Protest oświęcimian nieopodal byłego Auschwitz

Kilkadziesiąt osób, w przeważającej mierze młodzież z pobliskiej szkoły, oraz kilku byłych więźniów niemieckich obozów, uczestniczyło w środę w akcji protestacyjnej przeciw "poszerzaniu granic Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau i jego strefy ochronnej". Sprawa dotyczy budynków, położonych paręset metrów od byłego niemieckiego obozu Auschwitz.

Dyrektor muzeum Piotr Cywiński stanowczo zaprzecza, że strefa Muzeum ma być poszerzona.

Reklama

Chodzi o budynki dawnego budynku Okręgowego Przedsiębiorstwa Przemysłu Zbożowo-Młynarskiego Państwowych Zakładów Zbożowych w Krakowie (w czasie wojny tzw. Lagerhaus) i byłego magazynu Zakładów Przemysłu Tytoniowego (w czasie wojny tzw. Unterkunftsgebńude).

W III etapie Oświęcimskiego Strategicznego Programu Rządowego, zmieniony został realizator inwestycji w obu obiektach, które stanowią jedynie niewielki fragment całego dokumentu. Zamiast wynegocjowanych wcześniej beneficjentów - oświęcimskiego magistratu oraz Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej - zadania powierzono Państwowemu Muzeum Auschwitz-Birkenau. Zmiana dokonała się jednak bez wiedzy samorządowców, z którymi wcześniejsza wersja była negocjowana. Decyzja wywołała oburzenie większości uczestników negocjacji. Ostatecznie dokumentu nie podpisał jedynie prezydent Oświęcimia Janusz Marszałek.

W środę protestujący mówili o "poniżaniu i lekceważeniu społeczeństwa ziemi oświęcimskiej przez wysokich urzędników państwowych, którzy w wyniku zakulisowych działań doprowadzili do zmian w zapisach III etapu Oświęcimskiego Strategicznego Programu Rządowego".

Organizator protestu - Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich - planowało otwarcie w byłym "Lagerhausie" wystawy poświęconej mieszkańcom Oświęcimia i okolic, którzy pomagali więźniom Auschwitz. Członek stowarzyszenia i były więzień Auschwitz Jerzy Bielecki mówił, że taka ekspozycja byłaby ukazaniem prawdy o odwadze oświęcimian i jest potrzebna.

Obecnie szanse na realizację wystawy są niewielkie. Dyrektor muzeum Piotr M.A. Cywiński w rozmowie z PAP powiedział, że w budynku powinno powstać centrum edukacyjne, o którego powstanie zabiega amerykański filantrop Fred Schwartz. W przeszłości Amerykanin o żydowskich korzeniach dał się już poznać jako twórca niezwykle prężnego, oświęcimskiego Centrum Żydowskiego, dzięki któremu uratowana została ostatnia tamtejsza synagoga Chewra Lomdej Misznajot. W centrum uczonoby m.in. jak dziś, w kontekście historii Auschwitz, zapobiegać ludobójstwu. Projekt byłby adresowanych do elit dyplomatycznych i politycznych z całego świata.

Dyrektor muzeum Piotr M.A. Cywiński zapowiedział w środę, że wystawa poświęcona mieszkańcom ziemi oświęcimskiej, którzy pomagali więźniom, jest potrzebna i stanie się elementem zmienionej w niedalekiej przyszłości polskiej ekspozycji narodowej na terenie placówki. Zwrócił uwagę, że muzeum odwiedza rocznie około miliona osób.

Protestujący podkreślali w środę, że zmiana zapisów w praktyce poszerzy granice muzeum oświęcimskiego i strefy wokół byłego obozu. Dyrektor muzeum określił te słowa mianem monstrualnych bzdur. Podkreślał, że strefa wokół byłego KL Auschwitz nie zostanie poszerzona. Nie zostaną też zmienione granice muzeum. Wyjaśnił, że obiekty nadal byłyby własnością Skarbu Państwa, pod zarządem trwałym placówki. - Strefa ochronna dotyczy byłego obozu, miejsca pamięci, a nie muzeum - mówił.

Zdaniem rzecznika muzeum Jarosława Mensfelta, w drugim z budynków znajdzie się oświęcimski oddział Archiwum Państwowego w Katowicach. Obecnie mieści się on w jednym z poobozowych bloków w byłym Auschwitz I. Pomieści też część sąsiadującej z nim Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, w tym główną bibliotekę. Do budynku trafią również zbiory muzeum, które obecnie przechowywane są w blokach Auschwitz I. Te zapisy w OSPR się nie zmieniły. Inny jest tylko realizator inwestycji. Cywiński zapewnił, że szkoła znajdzie tam schronienie, bo to najlepsze miejsce dla niej.

Organizatorzy protestu z Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich zbierali w środę podpisy pod petycją, w której domagają się przywrócenia wynegocjowanych pierwotnie zapisów, pilnego spotkania z premierem Jarosławem Kaczyńskim lub jego pełnomocnikiem w celu wyjaśnienia wątpliwości, a także dymisji dyrektora muzeum Piotra M.A. Cywińskiego.

W akcji protestacyjnej wziął udział między innymi starosta oświęcimski Józef Kała, który zapowiedział, że "jako reprezentant Skarbu Państwa" nie zaopiniuje pozytywnie projektu centrum edukacyjnego, wspieranego przez dyrekcję muzeum. W miejscu protestu pojawiły się także gazety samorządowe z dużą reklamą Kały jako kandydata w wyborach. Organizatorzy zapowiedzieli zarazem, że w czwartek odbędzie się kolejna pikieta, na której pojawią się posłowie i kandydaci na parlamentarzystów.

Oświęcimski Strategiczny Program Rządowy został przyjęty w 1996 roku po konflikcie wokół centrum handlowego nieopodal murów byłego KL Auschwitz, które budowała spółka Maja z Oświęcimia. Program zakłada uporządkowanie i zagospodarowanie strefy ochronnej wokół Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau oraz modernizację układu komunikacyjnego w Oświęcimiu. Planowano też rewitalizację starówki, utworzenie Międzynarodowego Centrum Kongresowego oraz ośrodka edukacyjnego. W 2002 roku Rada Ministrów przyjęła drugą część dokumentu, na lata 2003-2006, a obecnie trzecią - do 2011 roku. Do rozdysponowania jest 30 milionów złotych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje