Prokuratura zaskarżyła postanowienie sądu ws. aresztu Karapyty

Prokuratura Apelacyjna w Lublinie złożyła zażalenie na decyzję sądu, który orzekł warunkowy areszt w sprawie podejrzanego o korupcję i płatną protekcję marszałka woj. podkarpackiego Mirosława Karapyty. Karapyta opuścił areszt w Lublinie w czwartek, po wpłaceniu 60 tys. zł poręczenia majątkowego.

Zdaniem prokuratury na obecnym etapie postępowania jego prawidłowy dalszy bieg zabezpieczy tylko areszt, a sąd zrobił błąd, umożliwiając podejrzanemu wyjście na wolność za poręczeniem majątkowym - istnieją bowiem przesłanki do zastosowania bezwzględnego aresztu.- Prokurator sformułował zarzut obrazy szeregu przepisów postępowania karnego - powiedział naczelnik Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie Andrzej Jeżyński. Nie chciał ujawnić szczegółów zarzutów.

Reklama

Jeżyński nie chciał komentować zarzutów CBA wobec sędzi Sądu Rejonowego Lublin-Zachód, która orzekła wobec Karapyty areszt z możliwością zmiany po wpłaceniu poręczenia majątkowego.

- Nie jestem kompetentny do komentowania okoliczności, które na chwilę obecną znajdują się poza postępowaniem karnym. Do nas dokumenty opisujące to zdarzenie, o którym wiem wyłącznie z mediów, nie dotarły - powiedział Jeżyński. Dodał, że w zarzutach prokuratury sformułowanych w zażaleniu nie ma mowy o braku bezstronności ani naruszeniu powagi i godności sądu.

CBA wystąpiło w sobotę do ministra sprawiedliwości o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec lubelskiej sędzi. Rzecznik CBA Jacek Dobrzyński powiedział, że Biuro ma wątpliwości co do decyzji sądu, a sposób, w jaki została ona podjęta i zakomunikowana, naruszył powagę i godność sądu oraz świadczy też - według CBA - o możliwym braku bezstronności.

Według TVN24, sędzia Katarzyna Gałus z Sądu Rejonowego w Lublinie po zamianie aresztu na kaucję w wysokości 60 tys. zł miała powiedzieć do Mirosława Karapyty: "Podejrzany powinien być zadowolony".

Jeżyński powiedział, że z relacji prokurator obecnej na posiedzeniu wie, że w jego ramach - od wejścia stron na salę do momentu ogłoszenia decyzji sądu - żadne swobodne, pozakodeksowe wypowiedzi ze strony sądu nie padły.

- Z relacji prokuratora obecnego na posiedzeniu wynika, że jeżeli coś takiego miało miejsce, to już poza samym posiedzeniem. Jest taki moment, gdy sąd doręcza odpis postanowienia podejrzanemu, podejrzany kwituje doręczenie, wtedy zbliża się do stołu sędziowskiego w towarzystwie konwoju. To jest dynamiczny moment, być może padło wtedy jakieś zdanie, my formalnie o tym nic nie wiemy - dodał Jeżyński.

Zażalenie prokuratury rozpatrzy Sąd Okręgowy w Lublinie. Jak powiedział jego rzecznik Artur Ozimek, nastąpi to najwcześniej w przyszłym tygodniu.

Karapyta został zatrzymany przez CBA w ubiegły poniedziałek. W środę wieczorem lubelski sąd aresztował go na trzy miesiące, zastrzegając, że ten środek zapobiegawczy ulegnie zmianie z chwilą złożenia 60 tys. zł poręczenia majątkowego.

Prokuratura Apelacyjna w Lublinie postawiła Karapycie siedem zarzutów dotyczących czynów popełnionych w latach 2011-2012. Miał on przyjąć łapówki w kwotach od 1,5 do 30 tys. zł, łącznie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Korzyści przyjmowane przez marszałka miały polegać też na opłaceniu mu pobytu na urlopie za granicą i w Polsce. Dwa zarzuty dotyczą korzyści osobistych w postaci zaspokajania potrzeb seksualnych.

Karapyta miał za łapówki obiecywać załatwienie spraw związanych z jego kompetencjami jako marszałka województwa i kierowanego przez niego urzędu. Niektóre zarzuty dotyczą pośrednictwa w jednostkach samorządowych, lokalnej policji, a także jednego z ministerstw.

Karapyta przed sądem nie przyznał się do popełnienia żadnego z zarzucanych mu czynów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje