Paweł Adamowicz w RMF FM: Nie boję się, że będę kandydował z aresztu

"Nie boję się, dlatego wczoraj apelowałem do polityków PiS, aby grali fair, aby nie używali aparatu państwowego, aparatu policji politycznej, prokuratury do walki ze swoją opozycją, bo to jest nie fair, to nikomu na końcu nie przynosi - zwłaszcza tym, którzy walczą - korzyści" – mówił w Porannej rozmowie w RMF FM prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Robert Mazurek pytał swojego gościa, co stało się z jego mieszkaniami. "Mam tyle, ile mam" - usłyszał.

Robert Mazurek, RMF FM: Dzień dobry. Państwa i moim gościem jest Paweł Adamowicz, który jest w naszym trójmiejskim studiu, prezydent Gdańska. Kłaniam się nisko, dzień dobry.

Reklama

Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska: - Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu, Sopot i Gdańsk pozdrawia Polskę.

Panie prezydencie, nie boi się pan prowadzenia kampanii wyborczej zza krat?

- Czy pan mi sugeruje, że będę pierwszym więźniem politycznym reżimu Kaczyńskiego?

Myślę, że niekoniecznie reżimu Kaczyńskiego, bo chciałbym powiedzieć, że PiS kąsa pana dwa lata przed objęciem władzy, bo już w 2013 roku CBA zawiadomiło prokuraturę, a od marca 2015 roku - czyli ponad pół roku przed przejęciem władzy przez PiS - są postawione zarzuty.

- Ale zapomniał pan dodać, że prokuratura złożyła wniosek do sądu o umorzenie, wystawiła mi karę pieniężną i jak został Ziobro ministrem, nakazał prokuraturze wycofać ten wniosek z sądu. Więc proszę o tym też pamiętać.

O wszystkim pamiętamy. Pamiętamy również o tym, że teraz prokuratura znów będzie coś sprawdzała, będzie sprawdzała, czy urząd miejski zapłacił 25 tysięcy złotych za pańskie procesy, tak czy owak.

- A tak, wie pan, jeszcze prokuratura nie skończyła postępowań w sprawie organizacji przeze mnie jubileuszu Trybunału Konstytucyjnego, prowadzi postępowanie w sprawie Muzeum II Wojny Światowej... Tego jest mnóstwo.

Panie prezydencie, tak czy owak postępowań jest sporo. Ma pan cały czas jakieś kontakty z prokuraturą i to w charakterze podejrzanego, a przed sądem nawet w charakterze oskarżonego. I stąd pytanie zasadne, które stawiają politycy Platformy. Czy pan się nie boi, że na miesiąc, dwa miesiące przed wyborami, będzie po prostu kandydować właśnie zza krat, z aresztu? 

- Nie boję się, dlatego wczoraj apelowałem do polityków Prawa i Sprawiedliwości, aby grali fair, aby nie używali aparatu państwowego, aparatu policji politycznej, prokuratury do walki ze swoją opozycją, bo to jest nie fair, bo to nikomu na końcu nie przynosi - zwłaszcza tym, którzy walczą - korzyści. Bo Polacy mają to do siebie, że solidaryzują się z ofiarami.

Ja rozumiem, że łatwo jest powiedzieć, że to wszystko PiS. Rozumiem, że liczy pan na ten efekt i że łatwo jest powiedzieć, że to wszystko PiS. Ale jako żywo, skoro CBA się panem zajmowało prawie trzy lata przed objęciem władzy przez PiS, a prawie rok zajęła się tym prokuratura, no to naprawdę trudno powiedzieć, że to jest kolejna zbrodnia kaczyzmu.

- Powtórzę raz jeszcze: gdyby nie decyzja prokuratury partyjnej, pisowskiej, Ziobry - tej sprawy dawno już by nie było. Te panie, które prowadziły postępowanie, zostały zdymisjonowanie przez Ziobrę. Czy pan zna sprawę prezesa Orlenu, pana Obajtka, który został ze wszystkiego oczyszczony, ale też miał znacznie poważniejsze zarzuty, a nawet akt oskarżenia.

Panie prezydencie, co się stało z pańskimi mieszkaniami, miał pan siedem, przyznawał się pan do pięciu, teraz pan ma dwa? Co się stało z resztą?

- Mam tyle ile mam, a one są, przekazałem je rodzinie.

Rozumiem, nadal ma pan również 36 kont bankowych?

- Panie redaktorze, w 2006 roku wziąłem z małżonką trzy kredyty na pół miliona franków. Jestem frankowiczem, tak jak półtora miliona Polek i Polaków. Każdy z tych kredytów musi być obsługiwany przez odrębne konta. Pan też pewnie nie ma jednego konta.

No dobrze ja rozumiem, ale ja mam, wie pan co, ja też brałem kredyty, też musiałem zakładać jakieś konto, ale tak się złożyło, że mimo kredytów, na przykład mam w tej chwili dwa, w tym jedno w likwidacji, nie bardzo rozumiem dlaczego trzeba mieć aż 36. Przecież tam same koszty tych kont po prostu jakąś fortunę kosztują.

- Nic nie poradzę panie redaktorze, że system bankowy w Polsce tego oczekuje. Jestem tak samo jak i pan klientem tego systemu.

Powiedział pan, pytany o te tajemnicze konta, że "nie ma w tym niczego tajemniczego, to wynika z mojej umiejętności poruszania się po rynku finansowym", tak pan mówił "Super Expresowi", to ja chciałem spytać tak, no skoro ma pan takie umiejętności poruszania się po rynku, to jakim cudem nie umie pan liczyć do 7? I w oświadczeniach majątkowych nie przyznawał się pan do mieszkań, siedmiu, pięciu?

- Panie redaktorze, wielokrotnie przepraszałem za te błędy, ta sprawa jak powiedziałem jest w sądzie, czekamy na wyrok pierwszej instancji. Jestem niewinny, jestem przekonany, że to się skończy dla mnie dobrze. To są sprawy, powtórzę wyraźnie, niezwiązane z wykonywaniem przeze mnie obowiązków prezydenta miasta...

Ale przyzna pan, że wiarygodność człowieka, która...

- Nie są to sprawy związane z zarządzaniem miasta, to są sprawy ze sfery prywatnej, za które pokutuję mocno, bo te pytania, które pan cały czas zadaje, nie zadał mi pan żadnego pytania na temat Gdańska.

Zaraz o to spytam.

...na temat rozwoju miasta, koncentruje się pan na tzw. sprawach nieistotnych.

Rozumiem, że wolałby pan rozmawiać o pańskim programie, a raczej o pańskich obietnicach, ale chciałbym jeszcze jedno pytanie zadać - jakim cudem, no bo pan mówi tak: "pomyliłem się, przepraszam". Wie pan, ja sprawdziłem pańskie korekty do oświadczeń majątkowych, pan co roku składał dwie, trzy korekty, w rekordowym 2015 roku złożył pan 10 korekt. Jeżeli pan się tak nieustannie myli, jeśli chodzi o własne pieniądze, to gdy będzie chodziło o pieniądze Gdańska pan się również będzie mylił? Czy naprawdę można panu gdańszczanie ufać?

- Panie redaktorze, mam dla pana bardzo dobrą wiadomość. Jesteśmy po kompleksowej kontroli regionalnej izby obrachunkowej, która objęła 4 lata i raport z kontroli jest rewelacyjny, jest czyściutki. Miasto Gdańsk w tym roku przekroczyło 3 miliardy dochodów i wydatków. Ja rozpoczynałem jako prezydent z miliardowym budżetem, a więc w ciągu ostatnich 20 lat podniosłem do 3 miliardów 200 milionów złotych, więc Gdańsk jest fantastycznie rozwijającym się miastem. Kiedy Pan ostatni raz był w Gdańsku?

Byłem nie tak dawno, byłem w zeszłym roku, wiosną.

- Był pan w Europejskim Centrum Solidarności?

Nie, nie byłem w Europejskim Centrum Solidarności, ale, no dobrze, ja rozumiem, piękne miasto, naprawdę wspaniały prezydent...

...to samo się nie robi...

Więc właśnie dlatego mówię wspaniały prezydent, nie wiem tylko dlaczego Platforma tak nie myśli.

...najważniejsze, żeby gdańszczanie i gdańszczanki myśleli...

Pani poseł Agnieszka Pomaska powiedziała, że prezydent Adamowicz zadeklarował, że będzie wspierał kandydata Platformy niezależnie od tego, kto nim będzie "i czujemy się rozczarowani". Dlaczego pan rozczarował Platformę - partię, którą pan zakładał?

- Ja mam codzienny kontakt z gdańszczanami: poprzez Messengera, Facebooka. Mam prawie 24 tys. followersów. Dialog permanentny. I gdańszczanie byli zirytowani, zniecierpliwieni tym, że nie ma decyzji o kandydacie ze strony prodemokratycznych, proeuropejskich sił. Ja byłem zaczepiany: w kościele, na ulicy i mówili: "kiedy panie Adamowicz pan w końcu się zdecyduje?"

Rozumiem, że w kościele pana zaczepiają. To straszne. Człowiek się pomodlić nie może, bo go zaczepiają: "kandyduj, kandyduj". Ale panie prezydencie, no dobrze, a czy Nowoczesna to jest siła prodemokratyczna?

- Jest. I pan przewodniczący Petru już w ubiegłym roku, na jesieni, ogłosił panią poseł-lider jako kandydata, więc to tak a propos...

To pani poseł Lubnauer mówi właśnie, że cytuję: "Adamowicz jest politykiem skompromitowanym". Platforma pana nie chce, Nowoczesna pana nie chce. PiS zaciera ręce. Na prawicowym portalu wpolityce.pl czytam: "Wspaniała wiadomość. Adamowicz postradał zmysły". Wszyscy się cieszą, że pan wariuje.

- Panie redaktorze, czy pan się ze mną zgodzi, że suwerenem gminnym to są gdańszczanki i gdańszczanie?

Ależ ja się zgodzę. I to oni zdecydują...

...I to oni dokonują wyboru, a nie liderzy partii politycznych, których bardzo szanuję. Niekoniecznie muszę się z nimi we wszystkim zgadzać.

Rozmawiał pan o tym wszystkim z Grzegorzem Schetyną?

- Jestem lojalny w przyjaźniach, dlatego uprzedziłem go jako pierwszego przed ujawnieniem swojej decyzji mieszkańcom Gdańska.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje