Prawa kobiet w Polsce. Głosy polityków

- Jestem absolutnym zwolennikiem równouprawnienia. Dziwię się, że do tej pory mamy gradację wynagrodzeń dla kobiet i mężczyzn - mówi w rozmowie z Interią Tomasz Rzymkowski, poseł Kukiz'15. W środę, w Dzień Kobiet, w wielu miejscach w Polsce odbędą się protesty w ramach Międzynarodowego Strajku Kobiet.

Dziś odbędzie się Międzynarodowy Strajk Kobiet - inicjatywa oddolnej, bezpartyjnej koalicji kobiet, nawiązująca do Ogólnopolskiego Strajku Kobiet (tzw. czarnego poniedziałku) - protestu zorganizowanego 3 października zeszłego roku przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej.

Reklama

Jak informują inicjatorki marcowej akcji, jest ona organizowana wspólnie przez kobiety z ponad 50 krajów, "walczące o uznanie ich praw przez populistyczne, antykobiece rządy". W Polsce w akcji ma wziąć udział ponad 80 miast - zarówno największe aglomeracje, jak i małe i średnie miejscowości.

Organizatorki polskiego Strajku Kobiet domagają się: "pełni praw reprodukcyjnych, państwa wolnego od zabobonów, wdrożenia i stosowania konwencji antyprzemocowej i poprawy sytuacji ekonomicznej kobiet". 

***

O opinię na temat przestrzegania praw kobiet w Polsce poprosiliśmy polityków.

Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15)

"Jestem absolutnym zwolennikiem równouprawnienia. Dziwię się, że do tej pory mamy gradację wynagrodzeń dla kobiet i mężczyzn. Kobiety i mężczyźni pracują tak samo, a często te kobiety, które znam, pracują o wiele ciężej, są bardziej inteligentne, pracowite. Daleko szukać - przewodnicząca komisji ds. Amber Gold pani Małgorzata Wassermann - nie ma lepszego członka komisji niż ona, a bezsprzecznie jest kobietą".

Stanisław Pięta (PiS)

"Te manifestacje w moim odczuciu nie mają sensu, ale mamy wolną Polskę, wolny kraj, niech każdy demonstruje, jak mu się podoba".

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje