Prezydent Andrzej Duda w RMF FM zdradza szczegóły rozmowy z Donaldem Trumpem

"To była taka ciepła rozmowa. Otwarta" – mówi o wczorajszej rozmowie z Donaldem Trumpem prezydent Andrzej Duda. "Mówiliśmy generalnie o relacji Polska - Stany Zjednoczone. O tym, że będzie ona tradycyjnie dobra; że panu prezydentowi zależy na tym, żeby stosunki między naszymi krajami były jak najlepsze". W rozmowie z dziennikarzem RMF FM komentuje tez reformę edukacji.

Michał Zieliński, RMF FM: Rozmawiał pan wczoraj z prezydentem elektem Donaldem Trumpem. Jak długo trwała rozmowa?

Reklama

Prezydent Andrzej Duda: - Po wczorajszej rozmowie z prezydentem elektem Donaldem Trumpem - muszę powiedzieć -  że w jakimś sensie mam bardzo miłe odczucia. Rozmowa przebiegła w sympatycznej atmosferze. Mało politycznej, bardziej takiej koleżeńskiej. Ja gratulowałem, oczywiście, prezydentowi elektowi zwycięstwa w wyborach. Mówiłem mu, że wiem, że takie zwycięstwo zawsze wiąże się z wielkim trudem, który jest ponoszony w okresie kampanii. To duże przeżycie na pewno dla niego. Więc gratulowałem mu.

- Co mnie bardzo ucieszyło, pan prezydent Donald Trump od razu na wstępie powiedział mi, że bardzo dziękuje za głosy Polaków, które zostały oddane na niego w Stanach Zjednoczonych. Mówi, że według informacji, które ma, większość ludzi polskiego pochodzenia, którzy mogli głosować w Stanach Zjednoczonych, zagłosowała właśnie na niego. Powiedział, że miał bardzo miłe spotkanie ze społecznością polską. Ja podziękowałem panu prezydentowi za to spotkanie, do którego doszło. To było dobre spotkanie, więc rozmawialiśmy trochę o społeczności polskiej w Chicago.

Jak długa była to rozmowa?

- To była rozmowa, która trwała kilkanaście minut. Są oczywiste ramy czasowe tego typu rozmów. Przecież w tej chwili trwa budowanie zrębów nowej administracji, więc jest dla mnie oczywiste, że pan prezydent Donald Trump jest bardzo zaabsorbowany tym procesem. Cieszę się, że tę chwilę mogliśmy porozmawiać.

- Ja usłyszałem - co było dla mnie niezwykle ważne - że panu prezydentowi zależy na tym, żeby stosunki Polski i Stanów Zjednoczonych były jak najlepsze, że możemy być spokojni, że na wszystkich tych polach, na których ta współpraca jest, ona będzie kontynuowana i że to będzie taka współpraca lojalna. Ja też zadeklarowałem lojalność ze strony Polski jako sojusznika Stanów Zjednoczonych. Pan prezydent powiedział, że bardzo serdecznie mnie zaprasza. Pan prezydent jest - w każdym razie w tej rozmowie, takim otwartym człowiekiem.

Właśnie chciałem zapytać, jakie robi wrażenie? Jest taki amerykański? Jest optymistyczny? Jest łatwy w kontakcie?

- Jest łatwy w kontakcie. To była taka - można powiedzieć - ciepła rozmowa. Mam nadzieję, że słuchacze rozumieją, co chcę przez to powiedzieć. Taka otwarta. Taka rozmowa, jakbyśmy się już znali wcześniej. Ja to bardzo dobrze odebrałem, jakbym miał po tym prognozować przyszłość naszych relacji, to widzę ją w bardzo jasnych barwach.

Czy udało się poruszyć konkretne wątki, takie jak kwestię rosyjską. Prezydent Ukrainy, który dzwonił dwa czy trzy dni temu do Donalda Trumpa wspomniał o militarnej ekspansji Rosji. Czy pan prezydent też o tym mówił?

- Myśmy nie rozmawiali o takich szczegółach. Myśmy mówili generalnie o relacji Polska - Stany Zjednoczone. O tym, że ona będzie tradycyjnie dobra. Mamy wszyscy świadomość, że pan prezydent też ma już na pewno doskonałą orientację, o to co jest tymi tematami bieżącymi; że to są kwestie bezpieczeństwa; realizacji decyzji podjętych przez Sojusz Północnoatlantycki na ostatnim szczycie NATO w Warszawie, co do wzmocnienia Sojuszu na terenie Polski i krajów bałtyckich; że to jest kwestia także dwustronnej  współpracy militarnej między Polską a Stanami Zjednoczonymi.

- Jeśli mówimy o tym, że dotychczasowe zobowiązania będą podtrzymywane, jeżeli mówimy o tym, że te stosunki będą się układały dobrze, to dla mnie jest to potwierdzenie tych elementów, które już są i dobra prognoza, jeśli chodzi o następne elementy, w których może być realizowana.

Czyli możemy być spokojni o wzmocnienie wschodniej flanki NATO?

- Tak myślę, że tak, że możemy być spokojni o to, że ta polityka USA wobec Polski, a więc w efekcie także te wzajemnie relacje co najmniej nie ulegną pogorszeniu, nie będą słabsze, a być może uda się je jeszcze bardziej zacieśnić.

Czy rysuje się jakiś termin spotkania w cztery oczy?

- Rozmawialiśmy o spotkaniu, oczywiście. Trudno jest określać jakieś ścisłe terminy. Zarówno pan prezydent powiedział, że generalnie zaprasza mnie do USA, tak i ja powiedziałem, że z otwartym sercem powitamy pana prezydenta w Polsce. I takie spotkania na pewno dojdą do skutku. Myślę, że spotkanie z panem prezydentem Donaldem Trumpem to kwestia przyszłego roku. Bo i oficjalne  objęcie  urzędu  prezydenta Stanów Zjednoczonych przez pana prezydenta elekta nastąpi w przyszłym roku i na pewno pan prezydent Trump będzie chciał rozpocząć swoją pracę na arenie międzynarodowej  od różnych spotkań. Liczę na to, wierzę w to, patrząc także na naszą wczorajszą rozmowę na jej treść, że to spotkanie w przyszłym roku będzie możliwe.

Panie prezydencie, jak się układa współpraca z ministrem obrony?

- Dobrze się układa. To jest oczywiste dla mnie współdziałanie z rządem, które jest wpisane w Konstytucję Rzeczypospolitej. Dodatkowo nie mamy tutaj do czynienie z kohabitacją, tylko my pochodzimy z tego samego obozu politycznego. Ja jestem przeświadczony, co do realizacji w zakresie obrony i programu dotyczącego kwestii bezpieczeństwa, który sam wspierałem będąc jeszcze członkiem Prawa i Sprawiedliwości. Ten program dla mnie także jest związany z tym, o czym mówimy między innymi dzisiaj tutaj na Kongresie gospodarczym 590 w Rzeszowie, a mianowicie o rozwoju polskiego przemysły obronnego. Od tej strony patrząc mamy tutaj z panem ministrem Antonim Macierewiczem jednakowe spojrzenie na te dwie sprawy. To choćby kwestia tworzenia obrony terytorialnej. To jest także sprawa programowa. To było zapowiedziane w programie i ten program jest realizowany.

Skoro mowa o produktach przemysłu obronnego, czy kwestie Mistrali udało wam się w bezpośrednim kontakcie wyjaśnić?

- Panie redaktorze, tak jak powiedziałem. My dyskutujemy, oczywiście, czasem są pomiędzy nami różne debaty, bo czasem na niektóre tematy mamy odmienne zdanie, ale to jest kwestia wymiany argumentów i uzgodnienia wspólnych stanowisk i my to czynimy, bo rzeczywiście te nasze spotkania są częste. Rozmawiam z panem ministrem dużo na ten temat. Teraz podejmowaliśmy decyzje w sprawie nominacji generalskich. Chcemy, żeby w polskie armii dać szanse także i awansu różnym oficerom. Ja przede wszystkim zwracam tu uwagę na młodych oficerów, stosunkowo młodych oficerów. Chciałbym, żebyśmy mieli taką kadrę, która jest z jednej strony już doświadczona, ale z drugiej strony młodym okiem patrzy na przyszłość wojska.

Czy jest możliwe, żeby niektóre kandydatury przedstawione przez ministerstwo obrony nie przeszły przez sito prezydenckie?

- Panie redaktorze, kandydatury zostały uzgodnione. Ja jestem zadowolony, mam nadzieję, że pan minister Macierewicz też jest zadowolony. Mam nadzieję, że będzie to z pożytkiem dla polskiego wojska i że żołnierze będą zadowoleni ze swoich dowódców.

ZNP pisze do pana list. Ma być dostarczony podczas demonstracji w sobotę do kancelarii. Z drugiej strony minister edukacji zapowiada, że pana przekona do tych zmian. Skłania się pan do poparcia, czy raczej do zawetowania tej reformy, czy może do przedłużenia - czy może ona wejść w życie od września?

- Przede wszystkim trzeba powiedzieć tak: od samego początku wspierałem ideę tej reformy. Z zasadniczymi elementami tej reformy się zgadzałem. Uważałem, że trzeba czynić wszystko, aby poprawić jakość polskiego szkolnictwa. Ja nie ukrywam, że ja byłem generalnie przywiązany do tego systemu, który jest nazywany 8-4 czy też 4-4-4, w każdym razie, żeby było czteroletnie liceum.

- Ja cały czas podkreślam jedno: te wszystkie oceny, które są formułowane pod adresem pani minister, w sposób niesprawiedliwy pomijają to, że ona jest od samego początku otwarta na debatę. Ona dyskutuje, ona przedstawia swoje pomysły, ona pozwala na temat tych pomysłów dyskutować. Nie chowa się, nie robi tego w tajemnicy w ministerstwie, tylko jest otwarta na dialog w tej sprawie.

- I to należy docenić, bo to jest coś, co do tej pory w ostatnich latach w naszym państwie i za poprzednich rządów nie miało miejsca. To jest zupełnie inny sposób debatowania. Oczywiście, że zawsze jest tak, że są elementy, z których niektórzy są niezadowoleni, czy co do których mogą mieć wątpliwości, ale generalnie cel jest jeden: poprawa jakości polskiego systemu edukacji, a w związku z tym także i danie lepszego wykształcenia i większych szans polskim dzieciom i polskiej młodzieży. I to jest zasadniczy cel, który pani minister przyświeca.

- Jest też wiele elementów, które pani minister uważa za niekorzystne dzisiaj dla polskiego systemu edukacji, i będzie chciała je zmieniać, ale to jest kwestia także i dyskusji, które będą się toczyły jeszcze w przestrzeni medialnej i w polskim parlamencie.

- Ja wierzę w to, że zostaną wypracowane takie rozwiązania, które będą najlepsze dla polskiej młodzieży, a więc dla przyszłych pokoleń, bo to powinien być nasz cel zasadniczy.

Rozmawiał Michał Zieliński


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje