Proces B. Kwietnia jawny, ale bez informacji o zeznaniach świadków

W poniedziałek odbędzie się w Krakowie kolejna rozprawa w procesie Brunona Kwietnia, oskarżonego o przygotowywanie zamachu terrorystycznego. Ma być jawna, tak jak poprzednia. Dziennikarze nie mogą jednak relacjonować treści zeznań świadków - zdecydował sąd.

Podczas rozprawy 31 marca sąd przestrzegł dziennikarzy prasowych, że nie mogą w relacjach podawać treści zeznań świadków, by nie uprzedzać w ten sposób świadków mających zeznawać później. Powołał się przy tym na art. 241 kk, który przewiduje odpowiedzialność karną w przypadku ujawnienia takich treści. Sąd stwierdził, iż istnieje interes społeczny w rejestracji przebiegu rozprawy, jednak ważniejszy jest interes procesu. Relacjonowanie przez media zeznań świadków mogłoby bowiem wpłynąć na treść zeznań kolejnych i w rezultacie utrudnić ustalenia prawdy.

Reklama

Samo nagrywanie zeznań mogłoby - zdaniem sądu - zakłócić swobodę wypowiedzi świadków, spowodować stres, doprowadzić do ograniczenia zeznań, skłonić do fantazjowania lub teatralizacji. Dziennikarze mogą zatem przebywać na sali razem z publicznością i sporządzać notatki, ale nie mogą ujawniać w relacjach treści zeznań świadków.

Decyzja sądu zaskoczyła dziennikarzy, według których sąd nie wskazał, w jakim zakresie powinni relacjonować zeznania świadków. Została jednak ze zrozumieniem przyjęta przez adwokatów, z którymi rozmawiał dziennikarz PAP.

"W pełni rozumiem to zachowanie sądu orzekającego, dlatego że z jednej strony proces jest bardzo głośny i znajduje się w ramach szerokiego zainteresowania publicznego, a z drugiej - przekaz prasowy w tak głośnym procesie może rzeczywiście utrudnić postępowanie" - powiedział PAP krakowski adwokat Wojciech Bergier. Przyznał jednak, że "jest to rzecz wyjątkowa w procesie karnym, ponieważ sądy nie stosowały dotychczas takiego ograniczenia dla dziennikarzy".

"Moim zdaniem sąd zrobił ukłon w stronę komentatorów sądowych, czyli dopuścił, żeby śledzili wszystkie etapy procesu na tyle, na ile mogą być ujawnione, natomiast zadbał też o to, by interes sądu w dojściu do prawdy został zapewniony" - podkreślił adwokat.

Jego zdaniem sprawa jest precedensowa i dla dobra interesu publicznego dziennikarze powinni się dostosować do reguł wyznaczonych przez sąd. Przyznał jednak, że czasami samo określenie, na jaką okoliczność świadek był słuchany, już może być informacją przekraczającą dozwolone granice. "Relacja sądowa powinna się zatem ograniczać do podania podstawowych faktów, np. ilu świadków było słuchanych i jak długo, jak w informacji sportowej" - powiedział mec. Bergier.

Decyzja sądu nie budzi też zdziwienia mec. Zbigniewa Cichonia. "Jeżeli ograniczenia nakładane na dziennikarzy co do sposobu relacjonowania przebiegu jawnych rozpraw zmierzają do zapewnienia prawidłowego przebiegu postępowania, to wydają się racjonalne. Ale trzeba też pamiętać o tym, że nie mogą one nadmiernie ograniczać dziennikarzy" - powiedział PAP Cichoń.

"Jest to kwestia do rozważenia przez każdego dziennikarza, w jakim zakresie może relacjonować, a w jakim jest to już przekroczeniem zakazu sądu. Natomiast byłbym daleki od takiej interpretacji, która by w zasadzie ograniczała relacjonowanie przebiegu rozprawy do podania, że było kilku świadków i jeden zaznawał pięć minut, a drugi piętnaście, bez podawania w sposób ogólny, czego dotyczyły te zeznania" - powiedział adwokat.

Jak dodał, Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu podkreśla dużą rolę dziennikarzy m.in. w relacjonowaniu procesów, które wzbudzają uzasadnione zainteresowanie publiczności. "Przypomnę słynną sprawę przeciwko Wielkiej Brytanii ze skargi The Sunday Timesa. Trybunał przyznał wtedy rację dziennikarzom, wskazując na ich ogromną rolę jako takiego pasa transmisyjnego między społeczeństwem a sądami. Doceniając w pełni regulacje prawne wskazał, że to ograniczenie nie może iść zbyt daleko" - powiedział występujący przed ETPCz mec. Cichoń.

"Wydaje mi się, że to może być wskazówka dla naszych sądów w celu pogodzenia prawa społeczeństwa do uzyskania informacji w ważnych sprawach i niezawisłości sądu oraz prawidłowego toku postępowania" - dodał.

W procesie głównym oskarżonym jest Brunon Kwiecień, który odpowiada przed sądem za przygotowywanie od lipca do listopada 2012 r. ataku terrorystycznego na konstytucyjne organy RP, nakłanianie w 2011 r. dwóch studentów do przeprowadzenia zamachu oraz nielegalne posiadanie broni i handel nią.

Proces w tej sprawie rozpoczął się w styczniu. Ze względu na interes państwa i konieczność ochrony tajemnicy państwowej sąd na czas wyjaśnień Brunona Kwietnia i drugiego oskarżonego - o nielegalny handel i posiadanie broni - Macieja O., wyłączył jawność rozprawy. Z wyłączoną jawnością odbywać się też będą wyjaśnienia niektórych świadków. W pozostałej części proces jest jawny.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje