Premier: Liczę, że warszawiacy odmówią udziału w referendum

Liczę na to, że warszawiacy w swojej przewadze wyrażą wotum zaufania dla prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, odmawiając udziału w referendum ws. jej odwołania - powiedział we wtorek premier Donald Tusk.

- Niepójście na referendum jest też aktem decyzji. Nie jest ucieczką od odpowiedzialności, bo to nie jest głosowanie w wyborach. Nieuczestniczenie w referendum jest aktem akceptacji, tolerancji czy sympatii z aktualnie rządzącym prezydentem, czy burmistrzem, czy wójtem - mówił premier.

Reklama

Powiedział, że liczy na to, iż "warszawiacy w swojej przewadze wyrażą takie wotum zaufania dla Hanny Gronkiewicz-Waltz, odmawiając udziału w tym referendum". - Ale oczywiście każdy, kto ma inne poglądy, ma prawo to zademonstrować - dodał premier.

Tusk dodał, że jako "warszawiak od lat i z wyboru, i urzędu" ma swoją opinię na temat Warszawy. - Muszę powiedzieć, że tak dynamicznie rozwijającej się stolicy w Europie dziś nie ma, jeśli chodzi o działania inwestycyjne. A to zawsze nastręcza też gigantycznych problemów. Pani Gronkiewicz-Waltz jest tego najbardziej klasycznym przykładem - jak ktoś dużo robi, to ma też dużo przeciwników - zaznaczył premier.

Ocenił, że Gronkiewicz-Waltz nigdy nie specjalizowała się "w jakiejś propagandzie, nie była mistrzynią PR". Premier powiedział, że bardzo często obserwuje, że "kobiety w polityce mają dużo większą skłonność do ciężkiej codziennej harówy, a może w mniejszym stopniu do pokazywania tego, do takiej autopromocji".

- Przyszedł taki moment, kiedy pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna jednak skuteczniej tłumaczyć warszawiakom, ile sensownych rzeczy zrobiła, jak potężną robotę wykonała i ten kontakt z ludźmi na pewno się przyda w przyszłym funkcjonowaniu prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz - dodał szef rządu.

Inicjatorem referendum jest Warszawska Wspólnota Samorządowa. Aby referendum lokalne mogło się odbyć, pod wnioskiem w tej sprawie musi podpisać się 10 proc. uprawnionych do głosowania - czyli w przypadku referendum ws. odwołania prezydent Warszawy musi to być ok. 130 tys. osób. Podpisy do 22 lipca muszą trafić do komisarza wyborczego.

Zorganizowanie referendum ws. odwołania Gronkiewicz-Waltz popierają też m.in. Prawo i Sprawiedliwość, Ruch Palikota, Solidarna Polska i Stowarzyszenie Republikanie.

Referendum w sprawie odwołania organu jednostki samorządu terytorialnego pochodzącego z wyborów bezpośrednich jest ważne w przypadku, gdy udział w nim wzięło nie mniej niż 3/5 liczby biorących udział w wyborze odwoływanego organu.

W wyborach prezydenta Warszawy w 2010 r., w których zwyciężyła Gronkiewicz-Waltz, wzięło udział 649 049 osób. Oznacza to, że referendum w sprawie odwołania Gronkiewicz-Waltz będzie ważne, jeśli weźmie w nim udział co najmniej 389 430 osób.

Dowiedz się więcej na temat: Donald Tusk | Hanna Gronkiewicz-Waltz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje