Piechociński: Lepszej Polski nie zbuduje się na skróty

W Polskim Stronnictwie Ludowym niektórzy proponują zmiany dla samych zmian. Lepszej Polski nie zbuduje się na skróty, poprzez bunt - mówił w sobotę prezes PSL Janusz Piechociński. Dodał, że żąda konsolidacji wokół tego, by "Polskę zmieniać na lepsze, a PSL-owi nie szkodzić".

Przemówienie Piechocińskiego rozpoczęło obrady Rady Naczelnej PSL, która ma zająć się oceną wyniku kandydata ludowców w wyborach prezydenckich i przygotowaniami do wyborów parlamentarnych. Podczas posiedzenia został także zgłoszony wniosek o odwołanie Piechocińskiego z funkcji prezesa stronnictwa, który jednak ostatecznie upadł. Za głosowaniem w sprawie usunięcia Piechocińskiego było 34 członków Rady Naczelnej, przeciwko - 56. W związku z tym punkt ten nie został w ogóle włączony do programu posiedzenia. Wniosek o odwołanie Janusza Piechocińskiego zapowiadał wczoraj były prezes PSL Waldemar Pawlak. Na posiedzeniu zgłosił go jeden z dolnośląskich działaczy. 

Reklama

Szef stronnictwa podczas wystąpienia powiedział, że chce, by we wrześniu odbył się kongres programowy PSL. "Wnioskujemy do Wysokiej Rady, aby w ostatni weekend września odbył się - decyzją poprzedniego kongresu - kongres programowy. Chcemy mówić o Polsce na dziś i na jutro, Polsce współpracy, życzliwości i solidarności; Polsce rozumnej współpracy, a nie walki. Dziś, kiedy przeglądamy gazety, czytamy: jedni proponują kandydata na premiera, inni proponują nowy program, a w Polskim Stronnictwie Ludowym niektórzy proponują zmiany dla samych zmian. Oczekuję i żądam konsolidacji wokół tego, aby Polskę zmieniać na lepsze, a PSL-owi nie szkodzić" - mówił lider ludowców.

Dodał, że partia jest to winna tym, którzy budowali PSL przez 20 lat, i sześciu tysiącom osób, które w ostatnich trzech latach zgłosiły się do jego partii. "Więcej wiary, więcej solidarności, więcej umiejętności grania ze sobą i dla siebie, a nigdy przeciwko sobie" - powiedział.

Piechociński zaznaczył, że PSL z wielką uwagą wsłuchuje się w ujawniony przy okazji wyborów prezydenckich "radykalny, antypaństwowy głos", który ma prowadzić także do zmian w wyborach parlamentarnych.

"Zdumiewające jest to, jak wielu chwyciło ten lep, jak zrozumiało, że może być wielka zmiana, która ma być rewolucyjnym przesileniem. Otóż wiemy, że lepszej Polski w lepszej Europie nie zbuduje się na skróty, nie zbuduje się poprzez bunt" - powiedział.

Podkreślił, że są dziedziny życia, które stanowią "silnik" dla Polski. "I nie wolno tej gospodarki, tego rolnictwa, spraw społecznych i polskiego parlamentu dawać tym, którzy chcą brać rewanż za przegrane poprzednie wybory, albo idą do Sejmu tylko po to, by zmienić system i ogłosić kolejne, nikomu niepotrzebne wybory" - przekonywał.

Piechociński zaznaczył, że jego zdaniem Polsce jest obecnie "potrzebna przewidywalność, jest potrzebna racjonalność, Polsce jest potrzebne wielkie, silne, demokratyczne, obywatelskie i praktyczne centrum". "Ono może wyrastać w PSL i wokół PSL" - zapewniał.

"My też myślimy o wyborach, ale w pierwszej kolejności chcemy dobrze dokończyć tę kadencję parlamentu, bo jest w niej jeszcze wiele do zrobienia" - podkreślał Piechociński.

Mówił o priorytetach PSL na 4 ostatnie miesiące kadencji; wśród nich wymienił: prawo o działalności gospodarczej oraz uchwalenie ustawy, która ma chronić przed wykupem polskiej ziemi przez obcokrajowców. "Nie tylko w naszej symbolice ochrona polskiej ziemi przed spekulacją, tego wielkiego ludowego przesłania (...) jest istotna" - mówił; zapowiedział przy tym, że PSL nie wejdzie w przyszłości w koalicję z żadną z partii, która nie będzie głosować "w obronie tego rozwiązania".

Piechociński zaznaczył, że potrzebna jest też odbudowa szkolnictwa zawodowego, szczególnie jeśli chodzi o tzw. zamawiane kierunki, na których absolwentów będzie zapotrzebowanie na rynku pracy, a także szkolnictwa dualnego. "Dopiero po 15 lat transformacji wracamy do tak potrzebnego rozwiązania" - mówił, zaznaczając, że Polsce i Europie brakuje inżynierów i techników.

Wśród celów PSL do wyborów - jak zaznaczył Piechociński - jest też dokończenie pakietu społecznego promowanego przez ministra pracy Władysława Kosiniaka-Kamysza - m.in. ustawy "złotówka za złotówkę" i "1000 zł na jedno dziecko". Podkreślił, że chce, by dorobkiem PSL w rządzie była "zmiana klimatu dla rodziny, dzietności i rodzicielstwa".

Lider ludowców przypominał też, że PSL dba o rolnictwo i rolników - chwalił się udaną - jego zdaniem - sprzedażą polskich jabłek, obłożonych przez Rosję embargiem; zapowiedział równie intensywne działania na rzecz sprzedaży polskiego mleka i mięsa.

Oprócz wniosku o odwołanie Piechocińskiego, część działaczy wnioskuje także o wyjście PSL z koalicji rządowej.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje