Polscy rezerwiści powołani w trybie pilnym

MON sprawdza gotowość rezerwistów w wybranej jednostce wojskowej. Jak zapewnia ministerstwo, nie ma to nic wspólnego z napiętą sytuacją międzynarodową. "Ten proces to okazja do sprawdzenia, jak funkcjonuje system" – przekonuje rzecznik Sztabu Generalnego Wojska Polskiego płk Tomasz Szulejko.

Na przykładzie wytypowanej jednostki wojsko od poniedziałku sprawdza w trybie pilnym stawiennictwo rezerwistów - poinformował rzecznik MON płk Jacek Sońta. Zaznaczył, że jest to ćwiczenie mobilizacyjne i nie ma ono związku z sytuacją międzynarodową.

Reklama

Resort nie podaje, o którą jednostkę chodzi. Sońta podkreślił, że rozpoczęte w poniedziałek ćwiczenie stanowi sposób kontroli gotowości mobilizacyjnej i bojowej i "nie należy go wiązać z bieżącymi wydarzeniami polityczno-militarnymi".

Ćwiczenie dotyczy ok. 500 rezerwistów; najkrótszy czas stawiennictwa, jaki może być wpisany w wezwaniu, to cztery godziny. Po odebraniu karty powołania rezerwiści mają obowiązek stawić się w jednostce, gdzie - po umundurowaniu i wyposażeniu - są włączani w jej strukturę, po czym rozpoczynają szkolenie umożliwiające im zgranie się z żołnierzami służby czynnej. Sońta podkreślił, że ćwiczenie jest krótkotrwałe i rozgrywa się wyłącznie na terenie koszar wybranej jednostki.

Oprócz sprawdzenia sprawności systemu mobilizacji żołnierzy rezerwy ćwiczenie ma dać wojsku m.in. wiedzę o zmianach dot. miejsca zamieszkania rezerwistów.

"To kolejny etap planistycznego i organizacyjnego przygotowania dowódców jednostek wojskowych do przeprowadzenia rozwinięcia mobilizacyjnego ich jednostek; wnioski posłużą doskonaleniu systemu mobilizacyjnego" - powiedział Sońta. Zaznaczył, ze ćwiczenie, przeprowadzane zgodnie z planem na bieżący rok, wynika z potrzeb wojska "dotyczących wyszkolonych rezerw osobowych".

"Żołnierze rezerwy otrzymują karty powołania z trybem natychmiastowego stawiennictwa i wpisanym terminem stawienia się w jednostce" - powiedział PAP rzecznik Sztabu Generalnego WP płk Tomasz Szulejko.

"Ten proces to okazja do sprawdzenia, jak funkcjonuje system, w tym współdziałanie z wojewódzkimi sztabami wojskowymi i wojskowymi komendantami uzupełnień; sprawdzamy też współpracę z lokalną administracją rządową i samorządową" - dodał Szulejko.

"W ostatnich latach byliśmy skupieni na profesjonalizacji - zmieniły się struktura jednostek wojskowych, programy szkolenia, nastąpiła wymiana sprzętu. Dziś staramy się dynamicznie, w warunkach zbliżonych do rzeczywistej mobilizacji, sprawdzić, jak działa system, w tym stawiennictwo, także pod kątem sugestii poprawy. Robimy to na przykładzie wybranej jednostki" - powiedział rzecznik SGWP.

Poprzednie takie ćwiczenie przeprowadzono siedem lat temu, teraz takie sprawdziany mają się odbywać cyklicznie w ramach szkolenia rezerw. W ciągu całego roku na ćwiczenia obowiązkowe żołnierzy rezerwy planuje się powołać około 12 tysięcy rezerwistów.

W latach 2009-12 ci, którzy odeszli do rezerwy, nie byli wzywani na ćwiczenia. Powodem przerwy były zmiany związane z profesjonalizacją. Powrót do obowiązkowych ćwiczeń nastąpił, gdy armia uznała, że jednostki, złożone już z żołnierzy zawodowych, są w stanie organizować ćwiczenia. Ćwiczenia rezerwy wznowiono przed dwoma laty, wojsko przeszkoliło wtedy blisko 3 tys. rezerwistów.

Zgodnie z ubiegłorocznym rozporządzeniem rządu wojsko może w tym roku wezwać na ćwiczenia do 20 tys. rezerwistów, w tym żołnierzy NSR. W ubiegłym roku w zasobach rezerw figurowało 7 mln osób między 19. a 60. rokiem życia; przeszkolono ok. 7 tys. żołnierzy rezerwy.


INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: rezerwa | ćwiczenia wojskowe

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje