Polscy duchowni: Doda szkodzi Polakom

Fakt, że Doda Rabczewska coraz bardziej panoszy się w naszym życiu, zaniepokoił już nawet Kościół. Duchowni nie rozumieją, skąd taka popularność tandetnej gwiazdeczki. Nie wiedzą, dlaczego wszyscy tak bardzo ją promują, czytamy w "Super Expressie".

- Nie rozumiem, dlaczego zaprasza się tę panią do poważnego filmu i programu publicystycznego. Przecież w ten sposób dodatkowo się ją promuje i uwiarygadnia. Pytam: co chce się w ten sposób osiągnąć? Czy chcemy by dawała nam wskazania i mówiła jak żyć? Czy ma być dla nas autorytetem? - zastanawia się ojciec Fidelis Maciołek.

Reklama

- Rozumiem, że ta dziewczyna może zaistnieć w świecie popkultury. Ale przy okazji występów w programach publicystycznych przemykają się inne rzeczy. Jeśli ona ma się wypowiadać w sprawie rodziny i być autorytetem, to mamy do czynienia z kompletnym zaburzeniem wszelkich standardów.

Moim zdaniem jest szkodliwa. Przede wszystkim dlatego, że spora grupa młodych ludzi zaczyna ją naśladować, cytować, podobnie się ubierać i co najgorsze - tak samo zachowywać.

Absolutnie i zdecydowanie sieje spustoszenie w umysłach młodych, niewinnych ludzi. Być może skutki tego nie są zauważalne natychmiastowo, ale po jakimś czasie na pewno wyjdą na jaw.

Być może to nasza wina, że nie potrafimy w młodych ludziach wyrobić odpowiednio mocnego kręgosłupa.

Wartości, jakie proponuje Doda, dzieli przepaść od wartości chrześcijańskich i nauki Kościoła. Dlatego takich ludzi powinno się marginalizować z dyskursu publicznego - mówi na łamach "super Expressu" ojciec Maciołek.

- Ta pani nie jest ani znaną aktorką, ani osobą, która reprezentuje nurt wyrażający jakieś wartości - uważa Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. - Poprzez swoje zachowanie w jakimś stopniu sieje ferment w świadomości młodych ludzi. Część bierze to z przymrużeniem oka i widzi w tym tanią komercję. I totalne parcie na szkło. Niestety, jest też spora grupa, która na tej artystce się wzoruje i nieraz bezmyślnie naśladuje. I w tym rzeczywiście widzę problem - dodaje w "Super Expressie".

Gazeta przytacza najbardziej ohydne cytaty Dody:

"Boże, to jest proste jak bzykanie" - Magazyn Relaz

"Ja się w wieku 40 lat dorobię tyle kasy, że będę leżeć z dupą na wierzchu i będę miała to gdzieś" - Głos Szczeciński.

"Normalnie aż miałam kisiel w gaciach" - Mamy Cię.

"Noszę majtki. No może raz byłam bez, gdy szliśmy z Radosławem do kina w wiadomym celu" - Viva.

"Jak mój ojciec posuwał mamę, to Pan Bóg z aniołami stwierdzili, że dadzą mi talent" - Białostocki Portal.

Dowiedz się więcej na temat: ojciec | duchowni

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje