Prof. Czapiński o gen. Jaruzelskim: Dla Polaków był postacią tragiczną

Generał Jaruzelski był niezwykle wyrazistą postacią polityczną i tak zapisze się w historii Polski - podkreśla psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Janusz Czapiński. W jego opinii, generał był postrzegany przez większość Polaków jako postać tragiczna.

Z sondażu CBOS z grudnia 2011 wynika, że 44 proc. badanych jako słuszną oceniała decyzję gen. Jaruzelskiego o wprowadzeniu stanu wojennego. W 2001 roku uważało tak 51 proc. badanych.

Reklama

- Ta różnica w poparciu decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego jest różnicą pokoleniową. W miarę upływu czasu będzie malał odsetek Polaków, którzy będą pozytywnie cenić decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego. Co nie znaczy, że będzie rosła jednoznacznie negatywna ocena generała - ocenił prof. Czapiński.

Jak powiedział prof. Czapiński, Jaruzelski był klasyczną postacią z tragedii greckiej, także w świadomości bardzo wielu Polaków, także w świadomości tych, którzy absolutnie nie akceptują jego działań  w latach 80., którzy mają mu za złe, to że rozwalił Solidarność. - Nawet oni są świadomi, że był między młotem i kowadłem. Musiał podjąć jakąś decyzję - powiedział prof. Czapiński.

Zdaniem socjologa, był on niezwykle wyrazistą postacią polityczną i tak zapisze się w historii Polski. Prof. Czapiński, pytany o to, jak zmieniał się przez lata odbiór gen. Jaruzelskiego przez Polaków, ocenił, że jego wizerunek w oczach rodaków zmieniał się, ale tylko w pewnych granicach.

"Postawy Polaków wobec generała"

- Nigdy nie było takiej sytuacji, w której większość Polaków - nawet w kilka lat po zakończeniu stanu wojennego - żywiła silne, ostre pretensje wobec generała i WRON-u, wobec decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego. Choć oczywiście był znaczący odsetek rodaków, którzy mieli żal o to, że pierwsza Solidarność zakończyła się w ten sposób, że kraj został spacyfikowany i z dużym opóźnieniem wybił się na niepodległość - powiedział  Czapiński.

- To, jak kształtowały się postawy Polaków wobec generała, a co za tym idzie - wobec wprowadzenia stanu wojennego, zależało od tego, kto rządził, kto kierował mediami, kto przebijał się z określonymi ocenami i kto ferował wyroki. Gdy rządziła lewica - stosunek do Jaruzelskiego był dużo bardziej pozytywny, a gdy do głosu doszła prawica, zwłaszcza PiS-owska, ten stosunek zaczął ewoluować, był coraz bardziej negatywny. To jak Polacy postrzegali generała Jaruzelskiego po 1989 roku, w coraz mniejszym stopniu zależało od osobistych doświadczeń, a w coraz większym - od atmosfery, jaką kreowały media, a pośrednio - oczywiście politycy - ocenił prof. Czapiński.

- Z punktu widzenia bardzo wielu Polaków generał Jaruzelski to postać tragiczna, bardzo niejednoznaczna pod wieloma względami; Jaruzelski niewątpliwie jednak uznawany jest za człowieka, który potrafi zachować się honorowo - uznał Czapiński.

Za pozytywny odbiór Jaruzelskiego w ostatnich latach odpowiada, w ocenie prof. Czapińskiego, zachowanie samego generała. - Kiedy kancelaria prezydenta Lecha Kaczyńskiego przyznała mu wysokie odznaczenie, a później okazało się, że to była pomyłka któregoś z jego urzędników, generał zareagował bardzo szybko: sam zrzekł się odznaczenia. Dla wielu Polaków było to zachowanie niezwykle honorowe i uczciwe - zauważył Czapiński.

Przypomniał także gorącą społeczną debatę dotyczącą tego, czy generał powinien polecieć z prezydentem Bronisławem Komorowskim do Rzymu na beatyfikację Jana Pawła II. - Generał zachował się w ujmujący - w odbiorze Polaków - sposób. Nie czekał na ostateczne decyzje w tej sprawie, tylko sam zapowiedział, że nie weźmie udziału w uroczystości, bo nie chce sprawiać kłopotu. Ludzie zawsze pamiętają takie zachowania - zauważył prof. Czapiński.

"W Polsce panuje kult honoru"

Słowa Czapińskiego potwierdza przeprowadzany w marcu 2011 sondaż PBS DGA, wskazujący, że co drugi Polak (51 proc.) uważa, że prezydent Bronisław Komorowski powinien zaprosić gen. Wojciecha Jaruzelskiego do polskiej delegacji na beatyfikację Jana Pawła II w Rzymie.

W opinii prof. Czapińskiego w Polsce panuje kult honoru, a dodatkowo Polacy mają pozytywny stosunek do wojska. - W kontekście pozytywnego postrzegania postaci gen. Jaruzelskiego te dwa aspekty nakładają się na siebie - zwrócił uwagę. Zdaniem Czapińskiego Jaruzelski "nawet w gronie ludzi bardzo wrogo do niego nastawionych rodaków, mających ciągle, do dzisiaj, pretensje o wprowadzenie stanu wojennego, zawsze uchodził jednak za honorowego żołnierza". "Honorowego, tyle tylko, że podejmującego od czasu do czasu fałszywe decyzje polityczne - dodał Czapiński.

Zdaniem Czapińskiego, zachowania Jaruzelskiego w ostatnich latach "tylko utrwaliły wizerunek generała jako żołnierza, który zachowuje się w sposób honorowy, tak jak żołnierzowi przystoi".

"Właściwie nie podnosi się tej sprawy"

Czapiński zwrócił też uwagę, że - poza zdawkowymi w ostatnich kilku latach relacjami z toczącego się procesu w sprawie masakry na Wybrzeżu - właściwie nie podnosi się tej sprawy. Chodzi o trwający od 10 lat proces gen. Wojciecha Jaruzelskiego i innych oskarżonych za sprawstwo kierownicze zabójstwa robotników Wybrzeża w grudniu 1970 r.

- To było 40 lat temu, ci, którzy wówczas to silnie przeżywali, dzisiaj mają powyżej 60 lat. Nowe pokolenia traktują ten fakt jedynie jako zapis historii. Ale trochę się dziwię, że wrodzy Jaruzelskiemu politycy przestali sprawę grudnia 70 r. eksponować. Moim zdaniem masakra na Wybrzeżu to zdecydowanie silniejszy zarzut pod adresem generała niż stan wojenny - ocenił Czapiński.

- Generał Jaruzelski ma jednak ważne dla niektórych Polaków usprawiedliwienie: gdyby nie wykonał polecenia biura politycznego PZPR, przestałby być generałem, nie byłby ministrem obrony narodowej. Powstaje pytanie: co stałoby się w roku 1981 roku? Dla wielu Polaków Jaruzelski może być zatem postacią, która zapobiegła rozlewowi krwi i chaosowi kraju w 1981 roku - zauważył prof. Czapiński.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje