Nowy Rok powitany

Największy w Polsce sylwester "pod chmurką" odbył się na krakowskim Rynku Głównym. Bawiono się także na ulicach innych miast. Najwyżej w Polsce witano Nowy Rok na Kasprowym Wierchu. Na świecie zabawy noworoczne przyćmiło nieco widmo terroryzmu.

Kraków
Blisko 3,5 tys. fajerwerków rozbłysło w sylwestrową noc nad krakowskim Rynkiem Głównym, gdzie Nowy Rok witało około 90 tys. osób. Uczestników zabawy nie zniechęcił nawet 14-stopniowy mróz.

Reklama

Publiczność zgromadzoną pod sceną przy kościele św. Wojciecha, rozgrzał DJ Adamus, a później wystąpiły zespół Blue Cafe oraz Kasia Kowalska. Po drugiej stronie Sukiennic, pod Wieżą Ratuszową umieszczony był telebim, aby koncert mogli zobaczyć wszyscy chętni. Ludzie tańczyli i przechadzali się po Rynku w małych karnawałowych czapeczkach i czapkach św. Mikołaja.

Do godz. 23. na Rynku Głównym bawiło się ok. 50 tys. osób, a tuż przed północą - według szacunków policji - 90 tys. ludzi. Na Rynek tradycyjnie już wylegli goście z kawiarni, restauracji i pubów, by wspólnie z innymi przywitać Nowy Rok. Na 30 sekund przed północą zaczęło się odliczanie. W górę wystrzeliły fajerwerki. Życzenia złożył wszystkim prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.

Jak żegnano stary rok na krakowskim rynku? Posłuchaj relacji reportera RMF:

Nad bezpieczeństwem uczestników zabawy czuwało tysiąc osób - strażnicy miejscy, ochroniarze i ponad 330 policjantów. Wnoszenie na Rynek alkoholu i materiałów pirotechnicznych było zakazane. Mimo to już w trakcie koncertu w różnych punktach placu i na okolicznych ulicach strzelały fajerwerki i odpalane były świetlne race. Jeszcze przed północą oblegane były sklepy, w których można było kupić alkohol i bary z kebabami. Po północy tramwaje i autobusy rozwoziły balowiczów w różne rejony miasta. - Żadnych poważnych incydentów podczas zabawy nie odnotowano - poinformowała podkom. Sylwia Bober z biura prasowego krakowskiej policji.

Przygotowanie sylwestrowej zabawy na Rynku Głównym kosztowało ok. 250 tys. zł: 130 tys. wyłożyła gmina, a resztę sponsorzy.

Kasprowy Wierch, Zakopane
Najwyżej w Polsce powitano Nowy Rok w Wysokogórskim Obserwatorium Meteorologicznym na Kasprowym Wierchu w Tatrach, na wysokości ponad 1987 metrów n.p.m.

Sylwestra na dużej wysokości spędzano też na balu w restauracji, położonej 28 metrów pod wierzchołkiem Kasprowego Wierchu oraz na taternickich i turystycznych imprezach w tatrzańskich schroniskach. Obserwatorium meteorologiczne położone jest tuż pod wierzchołkiem Kasprowego Wierchu, ale budynek przewyższa szczyt o cztery metry i sięga do wysokości 1991 m n.p.m.

W noc sylwestrową dyżur obserwatora prowadziła Monika Janocik, która Nowy Rok powitała na szczycie z grupką kolegów z pracy i przyjaciół. Dyżury na Kasprowym Wierchu pełnione są zwykle przez jedną osobę, ale w sylwestra wolny od pracy personel obserwatorium ma w zwyczaju odwiedzać dyżurnego obserwatora, aby nie spędzał tej nocy samotnie. Oczywiście nie zabrakło symbolicznej lampki szampana i noworocznych życzeń. Ale mimo świątecznego nastroju obserwacje prowadzone były tak samo, jak w każdą inną noc roku. - Co godzinę notuje się temperaturę, wiatr, zachmurzenie i - jeśli jakieś występują, to także - zjawiska pogodowe, np. opady, zamieć, mgłę .. wszystko, co dotyczy pogody - powiedziała najwyżej pracująca kobieta w kraju. W noc sylwestrową na szczycie odnotowano 14 stopni mrozu. Niebo było bezchmurne, a bardzo dobra widzialność - sięgająca 50 km - pozwalała podziwiać z Kasprowego Wierchu fajerwerki nad prawie całym Podhalem.

28 metrów niżej - w restauracji przy górnej stacji kolei linowej na Kasprowym Wierchu - kilkadziesiąt osób powitało Nowy Rok na zorganizowanym balu sylwestrowym. Goście zostali przewiezieni na szczyt wczoraj wieczorem specjalnym kursem kolejki, która w inne dni roku o tak późnej porze już nie kursuje. Restauracja na Kasprowym Wierchu położona jest na wysokości 1959 m n.p.m. Sylwestrowi goście zjadą ze szczytu do Zakopanego w Nowym Rok kolejką, o ile pogoda nie pokrzyżuje im planów. Przed laty silny wiatr unieruchomił w pierwszym dniu roku kolejkę na Kasprowy Wierch i gości w strojach balowych trzeba było sprowadzać ze szczytu po śniegu i lodzie. Po tym incydencie przez dłuższy czas nie organizowano zabaw sylwestrowych na Kasprowym Wierchu.

W górach witano też nowy rok w schroniskach tatrzańskich. Tam jednak, aby wziąć udział w zabawie, trzeba było dojść na własnych nogach, z plecakiem, w dobrym ubraniu i najlepiej w rakach na butach, bo szlaki były bardzo oblodzone.

Kilka tysięcy osób bawiło się w Zakopanem "pod chmurką" na imprezie zorganizowanej przez władze miasta na Równi Krupowej, czyli miejskiej łące w centrum miasta, oraz - na tradycyjnie obleganych w sylwestra - Krupówkach. O północy w mieście było ponad 10 stopni mrozu. Jeszcze pół godziny przed północą w Zakopanem i okolicach doszło do pierwszego urazu spowodowanego eksplozją petardy i pożaru wywołanego przez racę świetlną. Dyspozytornia pogotowia ratunkowego po godz. 23. nie dysponowała żadnym wolnym ambulansem - wszystkie były w rozjazdach.

Warszawa
Ognie sztuczne witały nadejście Nowego Roku na imprezach organizowanych w plenerze w stolicy. Warszawiacy mogli wysłuchać m.in. koncertu Krzysztofa Krawczyka. Według warszawskich strażaków, sylwester upłynął w stolicy w miarę spokojnie. Odnotowano cztery drobne pożary związane z nieumiejętnym używaniem fajerwerków; obyło się bez ofiar i większych strat.

Łódź
Kilka tysięcy łodzian pomimo mrozu witało Nowy Rok na miejskim sylwestrze zorganizowanym przez władze Łodzi i Fundację Ulicy Piotrkowskiej na Placu Wolności. Atrakcją był koncert Oddziału Zamkniętego i pokaz sztucznych ogni, odpalonych tuż po północy. Główną scenę, na której odbywały się występy zespołów muzycznych ustawiono pod pomnikiem Tadeusza Kościuszki. Wczoraj po południu odbył się tam "Sylwester dla najmłodszych" - podczas imprezy wystąpiły zespoły dziecięce, przygotowano również zabawy i konkurs dla dzieci. Przed północą dorosłą publiczność rozgrzewało kilka zespołów muzycznych. Odbyły się również wybory Miss Sylwestra 2002/2003.

O północy życzenia noworoczne złożył łodzianom prezydent miasta Jerzy Kropiwnicki, później rozpoczął się pokaz sztucznych ogni. Na samym placu i przylegającej do niego głównej ulicy miasta - Piotrkowskiej - co chwila wybuchały petardy i latały race. Strzelały też korki szmpana, a zebrani składali sobie życzenia.

Z powodu mrozu po kilkudziesięciu minutach większość uczestników zabawy udała się do domów bądź na inne imprezy. Na placu i wzdłuż ulicy Piotrkowskiej pozostały niewielkie ilości rozbitego szkła z butelek oraz pozostałości po petardach. Nie obyło się bez interwencji policji, która musiała uspokajać kilku "balowiczów" wszczynających awanturę. Jednak według oficera dyżurnego łódzkiej policji, nie doszło do poważniejszych incydentów. Znacznie więcej pracy po północy mieli strażacy. - Zdarzeń jest bardzo dużo. W jednym przypadku raca spowodowała pożar na balkonie bloku przy ul. Nałkowskiego, w innym od wystrzelonej racy zapaliło się ocieplenie budynku - ponformował oficer dyżurny Miejskiego Stanowiska Koordynacji Ratownictwa. Do godz. 1.30 strażacy musieli interweniować ponad 10 razy.

Poznań
Kilka tysięcy osób bawiło się podczas imprezy sylwestrowej, zorganizowanej na poznańskim Starym Rynku. O północy tłum ludzi szczelnie wypełnił Stary Rynek i okoliczne uliczki.

Mimo mrozu, zebrani bawili się w rytm piosenek śpiewanych przez poznański zespół Żuki Rock`n`roll Band. Przed północą na telebimach przedstawiono najważniejsze wydarzenia minionego roku w stolicy Wielkopolski. O północy życzenia mieszkańcom złożył prezydent Poznania Ryszard Grobelny. Chwilę później rozpoczął się pokaz sztucznych ogni, a na głowy uczestników zabawy posypało się konfetti.

Po pokazach sztucznych ogni na telebimach prezentowano stare pocztówki przedstawiające Poznań w ramach akcji "Poznań miasto warte poznania". Pod tym samym hasłem w 2003 roku Poznań będzie obchodził jubileusz 750-lecia lokacji miasta na prawie magdeburskim.

Policja, ani straż pożarna nie odnotowały żadnych poważniejszych zdarzeń związanych z hucznymi obchodami sylwestra w Poznaniu. Pogotowie ratunkowe interweniowało 160 razy. - To więcej niż zwykle w sylwestra, ale były to głównie drobne potłuczenia i zranienia - poinformowała dzisiaj dyspozytorka Stacji Pogotowia Ratunkowego.

Lublin
Kilka tysięcy mieszkańców Lublina witało Nowy Rok na Placu Litewskim i deptaku w centrum miasta. Nadejście 2003 roku wraz z życzeniami od prezydenta miasta obwieścił im klikon, czyli miejski krzykacz. O północy strzeliły korki od szampana. Trębacz odegrał hejnał miasta. Noworoczne życzenia od prezydenta Lublina Andrzeja Pruszkowskiego wygłosił krzykacz ubrany w barwny strój nawiązujący do średniowiecznej tradycji. - Mieszczanie królewskiego grodu Lublina! Zatrzymajcie się i posłuchajcie! Nadszedł Rok Pański 2003, który jest trzecim rokiem pierwszego stulecia, trzeciego tysiąclecia! - krzyczał lubelski klikon.

Spełnienia planów w Nowym Roku życzył mieszkańcom Lublina prezydent Pruszkowski. - Niech wszystkie trudy - które przed nami - staną się zapowiedzią naszych przyszłych wspólnych sukcesów - czytał klikon życzenia prezydenta miasta.

W rolę miejskiego krzykacza od wielu lat przy różnych uroczystościach wciela się znany w Lublinie społecznik Władysław Stefan Grzyb. Pierwszy tradycyjny strój klikona ufundowało mu angielskie miasto Dartmouth w 1997 roku, gdy został mianowany honorowym zamorskim członkiem Gildii Angielskich Krzykaczy Miejskich. - Staram się przywracać dawne tradycje. W Europie jest to bardzo popularne. Jako krzykacz już jestem zintegrowany ze strukturami europejskimi, bo przed kilkoma miesiącami zostałem przyjęty do Gildii Krzykaczy Miejskich Kontynentu Europejskiego - powiedział Grzyb.

Sylwestrową noc uatrakcyjnił pokaz sztucznych ogni. Pod pękającymi na niebie kolorowymi racami lublinianie wznosili toasty i składali sobie życzenia.

Wrocław
Ofiara śmiertelna i kilkanaście osób rannych to, według policji, bilans sylwestrowej zabawy na Dolnym Śląsku. Ofiarą zabaw sylwestrowych jest 24-letni mieszkaniec Stronia Śląskiego. Podczas zabawy w jednym z lokali mężczyzna wyszedł na taras. Przeszedł przez barierkę i poślizgnął się. 24-latek spadł z wysokości 3 metrów i uderzył głową w betonowy murek. Zginął na miejscu.

Na Dolnym Śląsku nie obyło się też bez poparzeń i wypadków związanych z odpalaniem petard. Dwa palce prawej ręki stracił mieszkaniec Wrocławia, który odpalił petardę podczas zabawy na ulicy. Ogółem w stolicy Dolnego Śląska policja interweniowała 9 razy w sprawach związanych z używaniem materiałów wybuchowych. Jedno ze zgłoszeń dotyczyło pożaru, jaki wybuchł na balkonie budynku. Odpalone fajerwerki podpaliły znajdujące się tam rzeczy. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

W noc sylwestrową we Wrocławiu doszło też do tragicznego wypadku drogowego. Jedną z ofiar jest pasażerka auta, które rozbiło się dzisiaj nad ranem we Wrocławiu. Kierująca samochodem kobieta straciła panowanie nad autem i uderzyła w mur otaczający prywatną willę w stolicy Dolnego Śląska. W samochodzie było jeszcze trzech pasażerów. Jedna z pasażerek zginęła na miejscu, a pozostałe osoby przewieziono do szpitala.

Aleksander Fredro bez pióra to jeden z efektów zabaw sylwestrowych na wrocławskim Rynku. Dwóch nietrzeźwych mężczyzn wyrwało z pomnika komediopisarza stojącego w centrum miasta 30-centymetrowe pióro. - Zdarzenie miało miejsce kilkanaście minut po północy. Z nieznanych przyczyn dwóch 21-latków wskoczyło na pomnik Aleksandra Fredry i wyłamali stamtąd pióro. Funkcjonariusze zatrzymali sprawców wandalizmu - powiedział dzisiaj Dariusz Boratyn z wrocławskiej policji.

Jeden z wandali schował zdobycz pod kurtką. W trakcie zatrzymania funkcjonariusze odzyskali jedynie fragment pióra Fredry. Reszta najprawdopodobniej wypadła wrocławianom podczas ucieczki. Zatrzymanych młodych wrocławian przewieziono do izby wytrzeźwień. Dzisiaj zostaną przesłuchani.

Policja: sylwester w kraju - wyjątkowo spokojny

Sylwester upłynął w kraju wyjątkowo spokojnie - ocenia policja. Sporadycznie tylko dochodziło do prób wszczynania awantur podczas zabaw publicznych; były też drobne zranienia w wyniku nieumiejętnego odpalania fajerwerków.

Jak ocenia komisarz Grażyna Puchalska z zespołu prasowego Komendy Głównej Policji, sylwester w całym kraju upłynął wyjątkowo spokojnie. W miejscu zabaw publicznych było więcej policjantów, umundurowanych i w cywilu. Według policji, tylko sporadycznie dochodziło do prób wszczynania awantur podczas zabaw publicznych przez grupy nietrzeźwych młodych ludzi, ale policja je udaremniała. Były też drobne zranienia w wyniku odpalania petard w tłumie oraz nieumiejętnego używania fajerwerków. - Takich przypadków nie było jednak więcej niż w ubiegłym roku - dodała Puchalska.

Jej zdaniem, to m.in. dzięki pracy policji w sylwestra odnotowano o połowę mniej takich przestępstw, jak włamania, rozboje, pobicia i kradzieże.

Także wypadków drogowych było mniej niż zazwyczaj. Ostatniego dnia roku w 89 wypadkach zginęło 8 osób, a 109 zostało rannych. - Gdyby każdy dzień był tak spokojny - podsumowała Puchalska.

JAK WITANO NOWY ROK NA ŚWIECIE

Nowy, 2003 rok najwcześniej powitali mieszkańcy Australii, Oceanii i krajów Azji. Potem przyszła kolej na Europę. Dwie godziny przed Polakami końcowe odliczanie rozpoczęli mieszkańcy Moskwy. Kiedy my wracaliśmy po sylwestrowych szaleństwach do domów, mieszkańcy Nowego Jorku i Waszyngtonu zaczynali świętować. Zabawy noworoczne na całym świecie odbywały się przy zaostrzonych środkach bezpieczeństwa.

Filipiny
Widmo terroryzmu wywołało obawy, że ludzie zbierający się na ulicach, aby uczcić nadejście roku 2003, mogą być celem zamachów i policja oraz służby bezpieczeństwa w wielu krajach zostały postawione w stan alarmowy. Strach miał początek na Filipinach, gdzie krótko przed północą na ulicy wybuchła bomba, zabijając co najmniej sześć osób i raniąc około 30. W strzelaninach między partyzantami muzułmańskimi, żołnierzami indyjskimi i cywilami, w spornym rejonie Kaszmiru zginęło 11 osób.

Australia
Jako jedni z pierwszych Nowy Rok powitali Australijczycy. W największym tamtejszym mieście, Sydney był wielki pokaz sztucznych ogni i szampańska zabawa. Jednak w tym roku
na ulicach metropolii zjawiło się znacznie mniej osób niż dotychczas. Nie dopisała pogoda, wiał bardzo silny wiatr. Zastosowano ostrzejsze środki bezpieczeństwa niż w czasie Olimpiady 2000.

Rosja
Pogoda nie dopisała także mieszkańcom stolicy Rosji, Moskwy. Oni witali Nowy Rok przy siarczystym mrozie. W Moskwie słupek rtęci spadł do 25. kreski poniżej zera. Tak niska temperatura sprawiły m.in. iż w centrum miasta na sylwestrowej zabawie na wolnym powietrzu Nowy Rok witało znacznie mniej ludzi niż w roku ubiegłym. Na Plac Czerwony jednak i tak przyszły tłumy. Na ulicach miasta było bardzo dużo policji. Rosjanie pamiętają niedawne ataki terrorystyczne na teatr w stolicy i na budynek rządowy w Czeczenii.

Niemcy
Dojmujący chłód, szczękanie zębami, wiele grzanego wina i szampana: tak można podsumować największy niemiecki Sylwester pod gołym, rozgwieżdżonym niebem, jaki odbył się w Berlinie przy Bramie Brandenburskiej. Prawie milion berlińczyków i turystów dzięki humorowi i ciepłemu ubraniu starało się przezwyciężyć co najmniej ośmiostopniowy mróz, jaki w noc sylwestrową panował w niemieckiej stolicy. Punktualnie o północy niebo nad Bramą Brandenburską rozjaśniły fajerwerki. W czasie dziesięciominutowego pokazu sztucznych ogni wystrzelono ponad 1800 petard. Z głośników płynęła w tym czasie melodia piosenki "The Power Of Love" grupy Frankie Goes to Hollywood. Do wczesnego rana wokół scen zbudowanych w rejonie Bramy tańczyły tysiące młodych ludzi. Na scenach występowały zespoły i soliści szczególnie lubiani przez niemiecką młodzież.

W niezwykłych okolicznościach w sylwestrową noc odbył się ślub młodej pary artystów cyrkowych, która w strojach ślubnych, na motocyklu, zawisła na linie nad Bramą Brandenburską na wysokości 30 m. Młodym udzielił ślubu pastor, którego na tę wysokość wyniósł na platformie dźwig.

Zdaniem policji, zabawa przebiegała raczej spokojnie, choć z różnych powodów ucierpiały 62 osoby, które przetransportowano do szpitali. Sanitariusze Czerwonego Krzyża udzielili doraźnej pomocy 387 razy.

Bulwar Unter den Linden, prowadzący do Bramy i będący również terenem zabawy, w środę przed południem wyglądał jak zwykle - czysto i porządnie. Rankiem firma oczyszczania miasta wywiozła stamtąd 100 ton śmieci.

Hiszpania
W Hiszpanii większość mieszkańców bawiło się na dyskotekach i w restauracjach. W centrum Barcelony zorganizowano "bal po chmurką", w którym wzięło udział kilka tysięcy osób. Większość z nich to turyści.

Francja
Mieszkańcy stolicy Francji bawili się na Polach Elizejskich, gdzie co roku tłumy paryżan i zagranicznych turystów spędza sylwestra. Co najmniej 406 samochodów podpalili w nocy wandale mimo wzmocnionych na ten czas patroli policyjnych. To, jak podała dzisiaj policja, o pięć proc. więcej niż w roku ubiegłym. Najwięcej podpaleń samochodów odnotowano w regionie Paryża i w Alzacji. W noc sylwestrową zatrzymano niemal 200 osób, które dopuściły się aktów przemocy. Podczas interwencji rannych zostało 7 policjantów. 123 osobom udzielono doraźnej pomocy medycznej. 40 rannych trafiło do szpitali.

USA
Niemal milion ludzi wzięło udział w tradycyjnej dorocznej zabawie sylwestrowej na nowojorskim Times Square na Manhattanie. Zdaniem mediów, na placu zgromadziło się, by powitać Nowy Rok, niemal milion osób - policja szacuje jednak, iż tłum liczył 750 tysięcy ludzi.

Posłuchaj korepondenta RMF Grzegorza Jasińskiego:

Mieszkańcy Nowego Jorku i licznie przybyli tu na tę okazję turyści bawili się w warunkach

rygorystycznych środków bezpieczeństwa. Na dachach wokół Times Square umieszczono snajperów a nad bezpieczeństwem zgromadzonych ludzi czuwało kilka tysięcy umundurowanych i ubranych po cywilnemu funkcjonariuszy służb specjalnych. Policja zaplombowała na Times Square i w jego sąsiedztwie studzienki kanalizacyjne i usunęła kosze na śmieci. Nad Manhattanem obowiązywał całkowity zakaz lotów. Przy posterunkach policyjnych wokół podzielonego na sektory placu uczestnicy zabawy byli dokładnie sprawdzani. Obowiązywał kategoryczny zakaz przynoszenia dużych toreb i alkoholu.

"Odliczaniu" ostatnich sekund starego roku przewodniczył burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg w towarzystwie poruszającego się na wózku inwalidzkim aktora Christophera Reeve. Żona aktora wraz z Bloombergiem uruchomiła słynną kryształową kulę, której opuszczenie od 1907 roku sygnalizuje nadejście Nowego Roku. Na zgromadzonych spadł deszcz konfetti w barwach narodowych Ameryki (czerwone, białe i niebieskie), poprzedzający pokazy ogni sztucznych. W ubiegłym roku - po zamachach terrorystycznych w USA - pokazy te zostały odwołane.

Wielka Brytania
Za najbardziej atrakcyjne miejsce do witania Nowego Roku w Wielkiej Brytanii uznano kornwalijską osadę rybacką Looe, gdzie wokół trzech zakotwiczonych na redzie statków zorganizowano wielki pokaz ogni sztucznych. Popularność Looe bierze się stąd, że jest to malownicze miasteczko liczące 6 tys. mieszkańców, które dotychczas wybroniło się przed masową turystyką i zachowało lokalne odrębności. Przed trzema laty Looe zostało uznane za jedno z najciekawszych miejsc do świętowania Nowego Roku i od tego czasu na sylwestrowe obchody przybywa tam coraz więcej osób. Goście poprzebierani byli m.in. za amerykańskich marines, meksykańskich caballeros w sombrerach, mnichów Hare Krishna, różowe słonie. Ci, dla których zabrakło miejsca w barach i restauracjach, bawili na wąskich ulicach zamkniętych dla ruchu.

Z powodu kładzenia nowej nawierzchni zamknięto plac Trafalgar Square - tradycyjne miejsce noworocznych obchodów w Londynie. Odbyła się za to noworoczna parada na londyńskim West Endzie: od placu przed parlamentem do Piccadilly Circus. Uczestnicy stawili się w karnawałowych strojach mimo deszczowej pogody. Ok. 700 tys. gapiów obserwowało przemarsz 40 orkiestr i 125 grup marszowych przybyłych z najodleglejszych zakątków świata. Brak oficjalnych obchodów sylwestrowych ściągnął gromy krytyki na głowę burmistrza Londynu Kena Livingstone'a. Oskarżono go nawet o to, że ulice Londynu wydał na pastwę pijanych desperatów. Najbardziej rozczarowani są organizatorzy noworocznej parady, których oferta pomocy w zorganizowaniu sylwestrowych ulicznych festynów nie została przyjęta.

Rozmaite publiczne obchody zorganizowano dzisiaj w nocy staraniem władz miejskich Manchesteru, Newcastle, Gateshead, Cardiff, Glasgow i Edynburga. Powszechnym akcentem były pokazy sztucznych ogni i występy grup muzycznych. Za najbardziej imponujący uznano pokaz sztucznych ogni nad historycznym zamkiem w Edynburgu. Wcześniej w szkockiej stolicy zorganizowano pochody w tradycyjnych strojach (kiltach) i historycznych ubiorach m. in. Wikingów. Obchody Nowego Roku w Edynburgu kosztowały 1,6 mln funtów. Koszty pokryli prywatni sponsorzy i władze miejskie. Sukces Edynburga kłuje w oczy inne miasta. Władze Newcastle, które na sylwestrowy festyn wydały 650 tys. funtów, nie kryją, że jeśli chodzi o witanie Nowego Roku chcą być "angielskim Edynburgiem".

Do Newcastle na tegoroczne obchody przybyło 250 tys. gości. Odbyły się uliczne parady, przedstawienia teatralne, występy akrobatów i koncerty pod gołym niebem. Odliczaniu ostatnich sekund 2002 roku na milenijnym moście przewodził menedżer miejscowego klubu piłkarskiego Bob Robson. Tegoroczne obchody zorganizowano z myślą o pokazaniu Newcastle z najlepszej strony, ponieważ miasto ubiega się o tytuł "stolicy europejskiej kultury" na rok 2008.

Włochy
Włosi sylwestrowy wieczór zaczęli tradycyjną uroczystą kolacją: nóżkami wołowymi i soczewicą, która ma gwarantować pomyślność finansową. Na deser obowiązkowo babka i szampan lub włoskie białe wino musujące. Panie Nowy Rok witały w czerwonej bieliźnie, bo to - jak wierzą Włosi - ma przynieść szczęście w życiu uczuciowym. Większość Włochów bawiła na balach sylwestrowych, ale w niemal każdym większym mieście odbyły się koncerty. Wzmocniono bezpieczeństwo w Watykanie i w okolicach ambasad USA i Izraela w Rzymie.

Sylwestrowe petardy i ognie sztuczne nie były w tym roku we Włoszech tak modne jak w latach poprzednich, ale wciąż groźne. Noworoczny bilans to jedna ofiara śmiertelna, 28 ciężko rannych i około 500 osób z lekkimi obrażeniami. Dla porównania, dwa lata temu na skutek eksplozji petard zginęły cztery osoby, a prawie 800 było rannych.

Ciężkie obrażenia wśród świętujących sylwestra Włochów powodują nielegalnie produkowane petardy, o atrakcyjnie brzmiący nazwach w rodzaju "Saddam", "Wicher wojny" czy "Maradona". Te, eksplodujące z siłą porównywalną do ładunków wybuchowych średniej mocy, są szczególnie popularne wśród młodzieży. Ich ceny osiągają na czarnym rynku wysokość nawet 50 euro. Produkcja takich petard jest więc intratnym interesem.

Japonia
Po raz pierwszy od 44 lat w dzień Nowego Roku w stolicy Japonii spadł śnieg. Niespotykaną o tej porze roku w rejonie Tokio śnieżycę spowodował zimny front atmosferyczny z północnego wschodu. Synoptycy ostrzegli rano mieszkańców miasta przed komplikacjami, związanymi z opadami - w południe (miejscowego czasu) okazało się jednak, że sytuacja nie jest tak groźna, gdyż większość śniegu stopniała. Alarm odwołano.

Po raz ostatni opady śniegu w Tokio w dzień Nowego Roku notowano w 1959 r. - na stolicę Japonii spadło wówczas 11 centymetrów białego puchu, co spowodowało poważne utrudnienia komunikacyjne.

Izrael
W Tel Awiwie mieszkańcy miasta tłoczyli się w klubach i hotelach, mimo zagrożenia atakami terrorystycznymi.

Indonezja, Pakistan
Ponad 200 tys. policjantów i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa pełniło służbę w noc noworoczną w Indonezji, najludniejszym kraju muzułmańskim.

Znacznie zwiększono bezpieczeństwo także w Pakistanie.

INTERIA.PL/RMF/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje