Partie komentują projekt budżetu na 2017 rok

"PSL nie poprze projektu budżetu na 2017 rok" - poinformowała w środę w Sejmie podczas debaty budżetowej w imieniu klubu PSL Genowefa Tokarska. Oceniła, że projekt nie daje gwarancji stabilności finansów publicznych i szans na wzrost gospodarczy. Zdaniem PO, "to budżet podwyższonego ryzyka i krok w kierunku realizacji hasła 'Polska w ruinie'". Posłanka Nowoczesnej Paulina Hennig-Kloska stwierdziła z kolei, że projekt to "koncert pobożnych życzeń" i zarzuciła rządowi "najwyższy stopień nieodpowiedzialności". Według Kukiz'15, omawiany projekt jest "budżetem antyobywatelskim".

PO: Ten budżet to krok w kierunku realizacji hasła "Polska w ruinie"

"To nie jest z pewnością budżet na miarę oczekiwań Polaków(...) To budżet podwyższonego ryzyka. Nie możemy go poprzeć. W imieniu klubu PO wnioskuję o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu" - podkreślił Cichoń podczas środowej debaty budżetowej w Sejmie.

Reklama

Były wiceminister finansów zaznaczył, że PiS w trakcie kampanii wyborczej powtarzało, odnoszące się do rządów koalicji PO-PSL, hasło "Polska w ruinie", które - jak ocenił - nie odnosiło się do rzeczywistości. "Chyba do wszystkich dotarło, że była to czysta manipulacja. Polska się bowiem rozwijała pod rządami Platformy i PSL-u (...). Byliśmy najszybciej rozwijającą się gospodarką w Europie" - przekonywał poseł.

"Cóż zatem oznacza +Polska w ruinie+, jeśli to nie ocena stanu gospodarki? Z dnia na dzień to widać coraz wyraźniej. To zdaje się wasza wizja, to cel, który zamierzacie osiągnąć. I ten budżet to krok właśnie w tym kierunku. Nie pierwszy zresztą. Dewastujecie polskie finanse publiczne" - mówił Cichoń.

Według niego niepokojące w projekcie budżetu jest to, że PiS nie tylko nie realizuje swoich obietnic wyborczych dotyczących obniżenia podatków, ale podatki podnosi i wprowadza nowe.

"Obiecaliście Polakom podniesienie kwoty wolnej (od podatku) do 8 tys. zł, co oznacza, że w kieszeniach polskich rodzin miało zostać 22 mld zł. Z tej obietnicy się wycofaliście, mówiąc, że kwota wolna będzie się zawierała w jednolitym podatku, który może kiedyś, może w 2018 roku wprowadzicie" - zaznaczył Cichoń.

Projekt bez poparcia PSL

"Rząd rozmija się z prawdą pomiędzy stawianymi celami polityki budżetowej a planowaną realizacją budżetu i to zarówno po stronie dochodowej, jak i wydatkowej. Większość parametrów (...) przyjętych w projekcie budżetu nie ma nic wspólnego z przyjętymi celami polityki budżetowej" - powiedziała Genowefa Tokarska w imieniu PSL.

"Projekt nie daje żadnych gwarancji dla stabilności finansów publicznych i szans na wzrost gospodarczy kraju" - dodała.

Za "kontrowersyjny i nie do przyjęcia" posłanka PSL uznała zapisany w projekcie deficyt budżetu państwa. "To rekordowa wartość, nienotowana dotychczas w historii Polski" - podkreśliła.

Nowoczesna: To koncert pobożnych życzeń

Posłanka Nowoczesnej Paulina Hennig-Kloska mówiła, że projekt budżetu na 2017 rok to "koncert pobożnych życzeń". Zarzucała rządowi "najwyższy stopień nieodpowiedzialności".

"Zawyżone wpływy podatkowe, które rosną ponad dwukrotnie szybciej niż PKB; przestrzelony poziom PKB, który od ponad roku systematycznie jest korygowany; wątpliwa inflacja, życzeniowe tempo inwestycji, które mają zacząć rosnąć w szalonym tempie, a dotąd tylko spadają. To tylko niektóre mankamenty przyszłorocznego budżetu" - mówiła przedstawicielka Nowoczesnej.

Jej zdaniem proponowany budżet, to nie budżet rozwoju, a "przetrwania".

"Nie dacie rady" - prorokowała. Wskazała, że zakładany deficyt sięga 2,9 proc. PKB i "cudem będzie utrzymać go na tym poziomie". Przestrzegała, że rząd balansuje na krawędzi procedury nadmiernego deficytu, gdyż "nie ma umiaru".

Zarzuciła też rządowi PiS, że zadłuża kraj w rekordowym tempie.

Kukiz'15: Budżet na 2017 rok to budżet antyobywatelski

"Projekt ustawy budżetowej na 2017 r. to budżet złamanych szans, to budżet antyobywatelski "- przekonywała z kolei Elżbieta Borowska w imieniu klubu Kukiz'15. Borowska zaznaczyła, że "budżet to nie tylko suche liczby, bo te liczby decydują o życiu milionów Polaków".

Oceniła, że zaproponowany przez PiS projekt, to "budżet złamanych szans i złamanych obietnic wyborczych", a jego grzechami głównymi są wzrost zadłużenia i marnotrawstwo publicznych pieniędzy.

"W ciągu jednego roku (2016 r. - PAP) podatki zostały podwyższone pięć razy, zostały wprowadzone nowe podatki. W takim tempie bardzo szybko pobijecie rekord kolegów z PO, którzy  podnieśli podatki 21 razy" - zaznaczyła posłanka w trakcie debaty.

Zobacz też:

Morawieckie: Przyjęty na 2017 r. deficyt jest jednym z niższych w ostatnich latach

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje