Pacjent po przeszczepie twarzy wychodzi ze szpitala

33-letni pacjent, któremu 15 maja przeszczepiono twarz w Centrum Onkologii w Gliwicach, ma dziś opuścić szpital - poinformowała jego rzeczniczka Anna Uryga. Był to pierwszy w Polsce przeszczep twarzy i pierwszy na świecie ze wskazań życiowych

Zespół pod kierownictwem prof. Adama Maciejewskiego, który przeprowadził operację, poinformuje o pomyślnym zakończeniu leczenia podczas wtorkowej konferencji prasowej w Gliwicach.

Reklama

Pan Grzegorz przeszedł poważny wypadek w pracy - 23 kwietnia maszyna do cięcia kamieni amputowała mu większą część twarzy. Obrażenia były tak rozległe, że w dłuższej perspektywie nie miał szans na przeżycie.

Próba replantacji jego twarzy, którą przewieziono do szpitala kilka godzin po wypadku, zakończyła się jednak niepowodzeniem. Lekarzom z Wrocławia udało się uratować jej dolną część oraz wzrok - odpowiednio zabezpieczyli jego gałki oczne.

Poszukiwania dawcy rozpoczęto 2 maja. Okazał się nim być mężczyzna w podobnym wieku; został on też dawcą narządów dla innych chorych. Zaplanowana wcześniej drobiazgowo operacja przeszczepu odbyła się 15 maja, trwała prawie 27 godzin.

Późniejszy powrót do zdrowia i rehabilitacja przebiegały - jak informowali gliwiccy lekarze - pomyślnie. Stopniowo zmniejszano duże dawki leków zapobiegających odrzuceniu przeszczepu, choć wiadomo, że pacjent będzie musiał je przyjmować do końca życia. Nawet po opuszczeniu oddziału intensywnej opieki medycznej przebywał w sterylnej izolatce.

Lekarze podkreślali jego zaangażowanie w rehabilitację. Ich zdaniem dla pomyślnego przebiegu pooperacyjnego duże znacznie miało to, że jest osobą młodą i do chwili wypadku cieszył się dobrym zdrowiem.

Jak wcześniej zapowiadali, na uzyskanie mimiki twarzy pacjent będzie musiał poczekać około pół roku. Podczas operacji spełniono jednak wszystkie warunki, aby mogła z czasem powrócić.

Dowiedz się więcej na temat: przeszczep twarzy | pacjent

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje