Prezydent Andrzej Duda złożył kondolencje po zamachu w Stambule

Kancelaria Prezydenta zamieściła na swojej stronie depesze kondolencyjne prezydenta Dudy do prezydenta Niemiec Joachima Gaucka i prezydenta Turcji Recepa Erdoğana.

"Głęboko poruszony informacją o zamachu terrorystycznym w Stambule, którego ofiarami padli obywatele Niemiec, składam na ręce Pana Prezydenta, w imieniu Narodu Polskiego oraz własnym, wyrazy najgłębszego współczucia. Zapewniam Pana, że w tych bolesnych i trudnych chwilach łączymy się w żałobie i modlitwie z rodzinami i bliskimi ofiar" - czytamy w depeszy kondolencyjnej do prezydenta Niemiec.

Reklama

"Światowy terroryzm po raz kolejny pokazał swoje krwawe oblicze. Dlatego musimy pozostać zdeterminowani i solidarni w walce z tymi, dla których obce są wartości naszej cywilizacji" - przekonywał prezydent.

Z kolei w kondolencjach skierowanych do prezydenta Turcji, prezydent pisze: Poruszony wiadomością o zamachu, który miał miejsce dziś w Stambule, w imieniu Narodu Polskiego oraz własnym, składam na ręce Pana Prezydenta wyrazy najgłębszego współczucia, oraz zapewniam o naszej solidarności z bliskimi ofiar. Naród polski nigdy nie pogodzi się w aktami terroru wymierzonymi w niewinnych ludzi.

"Łączymy się w żałobie z rodzinami i bliskimi ofiar" - czytamy.

Przypomnijmy, że w zamachu w Stambule zginęło 10 osób, a 15 zostało rannych.

Minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier potwierdził, że w zamachu terrorystycznym w Stambule zginęło ośmiu obywateli Niemiec. Dziewięciu jest rannych. Davutoglu, którego wypowiedzi wyemitowała turecka telewizja, poinformował, że w rozmowie telefonicznej złożył kondolencje kanclerz Niemiec Angeli Merkel. 

Premier zapowiedział, że tureckie władze znajdą wspólników zamachowca samobójcy i przykładnie ich ukarzą. Zapowiedział także kontynuowanie walki z Państwem Islamskim i ocenił, że jednym z głównych źródeł terroryzmu jest brak bezpieczeństwa w Syrii.

Na razie żadna organizacja nie przyznała się do przeprowadzenia zamachu.

Wicepremier Numan Kurtulmus powiedział, że zamachowiec niedawno prawdopodobnie przedostał się do Turcji z Syrii, i dodał, że nie był on na liście bojowników objętych w Turcji dozorem. Kurtulmus poinformował, że w związku z podejrzanymi powiązaniami z islamskimi bojownikami śledzone są w Turcji tysiące ludzi, ale w grupie tej nie było sprawcy wtorkowego zamachu.

Wcześniej poinformowano, że władze zidentyfikowały sprawcę zamachu; był nim urodzony w 1988 roku Syryjczyk.

Do wybuchu doszło na dawnym hipodromie między Hagią Sophią a Błękitnym Meczetem, które należą do najpopularniejszych atrakcji turystycznych Stambułu. Po ataku zamknięto obiekty turystyczne, w tym Hagię Sophię i Cysternę Bazyliki.

IAR/PAP/INTERIA.PL

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje