PiS: Rząd nie koordynuje polityki energetycznej, potrzebny specjalny resort

Konieczne jest powołanie ministerstwa ds. energii, które koordynowałoby politykę energetyczną rządu - przekonuje PiS. Według tej partii rząd PO-PSL nie radzi sobie w tych kwestiach, a jego działania prowadzą do zamieszania, które jest groźne dla polskiej racji stanu.

- Niezbędna jest koordynacja polityki energetycznej w naszym kraju - przekonywał szef klubu PiS Mariusz Błaszczak na czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie. Jego zdaniem brak tej koordynacji sprawia, że mamy do czynienia z "próbą gry interesów" niekorzystnych dla polskiej racji stanu.

Według Błaszczaka rząd PO-PSL nie radzi sobie w tej kwestii, co prowadzi do zamieszania w sprawach energetyki. Dowodem na to - mówił - jest m.in. sprawa memorandum gazowego, a także "ślimaczące się" sprawy budowy gazoportu w Świnoujściu i gazu łupkowego.

Reklama

Zdaniem szefa klubu PiS, żeby zapewnić koordynację działań rządu w sprawach energetyki, należy powołać ministerstwo ds. energii.

Poseł PiS Piotr Naimski przekonywał, że koordynacja polityki energetycznej ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego. Jak mówił, jest to szczególnie ważne teraz, kiedy "mamy do czynienia z nasileniem aktywności rosyjskich spółek, które chcą wejść do polskiej gospodarki".

- Nie tak dawno rosyjski Rosatom, który buduje elektrownię atomową w Kaliningradzie, zwrócił się do strony polskiej z propozycją budowy mostu energetycznego pomiędzy Kaliningradem i Polską, a gdyby Polska nie miała na to pieniędzy, to Rosatom jest gotów zbudować z własnych środków to połączenie - mówił Naimski. Według niego ta propozycja to próba wejścia Rosatomu na polski rynek z energią elektryczną "po, jak trzeba przypuszczać, dumpingowych cenach po to, żeby później na tym rynku zdobywać coraz silniejszą pozycję".

Zdaniem Naimskiego podobnie ma się sprawa z kwestią memorandum gazowego. Jak mówił, wracając do pomysłu sprzed 14 lat budowy tzw. pieremyczki, czyli omijającego Ukrainę łącznika do przesyłu rosyjskiego gazu z Białorusi przez Polskę na Słowację i Węgry, Gazprom chce uzyskać wejście na polski rynek gazowy poza istniejącą nitką Jamał-Europa.

"Równolegle mamy ofensywę związaną ze skupowaniem przez spółkę Acron udziałów w skonsolidowanym podmiocie Zakłady Azotowe Tarnów-Zakłady Azotowe Puławy; w tej grupie kapitałowej są jeszcze ZA Police i Kędzierzyn, czyli większość polskiej chemii" - mówił poseł PiS.

Jak zaznaczył, wiąże się to bezpośrednio z kwestią zaopatrzenia Polski w gaz, ponieważ przemysł chemiczny w Polsce zużywa około 20 proc. gazu. - Jeżeli ten przemysł trafiłby w ręce związane z rosyjskim sektorem energetycznym, to można się spodziewać, że stamtąd otrzymywałby gaz po uprzywilejowanych cenach, co doprowadziłoby do perturbacji na rynku nawozów sztucznych - przekonywał Naimski.

Inny poseł PiS Paweł Szałamacha powiedział, że partia będzie "do skutku" pytała premiera Donalda Tuska i nowego ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego o zakup akcji Azotów Tarnów przez Acron.

Po pierwsze - mówił Szałamacha - PiS chce się dowiedzieć, dlaczego w sytuacji, kiedy w połowie kwietnia Acron przekroczył próg 15 proc. udziału w kapitale ZA Tarnów - i Skarb Państwa miał informacje o tym fakcie - po kilku dniach SP zdecydował się na sprzedaż 12 proc. swoich akcji. - Dlaczego, kiedy Acron zwiększa konsekwentnie swoje zaangażowanie w ZA Tarnów, przekracza kolejne progi, Skarb Państwa uchyla drzwi? - pytał Szałamacha.

Kolejne pytanie - wyliczał poseł PiS - "czy w ramach pakietu 12 proc. akcji, które zostały sprzedane w ostatnich dniach urzędowania w MSP Mikołaja Budzanowskiego, jednym z nabywających był Acron?".

Trzecie pytanie, jakie Szałamacha chce zadać premierowi i nowemu ministrowi, dotyczy tego, dlaczego decydując się na sprzedaż akcji ZA Tarnów, Skarb Państwa "nie zadbał o to, by jednym z nabywających była któraś ze spółek SP - PKO BP bądź PZU Asset Management SA. - Dlaczego nie zadbano o to, by skład akcjonariatu był bardziej bezpieczny z punktu widzenia zachowania pełnej kontroli nad spółką - dodał poseł.

- Te trzy pytania będziemy powtarzać - dzisiaj formułujemy je publicznie - w ramach debaty sejmowej, jeżeli do niej dojdzie, a także w formie interpelacji - zapowiedział Szałamacha. Jak powiedział, brak odpowiedzi będzie dowodem na to, że albo w MSP zapanował chaos po odejściu Budzanowskiego, albo są "dwie warstwy" postępowania Skarbu Państwa wobec ZA Tarnów.

- Oficjalna agenda prezentowana przez premiera, czyli zachowanie tarnowskich Azotów, oraz agenda w cieniu, tzn. wycofywanie się, krok po kroku obniżanie progu zaangażowania, do takich, które są już zdecydowanie niebezpieczne - powiedział poseł PiS.

Azoty Tarnów to największa w Polsce firma chemiczna, notowana na giełdzie. Grupa Acron, za pośrednictwem Norica Holding, wezwała w połowie maja ub.r. do sprzedaży akcji ZA Tarnów. W wyniku tego wezwania chciała osiągnąć 66 proc. głosów na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy. Zarząd Azotów ocenił to wezwanie negatywnie i zwrócił się do akcjonariuszy, by na nie nie odpowiadali. Skarb Państwa wystąpił natomiast z pomysłem fuzji Tarnowa z Zakładami Azotowymi Puławy.

Do Skarbu Państwa należy ok. 45 proc. akcji ZA Tarnów, a ok. 15 proc. ma holding Norica. Pozostałe należą m.in. do funduszy emerytalnych.

Dowiedz się więcej na temat: Prawo i Sprawiedliwość

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje