Raport: Kobiet prezesek jest w polskich spółkach tylko 7 proc.

Największe polskie spółki, czyli spółki giełdowe, w tym spółki z udziałem skarbu państwa, mają w zarządach i radach nadzorczych mniej niż 15 proc. kobiet, a na stanowiskach prezesek - ok. 7 proc. - wynika z raportu przygotowanego na zlecenie MPiPS.

Raport został przygotowany w ramach projektu "Równość kobiet i mężczyzn w procesach podejmowania decyzji ekonomicznych - narzędziem zmiany społecznej". Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej chce, by stał się on punktem wyjścia do dyskusji, w jaki sposób wspierać równość kobiet i mężczyzn w gremiach decyzyjnych.

Reklama

Autorzy raportu podkreślają, że większość dostępnych badań jednoznacznie wskazuje na związek różnorodności z wynikami ekonomicznymi firmy - im więcej kobiet w zarządzie, im bardziej różnorodny zespół, tym wyniki są lepsze. Na poziomie firm badania wyraźnie wskazują na pozytywne korelacje pomiędzy liczbą kobiet we władzach spółek a wynikami finansowymi, natomiast w przypadku firm notowanych na giełdzie korelacja taka zachodzi w odniesieniu do ich wyceny rynkowej. Wciąż jednak kobietom zbyt rzadko udaje się przebić "szklany sufit", co potwierdzają dane przedstawione w raporcie.

Dowody na niesprawiedliwość obecnego systemu

Jedna z autorek raportu dr Lidia Adamska, zwróciła uwagę, że o niesprawiedliwości obecnego systemu awansu świadczy chociażby odsetek wykształconych kobiet - choć ponad 50 proc. kończy studia, w zarządach jest ich zaledwie kilkanaście procent. Jej zdaniem obecny system selekcji do rad nadzorczych nie jest oparty na zasadzie kompetencji.

Raport pokazał, że w statystykach Unii Europejskiej dotyczących udziału kobiet we władzach firm, z wyjątkiem porównania składów zarządów banków centralnych, Polska z udziałem 10,3 proc. lokuje się poniżej średniej, która wynosi 16,6 proc. Polska należy do krajów, w których w latach 2010-13 odnotowano pogorszenie niektórych wskaźników.

Jak podkreśliła Adamska, oprócz tego, że kobiet w zarządach jest znacznie mniej niż mężczyzn, to jeszcze mniej one zarabiają.

Aby zwiększyć udział kobiet w procesach decyzyjnych w gospodarce, w różnych krajach wprowadzane są rozmaite regulacje, najczęściej są to miękkie rekomendacje lub rozwiązania wiążące. W Polsce mamy jedynie regulacje o charakterze miękkim. Są to rekomendacje zawarte w Dobrych Praktykach Giełdy Papierów Wartościowych (zalecające zapewnienie zrównoważonego udziału kobiet i mężczyzn w wykonywaniu funkcji zarządu i nadzoru przedsiębiorstwa i coroczne raportowanie o udziale kobiet i mężczyzn w tych gremiach) oraz rekomendacje Ministerstwa Skarbu Państwa w odniesieniu do spółek z udziałem skarbu państwa (30 proc. kobiet w radach nadzorczych).

"Same zachęty i miękkie rekomendacje nie są wystarczające"

Zdaniem autorów raportu doświadczenia Polski i innych krajów dowodzą, że same zachęty i miękkie rekomendacje nie są wystarczające - znacznie skuteczniejsze są regulacje wiążące, które łączą się z sankcjami. Zdaniem Adamskiej można powiedzieć, że w Polsce miękkie rozwiązania nie dały zadowalających rezultatów. Zwróciła uwagę, że spółki w żaden sposób nie są zachęcane, by te rekomendacje realizować ani nie są z tego rozliczane. Powiedziała, że w ocenie samych przedstawicieli spółek ten zapis nie jest potrzebny i podczas dyskusji nad Dobrymi Krytykami jest on często krytykowany.

Badania opinii Polaków wskazują, że powoli rośnie akceptacja dla zwiększenia obecności kobiet na najwyższych stanowiskach w biznesie oraz działań, które by ten proces przyspieszyły. Jednak większą otwartość na zwiększanie udziału kobiet we władzach firm wykazuje społeczeństwo jako całość, a mniejszą przedstawiciele biznesu i menedżerowie.

Zdaniem autorów raportu należy działać na rzecz wzmocnienia i poprawy skuteczności regulacji prawnych w tym zakresie, powinny one mieć na pewno większą siłę wiążącą, np. mogą to być kwoty dotyczące pożądanych proporcji udziału kobiet i mężczyzn we władzach firm. Obszarem gospodarki, który powinien w pierwszej kolejności dawać przykład dobrych praktyk w zakresie równości kobiet i mężczyzn - i w którym należałoby wprowadzić rozwiązania kwotowe - powinny być spółki z udziałem skarbu państwa oraz duże spółki notowane na giełdzie.

Konieczność wprowadzenia przejrzystych i merytorycznych kryteriów

W raporcie wskazano także na konieczność wprowadzenia przejrzystych i merytorycznych kryteriów w systemie rekrutacji na stanowiska we władzach firm.

Adamska podkreśliła, że oprócz niezbędnych regulacji prawnych należy budować szeroki "ekosystem" sprzyjający zarówno realizacji karier zawodowych kobiet, jak i podnoszeniu kultury korporacyjnej firm. Dr Ewa Rumińska-Zimny, ekonomistka, prezeska Międzynarodowego Forum Kobiet przy Szkole Głównej Handlowej, również współautorka raportu, uznała, że w Polsce takiego "ekosystemu" brakuje, jednak jej zdaniem raport rozwiał mit o tym, że kobiety nie chcą wysokich stanowisk albo że brakuje im kompetencji. W jej opinii promując rozwiązania zwiększające udział kobiet w gremiach decyzyjnych, należy podkreślać ich potencjał, a nie to, że są grupą pokrzywdzoną i dyskryminowaną.

Pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania prof. Małgorzata Fuszara, która również brała udział w przygotowywaniu raportu, jeszcze przed objęciem funkcji ministra, podkreślała, że skoro najmniej do wprowadzania kwot i innych tego rodzaju rozwiązań promujących kobiety przekonany jest sam biznes, bardzo ważne jest tworzenie szerokiej koalicji, która będzie mocnym głosem przekonywała, że to jest ważne.

Wiceminister pracy Małgorzata Marcińska zapowiedziała kolejne kroki - m.in. spotkania z przedstawicielami biznesu, analizy pokazujące, że równość się opłaca oraz ogólnopolską kampanię społeczną na ten temat.

Raport opierał się na dostępnych analizach i raportach polskich i zagranicznych, w tym raportach przygotowanych w ramach UE. Oceniano udział kobiet w radach nadzorczych i zarządach polskich firm w latach 2010-13.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy