Raport dot. polskich sądów, alarmujące dane

Nieco ponad połowa rozpraw i posiedzeń przed polskimi sądami nie rozpoczyna się punktualnie, a osoby oczekujące przed salą najczęściej nie są informowane o przyczynach - wynika z przedstawionego we wtorek raportu z obywatelskiego monitoringu sądów.

Wyniki monitoringu fundacji Court Watch Polska zaprezentowano we wtorek w siedzibie Fundacji Batorego w Warszawie. W ramach trwającego rok - od lipca 2013 do lipca 2014 r. - projektu 547 wolontariuszy (głównie studentów) odwiedziło 147 sądów w Polsce, w których obserwowali ponad 5,5 tys. rozpraw i posiedzeń sądowych. Największą grupą odwiedzonych sądów - ponad 90 - stanowiły sądy rejonowe. Jest to już czwarty tego typu raport.

Reklama

Prezes fundacji Court Watch Polska Bartosz Pilitowski na prezentacji opracowania zawracał uwagę, że obok przykładów negatywnych w raporcie znajdują się także pozytywne, budujące autorytet sądów. "Natomiast mamy do czynienia z tym, że jedno negatywne doświadczenie potrafi rzutować na całe doświadczenie z sądem" - zaznaczył.

Jeśli wziąć pod uwagę tylko sądy, w których przeprowadzono minimum 20 obserwacji, z monitoringu wynika, że posiedzenia lub rozprawy, mimo że były umieszczone na wokandzie, nie odbyły się w 13 proc. przypadków. Mimo że takie sytuacje w ostatnim badaniu miały miejsce częściej niż w poprzednim (10 proc. w monitoringu z 2012/13 r.), to według fundacji nie widać nagłej zmiany związanej ze zmianą na początku roku operatora pocztowego doręczającego wezwania do sądów.

Aż 52 proc. rozpraw rozpoczynało się niepunktualnie, przy czym są sądy, gdzie jest to sporadyczne jak Sąd Okręgowy w Białymstoku (punktualnie zaczyna się tam cztery piąte rozpraw), i sądy, gdzie punktualnie rozpoczyna się tylko co trzecia rozprawa, jak Sąd Okręgowy w Warszawie. "Różnice są naprawdę znaczne i trudno je wytłumaczyć tylko i wyłącznie zewnętrznymi czynnikami. Być może po prostu należy się przyjrzeć kwestiom organizacji" - ocenił Pilitowski.

Aż w 40 proc. przypadków nie wiadomo było, dlaczego rozprawa się opóźniła. W 21 proc. przypadków obserwatorzy ocenili, że spóźnił się sędzia lub pracownik sądu, w 29 proc. - że powodem było opóźnienie się poprzedniej rozprawy, w 10 proc. - trzeba było czekać na innego uczestnika (np. konwojowanego oskarżonego). Tylko w 18 proc. przypadków ktoś z sądu przeprosił oczekujących lub wyjaśnił przyczynę opóźnienia.

W trzech przypadkach na sto obserwatorzy zetknęli się z tym, że sędzia był niekulturalny lub agresywny, w dwóch - ocenili, że strony traktowano nierówno.

Natomiast w 82 proc. monitorowanych spraw wyrok ogłaszano natychmiast lub po przerwie, w 85 proc. - obserwatorzy ocenili, że uzasadnienie było wyczerpujące i zrozumiałe.

Fundacja Court Watch podkreśla, że w 16 proc. przypadków w wydziałach karnych odnotowano obecność prokuratora na sali posiedzeń w czasie przerwy. "Nie twierdzimy, że za każdą taką sytuacją musi się kryć jakaś rozmowa na temat sprawy, która nie powinna mieć miejsca, ale takie wrażenie może pozostać i należy takich sytuacji unikać" - wyjaśnił Pilitowski.

Obserwatorzy zwracali uwagę na praktyczne elementy, które mogą utrudnić uczestnictwo publiczności w rozprawach. Odnotowano np., że w dwóch procentach przypadków wywołanie posiedzenia nie było dobrze słyszalne na korytarzu. Zdarzało się też kwestionowanie przez sędziów prawa publiczności do uczestniczenia w rozprawach.

Pod uwagę wzięto również infrastrukturę sądów. W trzech czwartych zbadanych sądów było wejście dostępne dla niepełnosprawnych, usunięto bariery architektoniczne, a windy dostosowano do wózków inwalidzkich.

Obserwatorzy co roku zwracają uwagę także na stan sądowych toalet dla interesantów. "To jest ważne z dwóch powodów. Po pierwsze, w sądzie musimy często spędzić kilka godzin i zapewnienie warunków do przebywania w tym miejscu jest obowiązkiem sądu. Ale to też jest pewien sposób wyrażenia tego, w jaki sposób ta instytucja podchodzi do interesantów" - tłumaczył Pilitowski.

W 36 proc. zbadanych sądów toalety trudno było znaleźć, w 15 proc. - były one brudne. Natomiast w 27 proc. sądów, by dotrzeć do ubikacji, interesant musiał przejść na inne piętro; przy czym zdarzało się, że ta toaleta była zamknięta na klucz, który można było pobrać na portierni.

W 2013 r. do polskich sądów wpłynęło ponad 15,1 mln spraw - cywilnych było nieco ponad 9 mln, karnych i wykroczeniowych - 2,8 mln, gospodarczych - blisko 1,6 mln, rodzinnych - 1,4 mln, z zakresu ubezpieczeń społecznych - niecałe 229 tys., a prawa pracy - 120 tys. W porównaniu z rokiem 2012 do sądów wpłynęło łącznie o 1,1 mln spraw więcej. Tendencja wzrostowa utrzymuje się od kilku lat.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje