Jerzy Jachowicz, dziennikarz śledczy, który zajmował się m.in. sprawą zabójstwa gen. Papały twierdzi, że rewelacje łódzkiej prokuratury w sprawie śmierci generała Papały są zupełnie niewiarygodne.

Zdjęcie

Generał Marek Papała, fot. Andrzej Rybczyński /PAP
Generał Marek Papała, fot. Andrzej Rybczyński
/PAP

Zobacz również:

- Coś, co media podchwyciły jako "przełom w śledztwie", jest wersją, w którą uwierzyć nie sposób - mówi Jachowicz portalowi INTERIA.PL. - Po pierwsze, złodzieje samochodów nie strzelają do okradanych osób. Nikt, kto zna realia świata przestępczego nie uwierzy, że znający swój fach złodziej samochodów będzie nosił ze sobą broń. Oni mogą wpaść w każdej chwili, toteż wolą nie dorzucać sobie dodatkowego powodu do oskarżenia - twierdzi dziennikarz.

- Nie mogę sobie wyobrazić, żeby taki specjalista jak "Patyk", którego gang prowadził przed kradzieżą bardzo drobiazgowe rozpoznania, nie wiedział, że kradnie samochód generała policji - uważa Jachowicz. - Trudno uwierzyć, by po prostu chodził po podwórkach przy ulicy Rzymowskiego i się rozglądał. Po drugie, pamiętajmy, jakiej to był klasy samochód [daewoo espero - przyp. INTERIA]. Gang "Patyka" kradł terenówki, drogie samochody. Co oni mieli zrobić z takim samochodem, w dodatku posiadającym takiego właściciela. Jestem przekonany, że za parę tygodni prokuratura odejdzie od tej wersji - puentuje Jachowicz.

Reklama

Wersja przyjęta obecnie jest - w opinii Jachowicza - próbą przywrócenia wiarygodności prokuratury po niepowodzeniach w sprawie "Słowika" i Boguckiego oraz w sprawie uprowadzenia Krzysztofa Olewnika. W tej ostatniej sprawie - twierdzi dziennikarz - "prokuratura sięgnęła po skandaliczne środki: przeszukanie w miejscu zamieszkania pokrzywdzonych, w tym wypadku rodziny Krzysztofa Olewnika".

Jerzy Jachowicz twierdzi, że Papała zabity został w wyniku zlecenia ze środowisk przestępczych powiązanych z biznesem.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska