​Platforma Obywatelska poluje na "martwe dusze"

W PO od kilku miesięcy trwa weryfikacja stanu członkowskiego, mająca na celu pozbycie się tzw. martwych dusz, czyli działaczy, którzy od dawna nie płacą składek i nie przejawiają żadnej aktywności. W Łódzkiem skreślono w ten sposób ok. 600 osób, w Zachodniopomorskiem - ok. 300.

Przegląd stanu członkowskiego to jeden z elementów prowadzonego w Platformie audytu wewnętrznego. Jego efektem do tej pory było m.in. rozwiązanie dwóch struktur regionalnych: w Lubuskiem i na Dolnym Śląsku.

Reklama

"Od kilku miesięcy prowadzimy audyt wewnętrzny struktur - on dotyczy m.in. zaległości w opłacaniu składek. Wszędzie tam, gdzie te zaległości sięgają nawet kilku lat, na podstawie statutu dokonywana jest weryfikacja. Jest to czynność absolutnie techniczna, porządkowanie struktur" - podkreślił w poniedziałkowej rozmowie z PAP sekretarz generalny PO Stanisław Gawłowski.

Zdaniem rzecznika ds. dyscypliny PO Łukasza Abgarowicza, partyjnych "martwych dusz" jest sporo w całym kraju. "Oczywiście w tym są też tacy ludzie, którzy trzy lata temu zostali zapisani do partii przed wyborami regionalnymi, na zasadzie +pompowania kół+. Tego typu +martwe dusze+ też są, ale to właśnie jest porządkowane i dotyczy całej Polski" - zaznaczył Abgarowicz.

Jesienią 2013 roku Platforma wybierała władze wszystkich szczebli - od kół, poprzez powiaty, województwa, aż po władze centralne. Media donosiły wówczas, że przed wyborami szefów regionów w krótkim czasie przybyło wielu członków partii m.in. w Krakowie, Łodzi, we Wrocławiu i w Szczecinie. O "pompowaniu kół" mówił też wówczas obecny minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin, po tym jak latem 2013 roku przegrał z Donaldem Tuskiem wybory przewodniczącego PO.

Abgarowicz zwrócił uwagę w rozmowie z PAP, że skreślenie z listy partyjnej nie odbywa się automatycznie. "Najpierw jest kontakt z taką osobą, która od dłuższego czasu nie płaci składek, mówi się jej jak sprawa wygląda. Jeżeli ktoś taki zaczyna płacić składki, to zostaje; jeżeli nie, nie ma z nim kontaktu, albo deklaruje, że nie chce dalej działać w Platformie, to wtedy jest skreślany z listy decyzją zarządu regionalnego" - wyjaśnił rzecznik ds. dyscypliny PO.

Skreśleń z list partyjnych dokonano n.in. w Łódzkiem, na Lubelszczyźnie oraz w Zachodniopomorskiem, gdzie z członkostwem pożegnało się ok. 300 dotychczasowych działaczy Platformy.

W Łódzkiem z tamtejszej listy partyjnej skreślono ok. 600 osób. "Procedura trwa od lutego, bo właśnie wtedy zostały rozesłane listy, maile. Były też telefony do tych członków, którzy zalegają ze składkami. Część z nich uregulowała. Zarząd na ostatnim posiedzeniu podjął decyzję, żeby osoby, które tak skrajnie zalegają z płaceniem składek, skreślić" - wyjaśnił w rozmowie z PAP p.o. przewodniczącego łódzkiej Platformy Paweł Bliźniuk.

"Newsweek" napisał w poniedziałek, że skreślenie dużej liczby działaczy w Łódzkiem może w przyszłości wpłynąć na przebieg wyborów regionalnych w PO, w tym województwie, które odbędą się - według informacji PAP - pod koniec przyszłego roku. Zdaniem tygodnika, maleją w ten sposób ewentualne szanse wyborcze b. ministra infrastruktury i sprawiedliwości Cezarego Grabarczyka.

Bliźniuk zapewnił, że weryfikacja stanu członkowskiego w Łódzkiem nie ma nic wspólnego z przyszłorocznymi wyborami szefa regionu. "Wszelkie tezy i dywagacje na temat tego, że to ma jakiś kontekst natury politycznej są oderwane od rzeczywistości" - stwierdził lider łódzkiej PO.

Grabarczyk podkreślił z kolei w rozmowie z PAP, że PO potrzebna jest obecnie konsolidacja. "Jest to trudny czas dla Platformy - po ośmiu latach rządów przeszliśmy do opozycji i nie powinniśmy wyrzucać ludzi, a być może zaproponować im zmianę statusu np. na sympatyka" - powiedział b. minister, a obecnie m.in. wiceszef klubu PO.

Według Gawłowskiego, PO liczy obecnie ok. 40 tys. członków, z czego składki opłaca regularnie ok. 20 tys.

W Platformie w dalszym ciągu trwa przegląd działania struktur. Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że w przyszłym tygodniu zbierze się zarząd krajowy PO, na którym Abgarowicz ma przedstawić wyniki takiego audytu na Śląsku. Niewykluczona jest rekomendacja, by zarząd tamtejszego regionu rozwiązał niektóre śląskie struktury powiatowe.

W marcu władze krajowe PO podjęły decyzję o rozwiązaniu struktur regionalnych w Lubuskiem i na Dolnym Śląsku. W pierwszym z tych województw p.o. przewodniczącego został partyjny stronnik szefa PO Grzegorza Schetyny, senator Waldemar Sługocki (wcześniej regionem rządziła bliska współpracowniczka b. premier Ewy Kopacz Bożenna Bukiewicz). Na Dolnym Śląsku z funkcją lokalnego przywódcy musiał pożegnać się jeden z głównych partyjnych oponentów Schetyny Jacek Protasiewicz. Zastąpił go europoseł Bogdan Zdrojewski.

Zarząd rozwiązał też wówczas strukturę miejską we Wrocławiu i tym samym pozbawił funkcji jej szefa, posła Michała Jarosa. Efektem decyzji zarządu PO w sprawie Dolnego Śląska był rozpad koalicji w tamtejszym sejmiku województwa, którą współtworzyli radni Platformy i środowiska skupionego wokół prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza i w efekcie utratę władzy przez PO w regionie.

Jaros z kolei poinformował w poniedziałek, że przechodzi do Nowoczesnej.

Marta Rawicz 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje