PSL: Na temat CETA musi odbyć się poważna debata

Na temat umowy CETA między UE a Kanadą musi się odbyć poważna debata; trzeba pokazać plusy i minusy i podjąć decyzję najpierw w Polsce - uważa szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Po raz kolejny wezwał rząd, by powstrzymał się od parafowania umowy.

Kosiniak-Kamysz przypomniał w sobotę przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, że dzień wcześniej ludowcy złożyli w KPRM skierowaną do premier Beaty Szydło petycję, w której żądają "natychmiastowej informacji na temat umowy o wolnym handlu z Kanadą, przedstawienia przez rząd skutków dla polskiej gospodarki, konsumentów i polskiego rolnictwa".

Reklama

- Nie ma odpowiedzi na petycję, czekamy - powiedział.

O umowie CETA ma być mowa podczas sobotniej Rady Naczelnej PSL, na której - jak zapowiedział Kosiniak-Kamysz - ludowcy zamierzają podjąć "stosowne uchwały".

"UE jest w stanie sama zaspokoić swoje potrzeby żywnościowe"

Szef PSL stwierdził, że ws. CETA musi odbyć się w Polsce "poważna debata". Wezwał po raz kolejny rząd do niepodpisywania 27 października w Brukseli umowy o wolnym handlu. - To jest nasze żądanie - zaznaczył Kosiniak-Kamysz. Dodał, że "trzeba pokazać plusy i minusy i podjąć decyzję najpierw w Polsce, a później wprowadzać w życie". - Dyskusja, decyzja, działanie, a nie działanie bez decyzji parlamentu polskiego - podkreślił.

- Pani premier bardzo często mówiła o suwerenności, podejmowano nawet uchwały, że Polska jest suwerenna, ale tak naprawdę gdy chodzi o sprawy poważne, przyszłości gospodarczej Polski, polskiego konsumenta, Polski wolnej od GMO, bez stosowania różnego rodzaju chemikaliów, nie ma poważnej dyskusji, a tak naprawdę nie ma stanowiska rządu w tej sprawie - stwierdził szef PSL.

- Naprawdę Unia Europejska jest w stanie sama zaspokoić swoje potrzeby żywnościowe - przekonywał.

Dodał, że ludowcy żądają też przedstawienia "realnej informacji i swojego stanowiska" przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztofa Jurgiela. - Musi być reprezentantem polskiej wsi, nie tylko środowiska politycznego, musi mieć swoje zdanie, czy zgadza się na to, żeby do Polski przyszły produkty modyfikowane genetycznie, czy zgadza się na to, żeby indywidualne gospodarstwa rolnicze rywalizowały z wielkimi farmerami kanadyjskimi - mówił.

Zdaniem szefa PSL, CETA to nie tylko zagrożenie dla rolnictwa i konsumentów, ale również dla polskiego przemysłu chemicznego. "Mnóstwo gazu łupkowego w Kanadzie, dużo tańszego niż gaz dostępny w Polsce - nasz przemysł chemiczny nie będzie w stanie konkurować z wielkimi koncernami zlokalizowanymi w Kanadzie" - przekonywał.

"Rozczarowuje mnie postawa prezydenta Dudy"

PSL będzie chciało - jak dodał Kosiniak-Kamysz -  "przeprowadzić dyskusję we wszystkich powiatach, informować społeczeństwo" o umowie CETA, bo - jak uzasadniał - "jeżeli rząd tego nie robi, opozycja musi to wziąć na siebie".

Kosiniak-Kamysz powiedział poza tym, że "rozczarowuje" go postawa prezydenta Andrzeja Dudy. Przypomniał, że PSL zwróciło się w środę o zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, jednak prezydent - jak mówił szef ludowców - nie widział powodów zwoływania RBN m.in. ws. CETA. - Pan prezydent podobno wie wszystko, tylko obywatele nie wiedzą na temat umowy, która ma 1600 stron, dziesiątki załączników, tajne klauzule, jak to naprawdę będzie wyglądać - powiedział.

Wynegocjowane w 2014 r. Całościowe Gospodarcze i Handlowe Porozumienie UE-Kanada (CETA) proponuje zniesienie niemal wszystkich ceł i barier pozataryfowych oraz liberalizację handlu usługami między Unią Europejską a Kanadą. Porozumienie ma być zawarte w październiku podczas szczytu UE-Kanada. W przyszłym tygodniu zgodę na tymczasowe stosowanie CETA mają dać państwa członkowskie UE, później ma to zrobić Parlament Europejski.

Rzecznik rządu Rafał Bochenek poinformował w środę, że na wtorkowym posiedzeniu Rady Ministrów została przedstawiona informacja na temat korzyści płynących z przyjęcia umowy CETA przez Unię Europejską, nie przez Polskę. Nie powiedział, czy Rada Ministrów zajęła jakieś stanowisko w tej sprawie.

W piątek wieczorem szef MSZ Witold Waszczykowski mówił w PolsatNews: "My uznaliśmy, że dzisiaj nie ma przekonywujących kwestii, które by nam wskazywały, czy prowadziły do niezawarcia tej umowy, nieprzystąpienia do tej umowy. Ale czas jeszcze jest, może pokazać, że jest inaczej. Nawet jeśli jej część handlowa wejdzie w życie, to przez kilka lat będzie trwał proces ratyfikacji tej umowy i wiele kwestii będzie można odwrócić".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy