Postawiono zarzuty uczestnikowi demonstracji przeciw prezydentowi

Uczestnik sobotniego spotkania z prezydentem Bronisławem Komorowskim na Rynku Głównym w Krakowie, który wymachiwał krzesłem usłyszał zarzuty znieważenia i usiłowania dokonania czynnej napaści na prezydenta - poinformował dziś rzecznik małopolskiej policji Mariusz Ciarka.

Jak uwidoczniły nagrania telewizyjne, mężczyzna w tłumie zgromadzonym pod sceną trzymał w ręku nad głową krzesło i potrząsał nim.

Reklama

Według policji 34-letni Marek M. krzyczał obraźliwe słowa pod adresem prezydenta i zamachnął się na niego krzesłem. - Podczas przewożenia na komisariat zatrzymany sam przyznał, że chciał rzucić krzesłem w prezydenta, by zwrócić uwagę na to, że media prezentują tylko dwóch kandydatów na prezydenta - powiedział Mariusz Ciarka.

Ponadto mężczyzna usłyszał zarzut wprowadzenia w błąd co do swojej tożsamości - bo podawał nieprawdziwe dane, oraz poświadczenia nieprawdy - ponieważ złożył nieprawdziwy podpis pod dokumentami. Grozi mu za to kara do 5 lat pozbawienia wolności.

- Jak ustalono, Marek M. jest poszukiwany sześcioma podstawami poszukiwawczymi, w tym listami gończymi i nakazem przymusowego doprowadzenia na badania lekarskie. Wśród zarzucanych mu przestępstw znajdują się oszustwa, kradzież, prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości i wpływanie na świadka - powiedział rzecznik małopolskiej policji Mariusz Ciarka.

Na sobotni wiec wyborczy w Krakowie Bronisław Komorowski spóźnił się 1,5 godziny, ponieważ utknął w korku na zakopiance. Na Rynku Głównym oczekiwali na niego zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy, którzy gwizdami i krzykami próbowali zagłuszyć jego przemówienie. - Przejechałem tutaj do stołecznego królewskiego miasta Krakowa, aby podziękować  za poparcie, pragnę także podziękować i za te okrzyki wrogie, dlatego że one właśnie stanowią najlepsze potwierdzenie tego, że Polsce potrzebna jest zgoda - przekonywał Komorowski.

- Tu widać i słychać, gdzie jest kultura polityczna, a gdzie jej nie ma, tu słychać i widać, gdzie jest troska o Polskę, a gdzie jest kochanie się w awanturze - kontynuował prezydent. - I dobrze, że to widać i słychać, bo wtedy cała Polska wie, co będzie wybierała w najbliższych wyborach - czy wybierze awanturę, czy wybierze zgodę, czy wybierze bezpieczeństwo, czy wybierze zagrożenia wewnętrzne. My proponujemy zgodę i bezpieczeństwo - podkreślił.

Jak poinformował Patryk Wącławski z krakowskiego oddziału partii KORWiN, zatrzymany jest jednym z liderów współpracującego z tą partią stowarzyszenia Młodzi dla Polityki Realnej, "zasłużonym działaczem krakowskiej opozycji wolnościowej i konserwatywno-liberalnej". Według Wącławskiego, działacz "został zatrzymany za przyniesienie na wiec Komorowskiego zwykłego krzesła oraz skandowanie okrzyków "Gdzie jest szogun?!", co miało być oczywistym odwołaniem do niedawnej dyplomatycznej wpadki prezydenta".

Partia KORWiN protestuje przeciwko zatrzymaniu Marka M. "Byliśmy tam razem. Nie można pozwolić na to, żeby stawiać komuś zarzuty wyssane z palce. Każda osoba, która była na tej manifestacji i widziała, jak on się zachowuje i co tam się działo, może poświadczyć, że nie było tam żadnej agresji ani próby napaści" - utrzymuje Patryk Wącławski.

Dowiedz się więcej na temat: Bronisław Komorowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje