Pilnie sprzedam nerkę

Problem handlu narządami nie dotyczy już tylko krajów Trzeciego Świata. W polskim internecie aż roi się od ogłoszeń oferujących sprzedaż nerki czy wątroby już od kilkunastu tysięcy złotych.

Młoda, zdrowa 28-latka, pilnie sprzeda nerkę, cena do uzgodnienia; 25-latek, rzadka grupa krwi AB RH+, zdrowy, tylko poważne oferty; 27-latek sprzeda dwa segmenty wątroby; grupa krwi: A1, Rh+, oferuję nerkę, która jest wyłącznie moją własnością, wolną od praw i roszczeń osób trzecich; 30 lat zdrowy, niepijący, oddam krew lub szpik kostny - to tylko kilka przykładów ogłoszeń, których setki bez problemu można znaleźć w internecie.

Reklama

Jest zapotrzebowanie, jest towar

W Polsce wykonuje się rocznie około 1400 przeszczepów. Osób, które czekają na przeszczep, jest około 3 tysięcy. Nic więc dziwnego, że skala nielegalnego sprzedawania organów jest taka duża.

Ceny wahają się od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Droższe są organy ludzi młodych, oczywiście zdrowych i z rzadką grupą krwi. Największą popularnością cieszą się nerki, później szpik kostny i wątroba. Wszystko odbywa się dyskretnie. W treści ogłoszenie sprzedający podają tylko numer telefonu lub adres mailowy. Resztę załatwia się osobiście.

Ale nie tylko prywatne osoby oferują sprzedaż narządów. Pod koniec zeszłego roku nieznana fundacja zachęcała w internecie do oddania swojej nerki, powołując się na umowę ze stowarzyszeniem "Życie po Przeszczepie", które zajmuje się kompleksową pomocą dla osób czekających na przeszczep, wspiera rodziny i przełamuje opory związane z pobraniem organów od bliskiego zmarłego. Oczywiście działalność fundacji nie miała nic wspólnego ze stowarzyszeniem.

Fundacja oferowała usługi, polegające na nawiązywaniu kontaktu między biorcami i dawcami organów na całym świecie. Po wypełnieniu ankiety na stronie internetowej, osoba zainteresowana sprzedażą narządu wyjeżdżała do Egiptu lub Izraela, tam oddawała nerkę i wracała do kraju.

To jest zabronione

Ci, którzy umieszczają ogłoszenia takiego typu, muszą się liczyć z konsekwencjami. Polskie prawo zakazuje odpłatnego pobieranie narządów, a każdy, kto rozpowszechnia ogłoszenia o odpłatnym zbyciu lub nabyciu tkanek i narządów do przeszczepu może zostać ukarany grzywną do 5000 złotych.

Natomiast Ci, którzy za pieniądze pośredniczą w sprzedaży ludzkich organów lub biorą udział w przeszczepianiu takich nielegalnie zdobytych narządów pochodzących czy to od żywego człowieka, czy zwłok może trafić na trzy lata do więzienia. Dodatkowo jeżeli sprawca uczynił sobie z popełnienia przestępstwa stałe źródło dochodu, podlega karze pozbawienia wolności od roku do 10 lat.

Trzeci Świat liderem

Liderem w nielegalnym handlu organami pozostają wciąż kraje Trzeciego Świata, gdzie działają specjalne mafie zajmujące się tym procederem. Osiągają one niejednokrotnie większe zyski niż grupy zajmujące się handlem narkotyków. Sprzyja temu przede wszystkim bieda i luki w przepisach. Ubodzy mieszkańcy Indii, Chin czy Filipin sprzedają swoje narządy majętnym Niemcom, Amerykanom czy Japończykom.

W Chinach mafie pobierają organy od skazanych na śmierć więźniów, oczywiście bez ich zgody. Jeśli brakuje organów do przeszczepu, to egzekucje są przyspieszane albo przekupieni sędziowie skazują kogoś na śmierć.

Handel organami kwitnie także w Mołdawii i Indiach, Tam ludzie żyjący na granicy ubóstwa sprzedają nerki za 2 tysiące dolarów. Widok ludzi z bliznami po wycięciu nerki nie jest niczym dziwnym także w Egipcie. Tam lekarzom za wykonanie nielegalnego przeszczepu grozi tylko utrata licencji. Nerki w Egipcie kupują najczęściej chorzy z zamożnych krajów arabskich nad Zatoką Perską.

Sprzedaż organów to dla coraz większej ilości ludzi sposób na łatwe i szybkie zarobienie sporych pieniędzy. Nie wolno jednak zapominać, że jest to przestępstwo, a konsekwencje nieumiejętnie przeprowadzonej transplantacji mogą się okazać tragiczne w skutkach.

Dorota Bugajska

Dowiedz się więcej na temat: pilne | handel | nerki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy