PiS: Budżet zagrożony przez słabość PO w PE

Rezolucja PE, w której odrzucono porozumienie budżetowe to wynik słabej pozycji PO w Europejskiej Partii Ludowej, która poparła to stanowisko; Polska może otrzymać mniej środków - zarzucili w piątek politycy PiS. PiS niepotrzebnie tworzy klimat zagrożenia - odpowiada PO.

- Dlaczego dzielono tort, odtrąbiono sukces, skoro teraz mówi się o negocjacjach. Padł mit, że PO z PSL-em jest w najsilniejszej frakcji w PE, stąd jest bardzo wpływowa, może bardzo wiele, zapewni Polsce godne pieniądze w nowej perspektywie finansowej. Po pierwsze pieniądze nie są tak wysokie, jak powinny, po drugie, okazuje się, że wynegocjowane pieniądze stoją pod znakiem zapytania - powiedział podczas konferencji prasowej w Sejmie szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.

- David Cameron i posłowie z Partii Konserwatywnej (którzy w PE współtworzą z PiS frakcję Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy) poparli wynegocjowany budżet, tymczasem politycy z Europejskiej Partii Ludowej, bliscy politycy Donaldowi Tuskowi nie poparli budżetu - zaznaczył Błaszczak.

Reklama

Według polityków PiS premier Donald Tusk i szef MSZ Radosław Sikorski powinni nakłaniać przywódców ugrupowań reprezentowanych w EPL przed głosowaniem nad budżetem w PE, aby został przyjęty w jak najkorzystniejszym dla Polski kształcie. - Obawiamy się, że nie uda się zachować konstrukcji budżetu w przyszłości. (...) Apelujemy do premiera Donalda Tuska: dosyć propagandy, niech wreszcie zabierze się do roboty i stara się razem z opozycją zagwarantować Polsce jak najwyższe środki unijne-  powiedział europoseł Ryszard Czarnecki.

Europoseł PO Jacek Protasiewicz nazwał zarzuty PiS "niepoważnymi" i "nieścisłymi". "PiS posługuje się informacjami nieprawdziwymi, tworzy klimat zagrożenia" - podkreślił na piątkowej konferencji prasowej.

Protasiewicz przekonywał, że Platforma jest w PE skuteczniejsza od PiS. Jako przykład podał wyniki głosowania nad poprawkami do rezolucji ze strony frakcji, do której należy PiS i ze strony frakcji, do której należy PO.

- Za poprawką zgłoszoną przez PiS głosowało 144 europosłów, za naszą poprawką 247 europosłów. Sprawa jest prosta - ponad 100 eurodeputowanych więcej poparło naszą inicjatywę - w porównaniu z inicjatywą PiS. Dowodzi to umiejętności zgromadzenia poparcia na forum Parlamentu Europejskiego - zaznaczył.

Eurodeputowana Platformy Lena Kolarska-Bobińska przekonywała, że polityka w PE nie jest "polityką cepa i młota", a polityką, w której trzeba uwzględniać bardzo różne racje. - Politycy PiS żyją w rzeczywistości przed Traktatem Lizbońskim, obecnie proces decyzyjny nad budżetem unijnym jest bardzo skomplikowany - podkreśliła.

Przypomniała, że PE podejmie decyzję w sprawie unijnego budżetu najwcześniej w czerwcu. - To nie była decyzja PE nad budżetem europejskim, podejmowaliśmy rezolucję nad otwarciem negocjacji, to był dokument negocjacyjny - mówiła Kolarska-Bobińska.

Zdaniem europosłanki Elżbiety Łukacijewskiej (PO), PiS "manipuluje" opinią publiczną.

Parlament Europejski przyjął w środę rezolucję dotyczącą budżetu UE na lata 2014-20, w której odrzuca porozumienie wynegocjowane przez szefów państw i rządów na lutowym szczycie. Za rezolucją opowiedziało się 506 europosłów, przeciw było 161, wstrzymało się 23. PE nie przyjął poprawek łagodzących wymowę dokumentu; m.in. polscy europosłowie chcieli, by z tekstu wypadło zdanie mówiące o tym, że PE "odrzuca porozumienie w obecnym kształcie".

Rezolucja przyjęta przez eurodeputowanych jest stanowiskiem PE przed negocjacjami w sprawie wieloletniego budżetu. Ostateczne głosowanie, na którym PE zdecyduje, czy przyjmuje budżet na lata 2014-2020 odbędzie się w czerwcu.

Uzgodniony przez przywódców na lutowym szczycie UE budżet 2014-20 po raz pierwszy będzie realnie mniejszy od poprzedniego. Przewiduje wydatki rzędu 960 mld euro w zobowiązaniach oraz ponad 908 mld euro w rzeczywistych płatnościach.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje