Nożownik ze Stalowej Woli usłyszał zarzuty

Zarzut usiłowania i dokonania zabójstwa wielokrotnego 27-letniemu nożownikowi ze Stalowej Woli postawiła w sobotę przed południem tamtejsza prokuratura rejonowa - poinformował PAP jej szef prok. Adam Cierpiatka.

Prokurator dodał, że obecnie przygotowuje wniosek do sądu o aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące.

Reklama

Nożownik to 27-letni mieszkaniec Stalowej Woli. W piątek około godz. 15 zaatakował on klientów galerii handlowej przy ul. Chopina w Stalowej Woli. Mężczyznę ujęli klienci galerii i przekazali policji.

W wyniku jego ataku poszkodowanych zostało 10 osób, w tym siedem ciężko, z których jedna, 50-letnia kobieta, zmarła. W sobotę rano rzeczniczka wojewody podkarpackiego Małgorzata Waksmundzka-Szarek informowała, że stan sześciu osób jest ciężki, w tym dwie znajdują się w stanie krytycznym, a jedna w stanie stabilnym. Dwie osoby zostały już wypisane ze szpitala.

Nożownikowi za zarzucane czyny grozi kara od ośmiu do 15 lat pozbawienia wolności, albo 25 lat, albo dożywocie.

Policja zapewnia, że nic nie wskazuje na to, aby był to atak terrorystyczny lub wynikał z pobudek ideologicznych. Podała też, że mężczyzna leczył się psychiatrycznie. Wcześniej nie był notowany, a w chwili zatrzymania był trzeźwy. Pobrano od niego krew do badania na obecność innych substancji.

Prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny podziękował wszystkim osobom, które po ataku natychmiast przystąpiły do udzielania pomocy poszkodowanym. Jak zaznaczył, zdaniem lekarzy pomoc ta była bezcenna, a bez niej byłoby prawdopodobnie więcej ofiar śmiertelnych.

Ze względu na dużą liczbę świadków zdarzenia Stalowowolski Ośrodek Wsparcia i Interwencji Kryzysowej uruchomił pomoc psychologiczną zarówno dla świadków zdarzenia, jak i rodzin osób poszkodowanych. Potrzebujący pomocy psychologicznej proszeni są o kontakt z dyrektorem Ośrodka Katarzyną Rogalą - 503 047 267.

Wojewoda podkarpacki Ewa Leniart zaapelowała w piątek za pośrednictwem mediów do wszystkich świadków, którzy telefonami filmowali to zdarzenie, aby uszanowali poszkodowanych i ich rodziny i nie publikowali filmów w internecie, ale przekazali je prokuraturze lub policji, ponieważ mogą pomóc w śledztwie.

Agnieszka Pipała 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje