Powołano komisję śledczą ds. Amber Gold

W wieczornym bloku głosowań Sejm zdecydował o powołaniu komisji śledczej ds. Amber Gold. Komisja będzie liczyć 9 posłów.

Za powołaniem komisji zagłosowało 444 posłów, nikt nie był przeciw, jedna osoba wstrzymała się od głosu. Posłowie wcześniej odrzucili poprawki zaproponowane przez PO, by rozszerzyć zakres prac komisji o zbadanie sprawy SKOK-ów i by w komisji zasiadało 11 osób. 

Prace ruszą we wrześniu

Reklama

Małgorzata Wassermann (PiS), która ma być szefową komisji śledczej, zapowiedziała, że jej prace rozpoczną się we wrześniu i nie zakończą się szybko. Podkreśliła też, że b. premier Donald Tusk nie będzie pierwszą osobą wezwaną na posiedzenie komisji. "Nie ma takiej potrzeby i to byłoby nielogiczne" - dodała.

Sprawozdawca komisji ustawodawczej Wojciech Szarama (PiS) zwrócił uwagę podczas debaty, że sprawa Amber Gold "dotknęła kilkanaście tysięcy Polaków, którzy powierzyli swoje oszczędności instytucji nierzetelnej". "Ludzie stracili najprawdopodobniej te pieniądze w sposób bezpowrotny" - dodał."Musimy w sposób jasny i możliwie jednoznaczny wyjaśnić, jaka była rola w działaniu tego banku instytucji państwowych" - mówił. 

Zapowiedział, że komisja będzie działać w celu wyjaśnienia roli członków rządu, poszczególnych ministrów, Komisji Nadzoru Finansowego i innych organów w tej sprawie. "Ich bezczynności, czasami działania, ale ze znakiem zapytania, czy było to działanie legalne" - dodał poseł.

Szarama dodał, że podczas prac Komisji Ustawodawczej pojawiły się dwie poprawki: o poszerzenie składu komisji z 9 do 11 osób oraz o rozszerzenie zakresu prac komisji o SKOK-i. Jak dodał, zdecydowana większość komisji nie poparła wniosku o rozszerzenie zakresu prac, przychylając się do opinii Biura Analiz Sejmowych, które podkreślało, że komisja śledcza musi zajmować się "jedną określoną sprawą". Opowiedziała się ona też za tym, by komisja śledcza liczyła 9 członków.

Szarama zapewnił, że udział w pracach komisji będą mieć członkowie wszystkich klubów parlamentarnych. Wtórował mu poseł PiS Marek Ast, który podkreślił, że PiS nie może przychylić się do poprawek PO, aby rozszerzyć zakres prac komisji o sprawę SKOK-ów, bo takie rozwiązanie byłoby niekonstytucyjne, ponieważ "nie można prowadzić dwóch tak szerokich spraw w ramach jednej komisji".

Jak dodał, cel powołania komisji nie może budzić wątpliwości. "Afera Amber Gold, ta gigantyczna piramida finansowa, na której tysiące Polaków straciło oszczędności życia, musi zostać wyjaśniona. Państwo polskie w tej sprawie nie działało, jeżeli działało, to teoretycznie" - mówił Ast.PO podczas debaty ponownie zgłosiła poprawki o rozszerzenia składu komisji do 11 osób oraz rozszerzenia zakresu jej prac o zbadanie systemu Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych.

Jednocześnie Zbigniew Konwiński (PO) zapowiedział, że Platforma poprze powołanie komisji śledczej, nawet jeśli PiS nie zgodzi się na wprowadzenie tych poprawek. "O ile ci, którzy odpowiadają za Amber Gold, siedzą w więzieniu, o tyle ci, którzy odpowiadają za to, co się stało ze SKOK-ami, siedzą w ławach parlamentarnych PiS-u. (...) Jeden nawet w Pałacu Prezydenckim" - argumentował poseł Platformy. Według niego cel komisji jest jeden: przesłuchanie Donalda Tuska. "Nie kryjecie się z tym zbytnio, chcecie leczyć swoje kompleksy wobec byłego premiera pana Donalda Tuska" - mówił, zwracając się do posłów PiS.

Afera Amber Gold

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku - które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. KNF złożyła doniesienie do prokuratury, która po miesiącu odmówiła wszczęcia śledztwa, nie dopatrując się w działalności firmy znamion przestępstwa.W maju 2012 r. Bank Gospodarki Żywnościowej zawiadomił ABW o podejrzeniu "prania pieniędzy" przez Amber Gold. W połowie czerwca zawiadomienie to ABW przekazała Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku. 

Głośno o Amber Gold zrobiło się w lipcu 2012 r., kiedy kłopoty finansowe zaczęły mieć linie lotnicze OLT Express, których właścicielem była Amber Gold - zawieszono wówczas wszystkie rejsy regularne przewoźnika, a po jakimś czasie spółka poinformowała, że wycofuje się z inwestycji w linie lotnicze.

13 sierpnia 2012 r. Amber Gold ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Pierwszy zarzut oszustwa znacznej wartości wraz z wnioskiem o areszt wobec szefa Amber Gold Marcina P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła pod koniec sierpnia 2012 r. 

Od 21 marca przed gdańskim sądem trwa proces b. prezesa Amber Gold Marcina P. i jego żony Katarzyny P. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje