​Proces ws. zabójstwa Marka Papały: Świadek koronny kontra świadek koronny

W procesie o zabójstwo byłego szefa policji, generała Marka Papały w środę zeznaje świadek koronny Robert P. W śledztwie obciążył on oskarżonego o tę zbrodnię Igora M. ps. "Patyk" - nadal posiadającego status świadka koronnego.

Przesłuchanie ma charakter telekonferencji z nieznanego miejsca pobytu świadka koronnego. Zeznania świadka koronnego są z mocy prawa niejawne. Sąd Okręgowy w Warszawie w swym wyroku oceni, któremu świadkowi koronnemu daje wiarę.

Reklama

Robert P. był członkiem gangu złodziei samochodów, w którego skład wchodził "Patyk". W śledztwie wyraził on gotowość współpracy ze śledczymi, ale pod warunkiem przyznania mu statusu świadka koronnego. Tak też się stało - P. to główny świadek oskarżenia. Zdaniem "Gazety Wyborczej" prokuratura uznała, że P. nie obciążał Patyka "z odwetu" - choć ten swoimi zeznaniami posłał wcześniej P. za kraty.

Według łódzkiej prokuratury 41-letni Igor M. (dawniej - Ł., jest on świadkiem koronnym w innych śledztwach i od lat współpracuje z organami ścigania; był wcześniej karany) zastrzelił w czerwcu 1998 r. Papałę w trakcie próby kradzieży jego daewoo espero o wartości "co najmniej 31 tys. zł". Gdy generał wysiadł z auta, "Patyk" miał strzelić doń z bliska, wepchnąć ciało do samochodu i uciec. Daewoo miało posłużyć gangowi do innego napadu.

Zdaniem łódzkich śledczych były szef policji był przypadkową ofiarą złodziei samochodów, którzy chcieli ukraść akurat jego auto i prawdopodobnie nie wiedzieli, do kogo ono należy (bronią chcieli zmusić kierowcę do oddania kluczyków do auta). Śledczy utrzymują, że nie ma dowodów, aby było to zabójstwo na zlecenie, ani żeby w ogóle w tej sprawie było zlecenie zabójstwa. Z ustaleń śledztwa wynika, że "Patyk" - jeszcze przed zabójstwem - w co najmniej dwóch przypadkach kradzieży luksusowych aut także posługiwał się bronią, żeby zastraszyć kierowców.

We wtorek Sąd Okręgowy w Warszawie nie uwzględnił wniosku obrony o uchylenie aresztu wobec Igora M. Obrońca "Patyka" uzasadniał swój wniosek tym, że pozostali oskarżeni odmawiają w sądzie składania wyjaśnień. Powołał się też na ich "negatywną ocenę zarzutów dotyczących mojego klienta". Wskazał, że "Patyk" jako świadek koronny i tak podlega ochronie KGP - zatem i tak byłby strzeżony. "Przebywam 3,5 roku w areszcie, a czynu nie popełniłem" - oświadczył sądowi sam "Patyk". "Podlegam ochronie; nie mogę nigdzie wyjechać" - dodał. Zapewnił, że nie wpływałby na zeznania świadków bądź współoskarżonych.

Siedmiu oskarżonych

22 października ruszył proces w sumie siedmiu oskarżonych. Wraz z Igorem M. oskarżono sześć osób, którym zarzucono kradzieże w końcu lat 90. kilkudziesięciu samochodów osobowych. Trzem z nich zarzucono także usiłowanie dokonania rozboju wobec Papały. Tylko "Patyk" odpowiada z aresztu.

38-letni Mariusz M. według prokuratury także był na miejscu zbrodni i brał udział w próbie kradzieży auta. Początkowo miał on zarzut udziału w zbrodni, ale później prokuratura zmieniła go - jest on oskarżony o usiłowanie rozboju na szkodę Papały. "Patykowi" grozi kara 25 lat więzienia, a Mariuszowi M. - do 15 lat więzienia. Obaj w śledztwie nie przyznali się do winy.

Łódzka prokuratura przejęła śledztwo w tej sprawie z Warszawy w 2009 r. Przełom nastąpił w 2011 r. Ustalono wtedy mężczyznę, który mógł znać okoliczności zabójstwa Papały. Robert P. złożył zeznania obciążające Igora M.

Jeden z obrońców mówił wcześniej PAP, że niemal wszyscy świadkowie oskarżenia prezentują "wiedzę ze słyszenia", a nie to, czego sami byli świadkami. "Będę ich pytał na rozprawach, kiedy przypomnieli sobie o tym, co zeznali i w jakich okolicznościach" - dodał.

Morderstwo sprzed 17 lat

Papała, były już wówczas komendant główny policji, został zastrzelony w Warszawie 25 czerwca 1998 r. w samochodzie przed blokiem, w którym mieszkał. W toku śledztwa rozpatrywano 11 wersji. Sprawę początkowo prowadziła Prokuratura Apelacyjna w Warszawie. W 2009 r. skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Andrzejowi Z., "Słowikowi", i Ryszardowi Boguckiemu, zarzucając im m.in. nakłanianie do tego mordu. W 2013 r. SO uniewinnił ich od zarzutów; krytycznie ocenił wiele działań organów ścigania w sprawie, a dowody uznał za "kruche". "Sąd nie wie, dlaczego zabito gen. Marka Papałę" - przyznał sędzia. Wyrok ten jest prawomocny; prokuratura nie apelowała. 

Dowiedz się więcej na temat: Marek Papała

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje