Prokuratura ujawnia, ile kosztowało śledztwo w sprawie śmierci Ewy Tylman

Prokuratura Okręgowa w Poznaniu ujawniła, jakie poniesiono koszty w związku ze śledztwem ws. śmierci Ewy Tylman. Zlecono liczne badania i ekspertyzy genetyczne, prowadzono poszukiwania na wodzie, w powietrzu i lądzie, ściągano psy tropiące z Niemiec. To wszystko kosztowało śledczych w sumie 352 tysiące złotych - czytamy na stronach TVN24.

- Trudno powiedzieć, co było najdroższe. Na pewno najwięcej było badań i ekspertyz genetycznych, jednak nie wiem czy to właśnie one najwięcej kosztowały - mówi w rozmowie z tvn24.pl Magdalena Mazur-Prus, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Zarzuty dla Adama Z.

Reklama

- Adam Z. zepchnął Ewę Tylman ze skarpy, potem nieprzytomną wrzucił do wody - mówiła w poniedziałek na konferencji prasowej przedstawicielka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus. Mężczyzna usłyszał już zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym, nie przyznaje się do winy.

Rzeczniczka prokuratury poinformowała, że nie udało się ustalić bezpośredniej przyczyny śmierci kobiety. Biegli nie stwierdzili jednak obrażeń zewnętrznych ciała Ewy Tylman. Adam Z. kilkakrotnie zmieniał wersję wydarzeń, często zasłaniał się tym, że nie pamięta niektórych wydarzeń. - Przy Ewie Tylman zabezpieczono jej przedmioty osobiste. Między innymi telefon komórkowy, kartę kredytową - przypomniała Mazur-Prus. 

Sprawa Ewy Tylman

Ciało Ewy Tylman wyłowiono z Warty 25 lipca. Dryfujące w rzece zwłoki zauważył mieszkaniec Czerwonaka. Znajdowało się  w odległości około 10 km od mostu św. Rocha w Poznaniu. 

Adam Z. jest w areszcie od grudnia ubiegłego roku. Teraz będzie mógł rozpocząć się jego proces. Do tej pory miał zarzut dokonania zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Oznacza to, że przez swoje zachowanie godził się na śmierć Ewy Tylman. Przeprowadzona w zeszłym tygodniu sekcja zwłok nie pozwoliła jednoznacznie ustalić przyczyny śmierci kobiety. Mimo tego - jak zapewniał pełnomocnik rodziny Ewy Tylman, mecenas Mariusz Paplaczyk - prokuratura zebrała na tyle mocne dowody, że pozwolą one postawić Adama Z. przed sądem.

Ewa Tylman zaginęła w okolicach mostu Rocha w Poznaniu w listopadzie zeszłego roku. W nagraniach z monitoringu widać było jak wraca z imprezy firmowej z Adamem Z. Ślad po niej urwał się właśnie w rejonie mostu Rocha. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy