Prof. Staniszkis: Prezydent i PiS idą w tym samym kierunku

- Kaczyński przeforsuje swoje pomysły dotyczące sposobu wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa. Zarówno prezydent jak i PiS chcą upartyjnienia sądownictwa. Andrzej Duda chce zwiększenia własnej roli w tej dziedzinie, a to nie odpowiada PiS-owi. Obie strony działają w sposób skandaliczny - mówi w rozmowie z Interią socjolog prof. Jadwiga Staniszkis.

W piątek odbędzie się trzecie już spotkanie prezydenta i prezesa PiS w Belwederze. To kolejna próba porozumienia się w sprawie reformy sądownictwa. PiS ma przedstawić "korektę" do będącej przedmiotem sporu propozycji prezydenta. 

Andrzej Duda chce, by nowych członków KRS wybierał Sejm większością 3/5 głosów na wspólną czteroletnią kadencję. W przypadku klinczu, każdy poseł miałby głosować w imiennym głosowaniu tylko na jednego kandydata spośród zgłoszonych. Dla PiS taka propozycja jest nie do zaakceptowania. 

Kaczyński przeciwny propozycji Dudy

Reklama

Prezes PiS w pomyśle prezydenta dostrzega "pewne problemy konstytucyjne". 

"Trudno sędziów KRS wybierać mniejszością głosów. Taką sytuację tworzy ten projekt ustawy, który wpłynął do Sejmu z Kancelarii Prezydenta. Zasada: jeden poseł - jeden głos - jeden kandydat na członka KRS, bezdyskusyjnie zaowocuje wyborami mniejszościowymi, a nawet bardzo mniejszościowymi. Można sobie przecież bez trudu wyobrazić sytuację, w której do Krajowej Rady zostają powołani sędziowie wybrani przez dwóch, trzech posłów czy nawet skrajnie przez jednego" - mówi w najnowszym wywiadzie dla "Gazety Polskiej" Jarosław Kaczyński.

"W mojej ocenie zaproponowane rozwiązanie stoi w sprzeczności z ustawą zasadniczą, bo nigdzie - powtarzam - nigdzie nie ma w niej zapisu o możliwości głosowania mniejszością głosów. (...) To właśnie szacunek dla wyboru większościowego jest istotą demokracji. O tym naprawdę trzeba pamiętać i nie można tej podstawowej zasady wypaczać, bo to będzie po prostu psuło jakość życia publicznego w Polsce" - dodaje prezes PiS.

Ani Kaczyński ani politycy partii rządzącej nie zdradzają jednak na razie szczegółów zapowiedzianej "korekty" propozycji Dudy. Wicemarszałek Terlecki w rozmowie z telewizją internetową wPolsce.pl stwierdził jedynie, że PiS złoży Dudzie "propozycję idącą może po środku".

Z kolei rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński jeszcze w sobotę mówił, że jeśli naniesione w Sejmie poprawki "wypaczą" projekt prezydenta, to nie będzie na to jego zgody.  

Prezes PiS postawi na swoim

Czy prezydent i prezes PiS dogadają się co do wyboru członków KRS? I kto w tym sporze postawi na swoim?

Prof. Jadwiga Staniszkis nie ma wątpliwości. - PiS zignoruje prezydenta. Kaczyński wprost powiedział, że nie będzie tolerował wprowadzenia upartyjniania sądów przez wiele partii, a nie tylko przez PiS. Kaczyński ma znacznie silniejszą osobowość i myślę, że to on przeforsuje swoje pomysły - uważa socjolog. 

- PiS ma w ręku wszystkie instrumenty, żeby przeprowadzić swoje stanowisko. Projekty prezydenta będą przepuszczane jeszcze przez komisję i przez posiedzenie Sejmu - dodaje. 

"Obie strony działają skandalicznie"

Zdaniem prof. Staniszkis, myślenie PiS-u i prezydenta w sprawie sądów niewiele się różni. Według socjolog obie strony chcą ich upartyjnienia. - Prezydent chce zwiększenia własnej roli w tej dziedzinie, a to nie odpowiada PiS-owi. Myślę, że to są spory o niuanse, ale kierunek obu stron, to znaczy niszczenie niezależności sądów i naszego zaufania do ich działania, jest podobne i w PiS-ie i u prezydenta - mówi. 

- Obie strony działają w sposób skandaliczny. Czy będzie pluralizm upartyjniania, upolityczniania sądów, czy jedna partia, to efekt i łamanie zasad podziału władzy będzie podobny - przekonuje socjolog. 

Staniszkis krytykuje też spotkania prezydenta i prezesa PiS w Belwederze. - To stylizacja na Piłsudskiego. Gdyby działanie PiS i prezydenta nie było realnym łamaniem demokracji, to byłoby to śmieszne, ale jest moim zdaniem smutne i dramatyczne - ocenia. 

PiS zablokuje Dudzie referendum?

W wywiadzie dla "Gazety Polskiej" Jarosław Kaczyński odnosi się też do sztandarowej inicjatywy prezydenta, czyli do referendum konstytucyjnego. Pytany o to, czy będzie zgoda na jego przeprowadzenie, odpowiada, że to zależy "od bardzo wielu czynników". Jednocześnie wyraźnie dystansuje się od zgłoszonego przez Dudę postulatu wzmocnienia pozycji prezydenta. "Otwarcie powiedziałem prezydentowi Andrzejowi Dudzie, iż nie widzę przesłanek do wprowadzenia systemu prezydenckiego" - mówi. 

Według "Faktu", w PiS już zapadła decyzja o zablokowaniu referendum. Czy na tym polu może rozpalić się kolejny spór między prezydentem a PiS-em?

- Sama idea referendum w sprawie nowej konstytucji podnoszona przez kogoś, kto sam kilkukrotnie ją złamał, jest nie na miejscu. Myślę, że z tego zdaje sobie sprawę też Jarosław Kaczyński. Nie chce żeby to uświadomiło ludziom paradoks w działaniu prezydenta: z jednej strony zachowuje pozory niezależności a równocześnie różni się w łamaniu konstytucji od działań PiS-u jedynie w detalach. Jest wygodnym wehikułem łamania demokracji dla PiS-u i pewnie tak do końca kadencji zostanie" - mówi socjolog. 

- Wypowiedzi Dudy o nowej konstytucji są skandaliczne - dodaje. 

Prezydent "pionkiem w grze"

W opinii prof. Staniszkis, "bunt prezydenta jest kontrolowany i często pozorny". 

- Nie jestem jego wielką wielbicielką. Uważam Andrzeja Dudę za prezydenta złego, pretensjonalnego. Myślę, że będzie raczej takim pionkiem w grze, którą prowadzi PiS, tak jak dotychczas - odpowiada, pytana o to, czy w dalszej perspektywie prezydent będzie zdolny do zawetowania kolejnych propozycji PiS.  


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje