Politycy o prezydencie i OFE

Bez zaskoczenia, pójście rządowi na rękę. Tak politycy, którzy uczestniczyli w Śniadaniu w Trójce, komentowali decyzję prezydenta w sprawie ustawy emerytalnej. Bronisław Komorowski podpisał ustawę o Otwartych Funduszach Emerytalnych, ale zapowiedział, że skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego.

Według posła PiS Joachima Brudzińskiego, jest to dowód na to, iż głowa państwa obawia się premiera, a nie milionów Polaków, którym rząd zabiera pieniądze. 

Reklama

Poseł PO Andrzej Halicki podkreślał w radiowej Trójce, że prezydent widzi konieczność zmian w systemie emerytalnym. Dlatego zdecydował się na złożenie podpisu pod projektem przy jednoczesnej zapowiedzi o skierowaniu jej do TK w trybie kontroli następczej. Polityk Platformy Obywatelskiej przypomniał, że Prawo i Sprawiedliwość wielokrotnie krytykowało przepisy o OFE i system emerytalny.

Poseł Twojego Ruchu Andrzej Rozenek zaznaczył, że przez lata nic nie zmieniono w OFE, a teraz Fundusze są powszechnie krytykowane. W jego ocenie, nie zostawiono ludziom wyboru, a prezydent został postawiony pod murem. Brak zmian groziłby bowiem katastrofą finansów publicznych. 

Zdaniem europosła PSL Jarosława Kalinowskiego, prezydent był w bardzo trudnej sytuacji w kwestii reformy systemu emerytalnego. W opinii eurodeputowanego, nowe rozwiązania są doraźne, a w Polsce konieczne jest ponadpartyjne porozumienie i dogłębna reforma.

"Ukłon w kierunku PO"

Wicemarszałek Sejmu Jerzy Wenderlich z SLD uważa natomiast, że podpisanie ustawy o OFE to zachowanie oportunistyczne. Z jednej strony - tłumaczył Wenderlich - to ukłon Bronisława Komorowskiego w kierunku PO, z drugiej, skierowanie ustawy do Trybunału, zdejmuje z niego odpowiedzialność za wprowadzane rozwiązania.

Według Ludwika Dorna z Solidarnej Polski, Bronisław Komorowski w kwestii Otwartych Funduszy Emerytalnych postąpił tak, jak od niego oczekiwał rząd. Jak dodał poseł SP, gdyby skierował ustawę do Trybunału bez podpisania jej, to stanąłby w twardej koalicji do rządu, a realizacja założeń budżetowych byłaby niemożliwa.

Profesor Tomasz Nałęcz, doradca prezydenta, podkreślał, że decyzja w sprawie podpisanie ustawy OFE była bardzo skomplikowana. Istnieje pod adresem projektu wiele zastrzeżeń, stąd też decyzja o zwróceniu się do Trybunału. Profesor Nałęcz dodał, że prezydent kierował się interesem społecznym.

Ustawa przewiduje, że ponad 50 proc. oszczędności zgromadzonych w Otwartych Funduszach Emerytalnych ma być przekazane do ZUS. OFE nie będą mogły inwestować w obligacje Skarbu Państwa, będą mogły natomiast kupować inne papiery wartościowe, między innymi akcje.

Przyszli emeryci będą mieli 4 miesiące na decyzję, czy chcą by ich środki na przyszłe świadczenia gromadzone były i w OFE i w ZUS czy tylko w ZUS. Na 10 lat przed emeryturą środki z OFE mają być stopniowo przekazywane na subkonto w ZUS.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje