Polska fatalnie tłumaczy unijne dokumenty

Jakość polskich tłumaczeń unijnych ustaw jest fatalna - ostrzega Bruksela. Chodzi o przetłumaczenie około 50 tys. stron, a dotąd zaakceptowano jedynie 80 tekstów prawnych przetłumaczonych w Warszawie. W tekstach - jak donosi korespondentka RMF - zdarzają się poważne błędy językowe i merytoryczne.

Polska jest na samym końcu, jeśli chodzi o jakość unijnych aktów prawnych.

Reklama

80 procent przetłumaczonych w Polsce tekstów Bruksela zwraca ze względu na pomyłki językowe, a nawet merytoryczne. W dokumentach pojawiły się prawdziwe kwiatki językowe, np. "młodzież rzeźna" zamiast "młode cielęta poznaczone na rzeź".

Komisja Europejska jest zaniepokojona - pozostało niewiele czasu do wejścia Polski do UE, a całość ustawodawstwa musi być wcześniej przetłumaczona na język polski i opublikowana w oficjalnym dzienniku Unii Europejskiej.

Jeżeli wszystkie akty prawne nie zostaną przetłumaczone, to prawo to nie wejdzie w życie w naszym kraju. Wówczas grożą nam procesy ze strony unijnych firm czy jakiegoś lobby. W konsekwencji może zakończyć się to wielomiliardowymi karami.

Dowiedz się więcej na temat: Bruksela

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje