PiS: Sikorski ma być lewarem, który podniesie sondaże Platformy

Politycy PO, PSL, TR i SP deklarują, że będą wspierać kandydaturę ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego na szefa unijnej dyplomacji. PiS uważa, że to niepoważna kandydatura. Według SLD Sikorski nie pojedzie do Brukseli, a Polska na "otarcie łez" obejmie tekę w KE.

Premier Donald Tusk zgłosił kandydaturę ministra Radosława Sikorskiego na stanowisko szefa unijnej dyplomacji i wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej. Stanowisko to, wraz z innymi najwyższymi posadami w UE, ma być obsadzone na szczycie 30 sierpnia.

Wiceszef sejmowej komisji spraw zagranicznych Robert Tyszkiewicz (PO) uważa, że kandydatura Sikorskiego cieszy się poparciem "znaczącej części" państw członkowskich UE. - To oznacza docenienie jego dorobku osobistego, ale także dorobku Polski na arenie międzynarodowej - zaznaczył polityk Platformy.

Reklama

Przyznał jednak, że negocjacje będą bardzo trudne, bo negocjowany jest cały pakiet stanowisk, gdzie trzeba wziąć pod uwagę m.in. parytet polityczny oraz proporcje udziału kobiet i mężczyzn w pracach Komisji Europejskiej.

Zdaniem Tyszkiewicza obecnie jest "dobra atmosfera" dla Sikorskiego. - Upatrywałbym jej w zmianie kursu wobec polityki wschodniej - widać, że polski stanowczy punkt widzenia na  politykę wschodnią pod presją tragedii samolotu malezyjskiego stał się punktem widzenia całej Unii, co znalazło swój wyraz w decyzjach o sankcjach. O ile wcześniej padały głosy, że Sikorski i Polska prezentują zbyt radykalne stanowisko w sprawie Wschodu, to ostatnie decyzje rady ambasadorów ten argument całkowicie unieważniają - podkreślił polityk PO.

Pytany o inne możliwe warianty dla Polski Tyszkiewicz podkreślił, że Polsce zależy również na innych istotnych stanowiskach, szczególnie na tece komisarza ds. energii.

"Szanse polskiego polityka wzrosły"

Zdaniem europosła Andrzeja Grzyba (PSL) kandydatura Sikorskiego jest "bardzo poważna, przemyślana i z szansami na końcowy sukces". Według niego, szanse polskiego polityka zdecydowanie wzrosły po zestrzeleniu malezyjskiego samolotu. - Obecnie jest duże oczekiwanie, że potrzeba na tym stanowisku osoby wymagającej i doświadczonej, jeżeli chodzi kontakty z partnerami zewnętrznymi Unii - w tym z Rosją - podkreślił polityk PSL.

Grzyb zauważył, że takie oczekiwanie jest szczególnie widoczne wśród krajów bałtyckich oraz tzw. nowych krajów członkowskich. - Te kraje oczekują wyrazistej polityki zagranicznej Unii Europejskiej, w nowej sytuacji szanse Sikorskiego są zdecydowanie większe niż przed katastrofą - zaznaczył.

Rzecznik Twojego Ruchu Andrzej Rozenek ocenił, że każdy Polak, który odniósłby sukces na arenie międzynarodowej, podniósłby prestiż Polski. - Tu nie trzeba rozróżniać barw politycznych, ale wysilić się na jedność - stwierdził. Zaznaczył, że TR ocenia Sikorskiego "niejednoznacznie". - Z jednej strony stać go na pionierskie, odważne, proeuropejskie wystąpienia jak to, które wygłosił w Berlinie oraz prywatnie trzeźwą ocenę stosunków Polska-USA - co pokazały taśmy "Wprost". Z drugiej jednak strony jego poglądy nie zawsze przekładają się na równie trzeźwe i odważne działania w ramach polskiego rządu. Poza tym wygłasza też obraźliwe dla Polaków słowa o "murzyńskości". Nie takich słów oczekujemy od szefa unijnej dyplomacji - podkreślił. Mimo to, w imię polskiej racji stanu, TR będzie tej kandydaturze kibicować - zadeklarował.

PiS: To nie jest poważna kandydatura

Rzecznik Sprawiedliwej Polski Patryk Jaki zapewnił, że SP - mimo bardzo krytycznej oceny działań Sikorskiego - będzie jego kandydaturę wspierać i trzymać za niego kciuki. - Zrobilibyśmy tak w przypadku każdego naszego rodaka, który ubiega się o tak ważne stanowisko - zaznaczył.

Szans na uzyskanie przez Sikorskiego stanowiska szefa unijnej dyplomacji nie widzi szef klubu PiS Mariusz Błaszczak. - To nie jest poważna kandydatura. Premierowi Tuskowi zależy za wszelką cenę na utrzymaniu władzy w Polsce, a nie na tym, żeby ktoś z naszego kraju zajmował ważne stanowisko w Unii Europejskiej. Sikorski ma być lewarem, który podniesie sondaże Platformy - ocenił polityk PiS.

Zdaniem szefa SLD Leszka Millera wysunięcie kandydatury Sikorskiego oznacza wycofanie się premiera Donalda Tuska jako kandydata na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. - Ani premier, ani szef polskiego MSZ nie pójdą do Brukseli - ocenił Miller w rozmowie z dziennikarzami. Jak dodał, Polsce pozostanie "na otarcie łez" teka jednego z unijnych komisarzy.

- Na miejscu premiera szukałbym kobiety (na stanowisko komisarza unijnego), dlatego że 40 proc. funkcji komisarzy powinno być obsadzone przez kobiety, zatem jeśli premier znajdzie jakąś dobrą kandydatkę, to ma szansę objąć ważny odcinek dla Polski - zaznaczył szef Sojuszu.

Do czwartku kraje UE miały zaproponować swoich kandydatów na nowych komisarzy. Prosił o to przywódców szef przyszłej KE Jean-Claude Juncker. Pierwsze przesłuchania komisarzy w PE miałyby odbyć się już we wrześniu, a nowa Komisja powinna rozpocząć prace 1 listopada. Jednak rzeczniczka KE Natasha Bertaud poinformowała w czwartek, że powołanie nowej Komisji Europejskiej może się opóźnić, jeśli wśród kandydatów na nowych komisarzy nie będzie wystarczająco dużo kobiet.

Poparcie dla kandydatury Sikorskiego wyraził w piątek prezydent Bronisław Komorowski. Kontrkandydatką szefa MSZ jest minister spraw zagranicznych Włoch Federika Mogherini. Przeciwnicy włoskiej kandydatki zarzucają jej brak doświadczenia w dyplomacji i miękki stosunek do Rosji. "Sikorski według PiS jest wobec Rosji zbyt miękki, a według unijnych polityków zbyt twardy. Według wszystkich - kompetentny. Czyli w sam raz" - pisał w czwartek na Twitterze premier Donald Tusk.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje