Opozycja krytykuje projekt PO ws. odraczania obowiązku szkolnego sześciolatków

Posłowie PiS, Solidarnej Polski i SLD krytykują projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty, autorstwa PO, dotyczący odraczania obowiązku szkolnego dla sześciolatków, zatrudniania osób wspierających nauczyciela i ustalający standard opieki świetlicowej.

Zgodnie z projektem rodzice będą mogli wnioskować o odroczenie spełniania obowiązku szkolnego przez dziecko, nawet wtedy, gdy rozpocznie ono już naukę w I klasie. Posłowie PO chcą, by można było to zrobić do 31 grudnia.

Chcą także, by w szkołach podstawowych mogły być zatrudniane osoby wspierające nauczyciela w pracy z uczniami, zarówno podczas lekcji, jak i na świetlicy. Osoby te pracowałyby na zasadach określonych w kodeksie pracy, a nie w Karcie Nauczyciela. W projekcie zaproponowano też, by grupy świetlicowe nie mogły liczyć więcej niż 25 dzieci.

Reklama

- To próba uspokojenia rodziców, którzy w zdecydowanej większości nie chcą posyłać dzieci sześcioletnich do szkół - powiedziała Marzena Machałek (PiS). Jej zdaniem projekt świadczy o tym, że PO poniosło porażkę wprowadzając obniżenie wieku szkolnego z sześciu do siedmiu lat, tylko nie ma odwagi, by wycofać się z reformy.

W ocenie Machałek propozycja możliwości odroczenia obowiązku szkolnego w przypadku, gdy dziecko już rozpoczęło naukę w I klasie świadczy o tym, że sama Platforma dostrzega w obecnej ustawie wiele błędów.

"To są jakieś wygibasy intelektualne"

Według Artura Ostrowskiego (SLD) propozycja PO prowadzi do rozmycia obowiązku szkolnego dla dzieci sześcioletnich. - To de facto powrót do sytuacji, gdy to rodzice decydowali o tym, czy ich dziecko rozpocznie naukę w wieku sześciu, czy siedmiu lat - to oddanie decyzji w ich ręce"- ocenił. Jego zdaniem projekt PO, to sygnał dla rodziców, że szkoły, choć miały być, nie są przygotowane na potrzeby każdego sześcioletniego dziecka.

- To są jakieś wygibasy intelektualne - powiedziała Marzena Wróbel (SP). - Platforma nie chce się otwarcie przyznać, że obniżenie wieku obowiązku szkolnego do sześciu lat, to jest bubel prawny, szkoły nie są przygotowane do przyjęcia sześciolatków, zmieniono również bardzo dobrą podstawę programową, którą należałoby natychmiast przywrócić (...) jednocześnie chce się z niego wycofać rakiem, przez jakieś dziwne szczątkowe przepisy - uważa posłanka. Jej zdaniem nie jest to do zaakceptowania. - Platforma powinna uczciwie powiedzieć społeczeństwu: pomyliliśmy się, wycofujemy się i przepraszamy - podkreśliła. Zaznaczyła, że to rodzice są najbardziej kompetentni, by decydować, kiedy ich dziecko jest gotowe do rozpoczęcia nauki. - Ci, którzy prawo piszą, powinni mieć zaufanie do rodziców - dodała.

Machałek, Wróbel i Ostrowski zgodnie krytykują też zapis mający możliwość zatrudniania osób wspierających, choć nie samą ideę.

"To niedopuszczalne"

- Idea wprowadzenia nauczycieli wspierających w szkołach podstawowych jest jak najbardziej słuszna. Nie do przyjęcia jest jednak to, że nie będą oni zatrudniani zgodnie z Kartą Nauczyciela, ale na podstawie kodeksu pracy. To dzielenie na dwie kategorie nauczycieli, którzy pracują razem, mają takie same wykształcenie, przygotowanie pedagogiczne, ale będą mieć inny statut - powiedział Ostrowski.

Jego zdaniem propozycja PO to uderzenie w nauczycieli i w samą Kartę. Według niego może być początkiem odchodzenia od zatrudniania nauczycieli na podstawie Karty na rzecz zatrudniania na podstawie kodeksu.

- Osoby wspierające muszą mieć przygotowanie pedagogiczne. To w pełni wykształceni nauczyciele i powinni być zatrudniani na podstawie Karty Nauczyciela, a nie kodeksu pracy - podkreśliła Wróbel. Według niej propozycja PO, to niszczenie standardów zatrudnienia nauczycieli. To niedopuszczalne (...) Nie do zaakceptowania jest obniżanie standardów płacowych i standardów związanych z organizacją ich pracy - powiedziała. Dodała, że nauczyciele bardzo mało zarabiają, a ci, którzy rozpoczynają pracę, są stażystami i nauczycielami kontraktowymi, mają naprawdę bardzo niskie pensje.

"Dzielenie nauczycieli"

- To dzielenie nauczycieli na lepszych i gorszych - uważa Machałek.

Przedstawiciele opozycji uważają, że wprowadzenie standardu w opiece świetlicowej to krok w dobrą stronę, choć zdaniem posłanek PiS i SP 25 dzieci w jednej grupie to i tak dużo. Z kolei Ostrowski zaznaczył, że ograniczenie liczebności dzieci w jednej grupie lub oddziale nie powinno dotyczyć tylko świetlic i klas I-III, ale całej szkoły podstawowej.

Piotr Paweł Bauć (Twój Ruch) nie chciał komentować projektu. Do czasu nadania depeszy PAP nie udało się uzyskać stanowiska PSL.

Dowiedz się więcej na temat: sześciolatek | Platforma Obywatelska | opozycja | marzena wróbel

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy