"Podpalił Czarnogórę". Teraz apeluje do Ziobry

Sądzony w Czarnogórze Dawid Szydło z Chełmka w woj. małopolskim zaapelował do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o opiekę nad procesem - donosi "Gazeta Krakowska". Polak, który jest oskarżony o podpalenie lasu w miejscowości Bar, stanął po raz czwarty przed czarnogórskim sądem. Grozi mu do czterech lat więzienia.

27-letni Dawid Szydło z Chełmka początkowo został oskarżony o nieumyślne podpalenie lasu w miejscowości Bar. Do zdarzenia doszło w sierpniu zeszłego roku. Gdy mężczyzna nie mógł wydostać się z lasu, rozpalił ognisko. Ogień rozprzestrzenił się jednak na cały las i wyrządził ogromne straty, które strona czarnogórska szacuje nawet na trzy miliony euro.

Reklama

Teraz Dawid Szydło ma wątpliwości co do bezstronności postępowania karnego, które toczy się przeciwko niemu. W obszernym liście skierowanym do Zbigniewa Ziobry mężczyzna opisuje warunki, w jakich przebywał w czarnogórskim areszcie oraz sam przebieg akcji ratunkowej.

Zdaniem mężczyzny w akcji ratunkowej nie uczestniczyły wyspecjalizowane służby, była ona prowadzona przez dwóch cywilnych mieszkańców miejscowości. Dawid Szydło pisze również, że nie otrzymał należytej pomocy medycznej, a cela, w której przebywał, była opanowana przez pluskwy. 

"Nie pozwolono mi się umyć, tłumacząc tym, że na komisariacie nie ma pryszniców. Tak brudny, krwawiący i brudny przeżyłem pierwszą noc. Świeże ciągle rany na nogach, rękach i plecach ciągle krwawiły i przyklejały się do szorstkiego koca leżącego na drewnianej koi. Gdy się przebudzałem i zmieniałem pozycję lub gdy wstawałem rano, rany na nowo się otwierały odrywane od koca" - czytamy.

27-latek twierdzi również, że nie przedstawiono mu powodu zatrzymania, a jego czyn został przekwalifikowany na umyślne podpalenie i narażenie ludzi na niebezpieczeństwo. Szydło broni się, że rozpalenie ogniska zostało mu polecone przez strażaków, z którymi rozmawiał przez telefon w języku angielskim. 

"Boję się niesprawiedliwego procesu, który będzie rozwlekany w czasie, uniemożliwiając mi normalne funkcjonowanie. Boję się także niesprawiedliwego wyroku, który będzie kolejnym ciosem w tej już niełatwej dla mnie historii" - napisał w liście do Ziobry Dawid Szydło, który toczące się przeciw niemu postępowanie nazywa "farsą". Podczas rozpraw brakowało tłumacza przysięgłego, a proces toczył się w języku serbskim, którego oskarżony nie rozumiał.

Wszystko to sprawiło, że mężczyzna zdecydował się napisać list do Zbigniewa Ziobry.

Kolejna rozprawa odbędzie się 5 kwietnia, Dawid Szydło obecnie przebywa w Polsce.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje