Partia Razem: Inna polityka jest możliwa

- Inna polityka jest możliwa - przekonywali przedstawiciele Partii Razem na piątkowej konferencji prasowej, podsumowując swoją kampanię. Okazało się, że można założyć partię, zebrać podpisy i zarejestrować list wyborcze w całym kraju bez znanych twarzy - mówili.

W czasie konferencji na tzw. patelni przy stacji metra Centrum w Warszawie "jedynka" warszawskiej listy Razem Adrian Zandberg i liderka listy w okręgu katowickim Marcelina Zawisza podsumowali kampanię wyborczą swojego ugrupowania oraz podziękowali członkom i sympatykom partii, którzy zaangażowali się w kampanię.

Reklama

Według Zawiszy kampania wyborcza Razem pokazała "można założyć demokratyczną partię, która skupia się wokół programu i postulatów, a nie wokół jednej konkretnej twarzy".

- To była bardzo duża kampania biorąc pod uwagę liczbę ludzi i ich zaangażowanie, ale skromna finansowo, ponieważ uważamy, że politykę można uprawiać inaczej - nie z telewizorów, nie z billboardów, tylko po prostu na ulicach, rozmawiając z ludźmi - mówiła.

- To, że Razem jest oddolnym demokratycznym ruchem stanowi o różnicy między nimi a nami. To to, że Razem jest zbudowane wokół programu, a nie wokół znanych twarzy, stanowi o różnicy między nami a tym światem establishmentowej polityki, którego wszyscy mamy dosyć  - wtórował jej Zandberg.

Płotki przeciw rekinom

- Czasem jest tak, że to nie rekin jak zwykle ściga płotki, tylko że płotki organizują się, żeby stawić opór rekinom. I to jest trochę historia Razem. To jest historia tysięcy ludzi, którzy oddolnie zaangażowali się i zbudowali demokratyczny ruch, który daje szansę, daje nadzieję, że w Polsce będzie lewica, za którą nie trzeba się będzie wstydzić - dodał.

Lider warszawskiej listy Razem zaapelował do wyborców, by 25 października głosowali "zgodnie ze swoimi poglądami i z nadzieją, nie kierując się sondażowymi kalkulacjami, nie kierując się "bieda-realizmem politycznym".

- Na serio demokrację będziemy mieć wtedy, jeśli będziemy głosować na ludzi, z którymi się zgadzamy i jeśli sami zaangażujemy się w życie publiczne, w życie polityczne, a nie będziemy oglądać je tylko na ekranach telewizorów - podkreślił.

Pytana o współpracę z innymi ugrupowaniami w razie wejścia Partii Razem do Sejmu, Zawisza mówiła, że posłowie Razem będą popierać wszystkie inicjatywy, które będą zgodne z ich programem, "niezależnie od tego, która partia je zgłosi".

Konstruktywna socjalna opozycja

- Bez żadnego cynicznego głosowania przeciwko rzeczom, w które wierzymy, tylko dlatego, że zgłosił je ktoś, kogo nie lubimy  - wtórował jej Zandberg. Jak dodał, Razem będzie "konstruktywną socjalną opozycją", która będzie "punktować władzę niezależnie od tego, czy tę władzę obejmie Prawo i Sprawiedliwość czy jakaś szeroka koalicja liberalnego establishmentu zbudowana tylko po to, żeby to Prawo i Sprawiedliwość zatrzymać".

Zandberg odpowiedział również na sformułowany przez jednego z dziennikarzy zarzut, że niektóre postulaty programowe Partii Razem - takie jak wprowadzenie 75-procentowej stawki podatku dochodowego dla najbogatszych - mogą odstraszyć wyborców.

- Wielu z nas, nie spotykając się na co dzień z progresją podatkową, na pierwszy rzut oka nie do końca rozumie, w jaki sposób progresja działa. Stawka 75 procent, o której mówimy, to jest stawka podatkowa od nadwyżki dochodu powyżej pół miliona złotych rocznie. Czyli, proszę państwa, jeżeli zarabiacie państwo poniżej 40 tysięcy złotych miesięcznie, to was ta stawka nie dotyczy - tłumaczył.

Jak dodał Zandberg, wprowadzenie tej stawki podatkowej służy przede wszystkim temu, żeby "regulować dysproporcje płacowe".

- My w Polsce mamy dzisiaj do czynienia z sytuacją, w której prezesi hojną ręką rozdają sami sobie wielomilionowe premie, natomiast mówią, że brakuje im 100 albo 200 złotych na podwyżki dla szeregowych pracowników. Wprowadzenie realnej progresji podatkowej w Polsce to będzie także impuls dla polskich przedsiębiorstw, że bardziej opłaca się dać te 100 złotych podwyżki pracownikom, którzy zarabiają 2-3 tysiące miesięcznie niż kolejne miliony złotych premii prezesowi  - przekonywał.

Lepiej, żeby Millera nie było

Dziennikarze zapytali również Zandberga o wypowiedź przewodniczącego SLD Leszka Millera, który powiedział, że Zandberg ma kompleks na jego punkcie.

- Myślę, że dla polskiej polityki dobrze by było, żeby już nie trzeba było odpowiadać na pytania o Leszka Millera. I mam nadzieję, że po 25 października tak właśnie będzie - ocenił.

Partia Razem, która została zarejestrowana w lipcu tego roku, wystawia listy wyborcze w całym kraju. Ugrupowanie przedstawia się jako "alternatywa dla elit", a sześć jego - przedstawionych na przedwyborczej konwencji w pierwszej połowie października - filarów programowych to prawa pracownicze, wyższe płace Polaków, tanie mieszkania, zahamowanie prywatyzacji, inwestycje w usługi publiczne i infrastrukturę, wyższe podatki dla najbogatszych i "odzyskanie" polityki dla zwykłych obywateli. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje