Paranoja? Chorzy, którym cofną się objawy nie dostaną dofinansowania do leku...

Pacjenci onkologiczni i lekarze protestują przeciwko zaleceniom uniemożliwiającym terapie ratujące życie. Zalecenia wydane przez Narodowy Fundusz Zdrowia dotyczą limitów finansowania leczenia chorych na nowotwory krwi, między innymi z ostrą białaczką szpikową i zespołami mielodysplastycznymi. Chodzi o to, że Fundusz chce płacić szpitalom mniej za leki niż one kosztują.

Jak wyjaśniła profesor Jadwiga Dwilewicz - Trojaczek ze Szpitala Klinicznego przy ulicy Banacha w Warszawie, niemożliwe będzie leczenie pacjenta, za którego Fundusz nie dopłaci miesięcznie dwóch tysięcy złotych. Zastanawia się, co się stanie z chorymi, którzy nie mają objawów, bo choroba cofnęła się. Podkreśla, że jeśli lek będzie odstawiony, to choroba powróci. 
Jacek Gugulski ze Stowarzyszenia Pomocy Chorym na Przewlekłą Białaczkę Szpikową zaznacza, że dotychczas nie było takiej sytuacji. Obawia się, że jest to pierwszy przypadek, w której NFZ zapłaci, ale nie w stu procentach. Według niego, jest to wymuszanie na szpitalach, aby dopłacały za leczenie pacjentów, tylko nie wiadomo skąd miałyby wziąć na to pieniądze.
Mecenas Paulina Kierzkowska - Knapik, ekspert w dziedzinie prawa farmaceutycznego, podkreśla, że do końca roku finansowanie chemioterapii niestandardowej miało być utrzymane na dotychczasowych zasadach. Tymczasem NFZ zmienia zasady finansowania i nie informuje chorych, w jakiej są sytuacji. Dodaje, że prawo nie pozwala pacjentowi na dopłacenie brakującej kwoty. Pacjenci hematologiczni wystosowali w tej sprawie list do prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Agnieszki Pachciarz. Według nieoficjalnych informacji, decyzja Funduszu wynika z rekomendacji Agencji Oceny Technologii Medycznych.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje