stefania Romik wróciła potem do Zakopanego. Kobieta i jej córka były wycieńczone pobytem w obozie, przez kilka miesięcy musiały przebywać w szpitalu. Właśnie tam pani Romik uszyła dla swojej córki dwie sukienki z dwóch kawałków materiału - ciemnozielonego i wielobarwnego o nieregularnych plamach.

Decyzja o przekazaniu sukienki zapadła podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia Auschwitz, na których zjawiła się Maria Podstawna. "Ze sobą przywiozłam sukienkę, po to żeby ją pokazać, ale koleżanki, byłe więźniarki zaczęły mnie namawiać, abym zostawiła ją w Muzeum, że jest już ona w złym stanie, w pewnych miejscach materiał się rozchodzi. Ona ma już przecież 74 lata. Odziedziczyłam ją po mamie, ale teraz niech ona będzie w Muzeum" - powiedziała pani Maria.

Dyrektor Muzeum Auschwitz dr Piotr M. A. Cywiński podkreśla, że najlepszym miejscem na przechowanie tego typu pamiątek jest placówka, którą zarządza.

"Tylko tutaj są one prawnie chronione, konserwowane, przechowywane w najlepszych możliwych warunkach. Ale przede wszystkim, uczestniczą wraz z wszystkimi innymi zbiorami i archiwaliami w narracji dziejów dramatu obozowego. Każdy przedmiot, każdy dokument przechowywany prywatnie pozostaje niestety w pewnym sensie poza ową historią. Z tego względu cieszy nas bardzo postawa wielu Ocalałych i ich rodzin, którzy - nawet przy wielkim emocjonalnym przywiązaniu do różnych przedmiotów czy dokumentów - decydują się przekazać do Muzeum swoje rodzinne pamiątki, takie jak ta niezwykła sukieneczka sprzed ponad 70 lat" - powiedział dyrektor.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje