Protestujący górnicy spędzą Wigilię w kopalni

Protestujący górnicy, okupujący od tygodnia kopalnię "Budryk" w Ornontowicach na Śląsku, zasiądą w poniedziałek do wieczerzy wigilijnej we własnym gronie na terenie zakładu.

Górnicy podkreślają, że są zdeterminowani, by kontynuować okupację kopalni w czasie świąt. Domagają się przede wszystkim zrównania ich płac z wynagrodzeniami w Jastrzębskiej Spółce Węglowej (JSW), do której wkrótce ma zostać włączony "Budryk". Od spełnienia tych postulatów uzależniają zakończenie strajku.

Reklama

Jak poinformował Wiesław Wójtowicz ze Związku Zawodowego Kadra, choć pierwotnie górnicy zamierzali spędzić Wigilię z rodzinami w kopalnianej stołówce poza terenem zakładu, podczas poniedziałkowej porannej masówki zdecydowali jednak, że pozostaną na terenie kopalni, nie wpuszczając tam swoich rodzin.

- Zbijamy teraz stoły, po południu rodziny przyniosą nam pod bramę potrawy, będziemy mieć choinkę. Jak w każdej rodzinie, zaczniemy modlitwą, przełamiemy się opłatkiem, po wieczerzy będziemy śpiewać kolędy. Przed wieczerzą na spotkaniu opłatkowym mają pojawić się u nas władze Jastrzębskiej Spółki Węglowej - powiedział Wójtowicz.

Wyjaśnił, że decyzję o spędzeniu Wigilii we własnym gronie górnicy podjęli w obliczu zarzutów władz kopalni, dotyczących wpuszczania na jej teren postronnych osób. Na tym tle w poniedziałek rano doszło też do przepychanki protestujących z wynajętą przez zarząd firmą ochroniarską.

Według prezesa "Budryka" Piotra Bojarskiego, próba obsadzenia dwunastoma ochroniarzami bram zakładu miała służyć wyłącznie uzyskaniu przez zarząd kontroli nad osobami wchodzącymi na teren kopalni, a także umożliwieniu opuszczenia jej terenu osobom, które nie chcą tam przebywać.

- Nie mamy zamiaru prowadzić wojny z protestującymi. Jednak jako kierownik zakładu, który jest obiektem chronionym, nie mam w tej chwili nawet wiedzy, kto wchodzi na jego teren ani co się tam dzieje. Mamy sygnały, że przebywają tam osoby pod wpływem alkoholu, kilku osobom uniemożliwiono też wczoraj opuszczenie kopalni - powiedział Bojarski.

Według prezesa "Budryka", grupa ochroniarzy, która pojawiła się rano przy bramie zakładu bez broni ani zamiaru przedostania się na teren kopalni, spotkała się z agresją grupy ok. stu górników. Wyjaśnił, że w tej sytuacji ochroniarze wycofali się sprzed bramy i odjechali.

- Apelujemy, by zarząd kopalni nie podejmował takich kroków. Chcemy spędzić Święta spokojnie - podkreślił Wójtowicz. Jak dodał, by podkreślić świąteczną atmosferę, grupa ok. 120 protestujących górników zdecydowała się oddać jeszcze przed Świętami krew. W poniedziałek od rana na terenie kopalni stały dwa ambulanse z katowickiego centrum krwiodawstwa.

W trwających od tygodnia strajku i okupacji zakładu biorą udział związki "Kadra", "Sierpień'80" i "Jedność Pracowników Budryka". Komitet protestacyjny twierdzi, że choć szefowie innych związków w kopalni nie poparli protestu, to jednak z czasem przyłączyło się do niego wielu członków tych związków, niektórzy z nich opuścili swoje dawne organizacje zakładowe.

Zarząd kopalni uważa strajk za nielegalny. Mówiąc, że nie można negocjować "w warunkach dyktatury" dopuszcza rozmowy z pracownikami pod warunkiem zakończenia okupacji. Górnicy twierdzą, że zakończą strajk dopiero po spełnieniu ich żądań, uważają że zakład stać na oczekiwane przez nich podwyżki.

Protestujący górnicy chcą zarabiać tyle, ile wynosi średnia płaca w JSW. Oznaczałoby to ponad 700 zł podwyżki. Sześć innych działających w kopalni związków nie poparło protestu. Wynegocjowane przez nie porozumienie związane z wejściem "Budryka" do JSW zostało jednak dwukrotnie odrzucone w referendum przez załogę, nie zostało więc ostatecznie podpisane.

W projekcie tamtego porozumienia ustalono m.in. rozłożony do 2011 r. harmonogram dochodzenia wynagrodzeń w "Budryku" do średniej w kopalniach JSW oraz włączenie do funduszu wynagrodzeń świadczeń na dojazdy do pracy. Wzrost wynagrodzeń miał nastąpić od 1 października. Ponieważ jednak porozumienia nie podpisano, podwyżek nadal nie ma.

Protestujący domagają się wyrównania płac już niebawem, a nie po 2011 r. Inne rozwiązanie uważają za niesprawiedliwe. Tymczasem w sobotę minister gospodarki Waldemar Pawlak podpisał decyzję o włączeniu "Budryka" do Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Formalnie nastąpi to po wpisaniu odpowiednich zmian do Krajowego Rejestru Sądowego - po Nowym Roku.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: W.E. | budryk | Jastrzębska Spółka Węglowa SA | górnicy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje