Prokuratorska chrapka na auto sędziego

Tego jeszcze nie było. Prokurator łapówkarz zlecił kradzież auta sędziego - dowodzi prokuratura w akcie oskarżenia, który skierowała do Sądu Rejonowego w Bełchatowie. Sąd zdecydował w piątek, że prokurator Dariusz C. do połowy czerwca pozostanie w łódzkim areszcie przy ul. Smutnej - pisze "Dziennik Łódzki".

Sprawa toczy się od listopada 2005 r. Wyszła na jaw, gdy prokuratura zaczęła interesować się doniesieniami o łapówkach, które miał brać 44-letni dziś prokurator C. "Prokurator Darek - 5 tysięcy", tak mówili o nim w Bełchatowie, oczywiście już po zatrzymaniu, bo wcześniej nikt złego słowa na Dariusza C. nie powiedział.

Reklama

- Można z nim było konie kraść - twierdzi sędzia Marek Rychter, przewodniczący Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Bełchatowie, przez dwie kadencje wiceprezes sądu. Ale to właśnie jemu prokurator, dziś już były, chciał ukraść auto. Toyota land cruiser należała wprawdzie do żony sędziego, ale jeździł nią Marek Rychter. Terenowe cacko miało wtedy dwa lata. Jedyne takie w mieście, robiło wrażenie także na Dariuszu C., który od sędziego chciał toyotę odkupić.

- Mówił, że jest nią bardzo zainteresowany. Nie zamierzałem jednak wtedy pozbywać się samochodu - wspomina sędzia Rychter. - Powiedziałem mu, że jeśli zdecyduję się sprzedać, to będę o nim pamiętał.

Jak ustaliła prokuratura, w kwietniu 2001 r. Dariusz C. - jeszcze wówczas prokurator - zlecił kradzież auta 22-letniemu Tomaszowi S. Mężczyzna miał już w przeszłości kłopoty z prawem. Kiedy zatrzymano go za pobicie, natknął się na prokuratora Dariusza C. Ten miał obiecać załatwienie wyroku w zawieszeniu, pod warunkiem że 22-latek zapłaci prokuratorowi 5 tys. zł. Podejrzany o pobicie zebrał 2,7 tys., a resztę zobowiązał się dopłacić później. Kiedy jednak ustalony termin minął, prokurator zaproponował mu włamanie i kradzież samochodu sędziego.

Tomasz S. na propozycję przystał. Samochód miał odprowadzić na posesję w Tomaszowie Mazowieckim, prawdopodobnie należącą do znajomego prokuratora. Zachęcony do włamania 22-latek rozpoczął obserwację domu sędziego, z czasem jednak zrezygnował. Marek Rychter o niedoszłej kradzieży dowiedział się dopiero z listu, który Tomasz S. napisał do prokuratury apelacyjnej, kiedy był zatrzymany w kolejnej sprawie.

Dariuszowi C. prokuratura postawiła 20 zarzutów, większość związana jest z przyjmowaniem korzyści majątkowych. Za łapówki - w wysokości od 1,5 tys. zł do 10 tys. zł - miał pomagać w pomyślnych rozstrzygnięciach różnych spraw w Prokuraturze Rejonowej w Radomsku, Sądzie Rejonowym w Bełchatowie, Sądzie Rejonowym w Tomaszowie Mazowieckim oraz Sądzie Okręgowym w Łodzi. Prokurator zdołał zarobić - według szacunków aktu oskarżenia - ponad 60 tys. zł.

Dariuszowi C. grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Nie przyznał się do zarzucanych mu przestępstw. Tomasz S. przed sądem nie stanie. Umorzono postępowanie przygotowawcze w części dotyczącej osób, które ujawniły okoliczności związane z wręczaniem łapówek, nim sprawą zajęły się policja i prokuratura.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje