PO żąda dymisji marszałka Sejmu

Platforma Obywatelska domaga się dymisji marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Postulat PO ma związek z decyzją sądu o uchyleniu decyzji o umorzeniu śledztwa ws. obrad Sejmu w Sali Kolumnowej w grudniu zeszłego roku. W ocenie PO, Kuchciński naruszył wtedy regulamin Sejmu i polskie prawo. Rzeczniczka PiS Beata Mazurek odpowiedziała, że do żadnej dymisji marszałka Sejmu nie dojdzie.

Warszawski sąd uchylił decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa ws. posiedzenia Sejmu z 16 grudnia 2016 r., podczas którego uchwalono ustawę budżetową. Śledczy decyzję o umorzeniu uzasadniali tym, że obrady miały prawidłowy przebieg, a przeniesienie ich do Sali Kolumnowej było zgodne z prawem.

PO żąda dymisji Kuchcińskiego

Reklama

"W poniedziałek sąd okręgowy w Warszawie 'zmiażdżył' decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa ws. przekroczenia uprawnień przez marszałka Sejmu Kuchcińskiego" - oświadczył na konferencji prasowej w Sejmie poseł PO Cezary Tomczyk.

"W imieniu całej Platformy chcę powiedzieć, że żądamy dymisji marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Po słowach sądu, po decyzji sądu, odnośnie decyzji prokuratury, wiemy już, co się działo na Sali Kolumnowej. Wiemy, że nie działo się nic dobrego i wiemy, że za ten chaos odpowiada Kuchciński" - podkreślił Tomczyk.

"Powinien ponieść za to odpowiedzialność jak najszybciej, odpowiedzialność polityczną - jeśli chodzi o swoje stanowisko i odpowiedzialność prawną w przyszłości, jeśli chodzi o dzisiejszą decyzję sądu" - zaznaczył.

"Marszałek się skompromitował"

"Działania marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego w grudniu zeszłego roku były z całą pewnością nielegalne" - oznajmił poseł PO Marcin Kierwiński. Jak dodał, jego zdaniem Kuchciński "naruszył nie tylko regulamin Sejmu, ale też polskie prawo". 

"Nie tylko uniemożliwił posłom opozycji wzięcie udziału w głosowaniu nad budżetem, ale przede wszystkim uniemożliwił Polakom dowiedzenie się tego, co tak naprawdę w tym budżecie jest zapisane" - dodał.

Zdaniem Kierwińskiego, marszałek Sejmu się skompromitował i - jak dodał - "aż dziw, że rok po tej kompromitacji nadal pozostaje marszałkiem Sejmu".

Rzeczniczka PiS: Dymisji nie będzie

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek poproszona o komentarz do stanowiska PO podkreśliła, że do żadnej dymisji marszałka Sejmu nie dojdzie.

"Oczywiście żadnej dymisji marszałka Kuchcińskiego nie będzie a dobrze byłoby, gdyby Platforma Obywatelska z głowy stanęła na nogi, bo nie jest od tego, żeby ferować wyroki" - powiedziała.

Mazurek zapewniła, że PiS nie ma nic do ukrycia, a działania podjęte 16 grudnie w związku m.in. z przeniesieniem obrad do Sali Kolumnowej były transparentne.

"Cel opozycji był wówczas jeden: destabilizować obrady, żeby nie doprowadzić do uchwalenia budżetu i tym samym skrócić kadencję Sejmu. To się nie udało, więc teraz rozpaczliwie znów próbują zaistnieć i wskazywać, że coś rzekomo było niezgodne z prawem" - stwierdziła.

Jak dodała rzeczniczka PiS, 16 grudnia ubiegłego roku wszystko odbyło się zgodnie z prawem.

Mazurek odniosła się także do poniedziałkowej decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie. "To, że PO złożyła wniosek do sądu i sąd nakazał ponowne rozpatrzenie, to mnie wcale nie dziwi, w kontekście tego, jak działają niektóre sądy" - oceniła rzecznik PiS.

Sąd uchylił decyzję prokuratury

O uchyleniu decyzji prokuratury poinformował PAP rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Łukasz Łapczyński. Dodał, że z przekazanych mu informacji wynika, że sąd odroczył sporządzenie pisemnego uzasadnienia tej decyzji.

16 grudnia 2016 r. posłowie opozycji zablokowali mównicę w sali plenarnej Sejmu; był to protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby i wobec projektowanych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie; posłowie domagali się zachowania jej dotychczasowych reguł. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r.

Opozycja uważała, że głosowania w Sali Kolumnowej były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum. Marszałek Sejmu zapewniał, że w głosowaniach 16 grudnia brała udział wymagana w konstytucji liczba posłów oraz że każdy z posłów mógł wejść do Sali Kolumnowej głównym wejściem i brać udział w każdym głosowaniu. Wtedy zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie złożyły m.in. PO i Nowoczesna.

Warszawska prokuratura okręgowa w sierpniu poinformowała jednak, że zdecydowała o umorzeniu śledztwa, z powodu braku znamion czynów zabronionych oraz niepopełnienia czynów wskazanych w zawiadomieniach. Postępowanie w tej sprawie prowadzone było od 19 grudnia ubiegłego roku. Dotyczyło przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków służbowych oraz działania na szkodę interesu publicznego przez funkcjonariuszy publicznych.

Prokuratura oceniła wtedy, że we wszystkich przeprowadzonych w Sali Kolumnowej głosowaniach, w tym nad ustawą budżetową, "brała udział wystarczająca do podjęcia decyzji liczba posłów - od 236 do 237, a więc zostało zapewnione tzw. kworum". 



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje