PiS przestrzega przed projektem rządu: Przestępcy będą negocjować kary

PiS uważa, że, złożony w czasie urzędowania Jarosława Gowina, rządowy projekt noweli Kodeksu karnego spowoduje, że "przestępca będzie negocjował wymiar kary". Pyta nowego ministra sprawiedliwości Marka Biernackiego, czy popiera ten projekt oraz propozycje Ruchu Palikota.

Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak przekonywał na wtorkowej konferencji prasowej, że Biernacki jako minister sprawiedliwości powinien stosować zasadę "zero tolerancji dla przestępczości". - To hasło, które powinno być wdrażane w życie przez nowego ministra sprawiedliwości - przekonywał.

Tymczasem - zdaniem Błaszczaka - zmiany zaproponowane przez rząd w projekcie noweli Kodeksu karnego będą prowadziły do tego, że "przestępca będzie negocjował wymiar kary".

Reklama

Do rządowego projektu odniósł się także w liście do nowego ministra sprawiedliwości poseł PiS Bartosz Kownacki. Zadał mu  publiczne pytania, czy popiera rządowy projekt nowelizacji prawa karnego oraz zmiany w procedurze karnej przedłożone przez Ruch Palikota.

Kownacki przypomniał na konferencji, że sejmowa komisja nadzwyczajna ds. zmian w kodyfikacjach pracuje nad rządowym projektem nowelizacji ustawy: Kodeks postępowania karnego, Kodeks karny i niektórych innych ustaw oraz nad projektem zmian w procedurze karnej przedłożonych przez Ruch Palikota.

Zdaniem Kownackiego przyjęcie zmian w proponowanym kształcie może spowolnić i wydłużyć czas postępowania oraz doprowadzić do sytuacji, w której prokuratura będzie rezygnowała ze ścigania sprawców przestępstw, lub - znacznie częściej niż dotychczas - ze względów pozamerytorycznych, wydawane będą wyroki uniewinniające.

Dlatego poseł PiS w liście do Biernackiego pyta go, czy zapoznał się z projektami zmian kodeksowych przedłożonych przez rząd i Ruch Palikota, i czy taki kierunek zmian zyskał jego akceptację. Kownacki chce też wiedzieć, czy obecna organizacja prokuratury i sądów - według ministra sprawiedliwości - pozwala na skuteczne przeprowadzenie takiej reformy.

Kolejne pytania Kownackiego dotyczą tego, czy minister sprawiedliwości opowiada się za rozwojem kierunku procesu karnego w stronę kontradyktoryjności i odejściem od zasady prawdy materialnej.

"Czy opowiada się pan za kierowaniem aktu oskarżenia, bez choćby najkrótszego uzasadnienia, które powinno być zwięzłym przedstawieniem toku rozumowania strony wnoszącej oskarżenie? Brak takiego uzasadnienia może budzić u podejrzanego poczucie, iż znalazł się w procesie rodem z Kafki, gdyż nie wie o co jest oskarżony" - napisano w liście do Biernackiego.

Poseł PiS chce też wiedzieć, czy Biernacki popiera podwyższenie górnej granicy, od której czyn będzie uważany za przestępstwo, do kwoty tysiąca złotych.

Rządowy projekt nowelizacji prawa karnego ma służyć - według autorów - skróceniu procesów sądowych w sprawach karnych. Zmienić ma się m.in. filozofia prowadzenia procesu - zamiast obecnego obowiązku samodzielnego dochodzenia do tzw. prawdy materialnej, sąd miałby się stać arbitrem rozsądzającym spór między oskarżycielem a obroną, co w języku prawniczym nosi nazwę kontradyktoryjności.

Planowane zmiany mają też m.in. zasadniczo zmienić rolę prokuratora, który w pierwszej kolejności ma być oskarżycielem przed sądem, a jego rola śledcza ma być zredukowana. Więcej czynności śledczych miałaby wykonywać np. policja.

Rząd zakłada, że po nowelizacji spraw karnych będzie mniej, bo do sądu nie trafiałyby błahe sprawy o nieznacznej szkodliwości społecznej oraz w przypadkach, gdyby sąd uznał niecelowość ścigania.

Projekt zakłada m.in. zmianę progu kwotowego między przestępstwami a wykroczeniami przeciwko mieniu z 250 zł do 1000 zł (chodzi o kradzież, przywłaszczenie, zniszczenie rzeczy) i 300 zł w przypadku zaboru drewna w lesie. Wykroczenia najczęściej karane są grzywną lub ograniczeniem wolności w postaci prac społecznych.

Wśród propozycji znalazło się też przeniesienie do kodeksu wykroczeń odpowiedzialności za prowadzenie pojazdu innego niż mechaniczny - np. roweru - pod wpływem alkoholu. Dziś za jazdę rowerem w stanie nietrzeźwości grozi taka sama kara - do dwóch lat więzienia - jak za prowadzenie w tym stanie samochodu.

Nowa wersja procedury karnej ma też zapobiegać nadmiernemu wykorzystywaniu w praktyce procesowej środków takich jak areszt, który nie mógłby już być stosowany w sprawach zagrożonych karą do dwóch lat więzienia - dziś nie ma takich ograniczeń. W postępowaniach karnych - także na etapie postępowania wykonawczego - sędziów mieliby wesprzeć referendarze sądowi. Obrońcami oskarżonych mogliby również zostać radcowie prawni - obecnie takie prawo jest zarezerwowane tylko dla adwokatów. Zmiana oznacza zrównanie ich uprawnień w postępowaniach przed sądami.

W projekcie zaproponowano też m.in. poszerzenie możliwości dobrowolnego poddawania się karze, dziś dopuszczalnego tylko w sprawach o występki (zagrożone karą do 10 lat więzienia), również na sprawy o zbrodnie zagrożone karą do 15 lat więzienia, jak też ograniczenie liczby dokumentów przekazywanych sądowi wraz z aktem oskarżenia - tylko do ściśle związanych z przedmiotem procesu. Mniej miałoby już być odczytywania na rozprawach protokołów ze śledztwa.

Projekt Ruchu Palikota zakłada m.in. wprowadzenie instytucji "sędziego śledczego" powołanego do kontroli legalności działania prokuratury i policji w postępowaniu przygotowawczym oraz utrwalającego niektóre dowody dla sądu. Ma to wzmocnić gwarancje ochrony praw jednostki w procesie karnym i poszanowanie praworządności przez organy prowadzące postępowanie przygotowawcze.

Dowiedz się więcej na temat: Prawo i Sprawiedliwość

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje