Policja rozbiła protest uczniów

Policja rozbiła protest uczniów przeciw Romanowi Giertychowi przed budynkiem MEN. Zatrzymano 18 osób, w tym 10 niepełnoletnich.

"Wzywamy wszystkich uczniów do strajku! Nie przychodźcie we wtorek do szkoły. Niech to będzie wyraz naszego sprzeciwu. Niech wtorek, 13 czerwca, będzie w całej Polsce Dniem Bez Giertycha! Giertych? Wolę wagary!" - apelowała w internecie Inicjatywa Uczniowska. Sami przedstawiciele Inicjatywy od słów przeszli do czynów i zajęli rano dziedziniec ministerstwa. Po szarpaninie pikietujących z ochroną budynku bramy zostały przez pracowników resortu zamknięte na kłódki. Na dziedzińcu zabarykadowało się kilkanaście osób. W sumie przed budynkiem MEN zgromadziło się około 300 osób.

Reklama

"Giertych do wora" - zobacz galerię zdjęć

Język policyjnych pałek

Po kilkudziesięciu minutach policja przystąpiła do usuwania uczniów. Protestujących poinformowano, że zgromadzenie jest nielegalne oraz że wobec osób łamiących prawo będą wyciągnięte konsekwencje. Kilkudziesięcioosobowy oddział policjantów odgrodził zgromadzonych na zewnątrz uczniów od bramy resortu. Natomiast z dziedzińca uczniów policja wyprowadziła siłą. Odprowadzano ich do radiowozów. Uczniowie stawiali niewielki opór. Skandowali "Oto wasza demokracja".

Zatrzymano 18 osób, wśród nich 10 niepełnoletnich. Nieletni zostaną przekazani rodzicom, a dorośli przesłuchani, oskarżeni o udział w nielegalnym zgromadzeniu i wypuszczeni do domów. Młodzi ludzie byli oburzeni akcją policji. - Minister chce z nami rozmawiać językiem policyjnych pałek, to tylko wzmocni siłę protestu - mówili. Posłuchaj:

Wcześniej protestujący spalili kukłę symbolizującą ministra Giertycha i domagali się spotkania z nim. Do resortu udał się przedstawiciel protestujących uczniów, który miał przekazać kierownictwu ministerstwa żądania młodzieży, czyli przede wszystkim postulat ustąpienia Giertycha ze stanowiska. O zajściach przed resortem reporterowi RMF opowiadała jedna z uczestniczek pikiety:

- Roman Giertych nie może nas już dłużej ignorować, dlatego przyszliśmy porozmawiać z nim w ministerstwie - tłumaczył przyczyny protestu przedstawiciel Inicjatywy Uczniowskiej, Aleksander Pawłowski.

Sam Giertych twierdzi, że resort edukacji jest otwarty na kontakty z uczniami. Minister podkreślił jednak, że nie będzie rozmawiać z grupami powiązanymi m.in. z SLD i Kampanią przeciw Homofobii, które - jak twierdzi minister - inspirują protesty przeciw niemu. - To grupy anarchistyczne. Inicjatywa to jest ta grupa, która się przyłączyła do manifestacji za legalizacją marihuany - tak o pomysłodawcach dzisiejszego protestu mówił minister edukacji. Członkowie Inicjatywy są oburzeni i mówią, że Giertych obraża ich, nazywając "przybudówką SLD" albo wręcz anarchistami.

A w szkołach...

Reporter RMF, Marek Świerczyński, wybrał się tymczasem do jednego z warszawskich liceów, aby sprawdzić, jaki jest odzew na apel o Dzień Bez Giertycha. I choć pani dyrektor zapewniała go, że szkoła jest pełna, a młodzi ludzie przyszli jak zwykle na zajęcia, to takim deklaracjom przeczyły pustawe korytarze.

- Te pustki to ze względu na zbliżające się wakacje, a nie na protest - mówią uczniowie. - Choć może lepiej wierzyć, że nie przyszli z powodu manifestacji, a nie dlatego, że się im nie chciało - dodają. Jednocześnie jednak podkreślają, że protest popierają i z samą ideą demonstracji przeciw ministrowi edukacji się zgadzają.

Posłuchaj, co reporterowi RMF powiedzieli rano uczniowie:

INTERIA.PL/RMF/PAP
Dowiedz się więcej na temat: edukacja | uczniowie | RMF | minister | Giertych | akcja protestacyjna | policja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje