Nowa partia Korwina "zatopi Kongres Nowej Prawicy"

Janusz Korwin-Mikke, powołując nową partię polityczną o skrócie KORWiN, walczy o byt na scenie politycznej - uważają politolodzy UW: Rafał Chwedoruk i Ewa Pietrzyk-Zieniewicz. Nie są jednak zgodni co do szans nowego ugrupowania w zbliżających się wyborach.

Korwin-Mikke poinformował w czwartek o powstaniu nowej partii o nazwie Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja (KORWiN). Jej program ma być podobny do programu ugrupowania, które do niedawna współtworzył - czyli Kongresu Nowej Prawicy - tylko "bardziej rozszerzony".

Reklama

Zdaniem Chwedoruka znaczenie mediów dla obecnej sceny politycznej w ostatnich latach bardzo wzrosło, a razem z nim znaczenie liderów, politycznych przywódców. "Teraz w Polsce jest tak, że liczy się przede wszystkim lider, a dopiero potem partia" - zaznaczył w rozmowie z PAP ekspert.

Dlatego - jego zdaniem - nie ma większego znaczenia jak nazywa się nowa formacja Korwin-Mikkego. "I tak większość jego sympatyków jest bardzo młoda i niezorientowana politycznie. Oni mogą w ogóle nie zauważyć, że doszło do zmiany" - ocenił.

Przy tym, według Chwedoruka, marketingowo nazwa nowego ugrupowania jest korzystna, bo wiadomo od razu "z kim ma się do czynienia". Dla Korwin-Mikkego najważniejsze jest dziś - ocenił politolog - pozyskanie środków finansowych.

"Jeśli walczy się o trudny i kapryśny młody elektorat, tak jak robi to Korwin, taki, który odbija się od Janusza (Palikota-PAP, lidera TR) do Janusza (Korwin-Mikkego) to trzeba mieć dużo pieniędzy na budowanie i podtrzymywanie kontaktu w wyborcą. Tu nie istnieje żelazny elektorat" - zaznaczył ekspert.

Jego zdaniem właśnie dlatego Korwin-Mikkemu potrzebna była nowa partia, bo poprzednia wpadła w kłopoty, gdy PKW odrzuciła jej sprawozdanie finansowe.

Chwedoruk uważa, że obecnie - w sytuacji kryzysu gospodarczego i kłopotów młodzieży na rynku pracy - Korwin-Mikke ma szanse na zaistnienie na scenie politycznej. "Jeśli wprowadzi do Sejmu swoją reprezentację choćby na poziomie koła, to może wokół tego budować swoją pozycję. Jeśli nie - rok 2015 pogrzebie jego karierę" - ocenił Chwedoruk.

Z kolei politolożka Ewa Pietrzyk-Zieniewicz stwierdziła, że "choć Korwin-Mikke zawsze był postacią barwną i nieprzewidywalną, to jednak jedno można było przewidzieć - że nie da się bez walki zepchnąć ze sceny politycznej". "Stąd mamy kolejny event, który o nim przypomina" - oceniła ekspertka.

Według niej "nowa partyjka odbierze zapewne pieniądze i resztę poparcia KNP i ją zatopi". "Tym sposobem ani KNP, ani ta nowa partia nie odegra w wyborach żadnego znaczenia" - uważa Pietrzyk-Zieniewicz. "Za to czeka nas zapewne sporo happeningów i występów, przynajmniej dopóki Korwin-Mikke jest europosłem. Będą barwne i zupełnie nieistotne" - uznała politolożka.

O swoich planach dotyczących powołania nowego ugrupowania Korwin-Mikke - do niedawna lider KNP - poinformował w ubiegłym tygodniu. Polityk opuścił KNP po tym, gdy konwentykl KNP, złożony z kilkunastu członków założycieli, odwołał go ze stanowiska prezesa, którą to funkcję objął europoseł Michał Marusik. Działacze nie doszli do porozumienia, m.in. co do koncepcji dalszego rozszerzania partii.

Korwin-Mikke przekonywał, że jednym z powodów, dla których buduje nową partię jest chęć "utworzenia +otoczki+ naokoło KNP", która ma zapewnić jej szersze poparcie społeczne; innym wskazywanym w komentarzach powodem mogły być kłopoty finansowe Kongresu Nowej Prawicy. PKW zakwestionowała bowiem sprawozdanie finansowe tej partii za 2013 r., a to może oznaczać utratę subwencji budżetowej.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy