RMF: MSWiA Dorna odmówiło opłaty za karetkę

To MSWiA za czasów ministra Ludwika Dorna w 2006 roku odmówiło płacenia za karetkę pogotowia dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego w czasie jego pobytu w ośrodku na Helu - ustalił reporter RMF FM Krzysztof Zasada.

Gdański szpital MSWiA wzywa teraz kancelarię Kaczyńskiego do zapłaty 214 tysięcy złotych za 71 dni, przez które załoga karetki czuwała nad prezydenckim zdrowiem.

Reklama

To, że kwestia płacenia, a raczej braku płacenia za karetkę nie jest nowa, potwierdza też dyrektor gdańskiego szpitala MSWiA Grzegorz Sut. - Spór o zapłatę za karetkę dla prezydenta trwa od 2006 roku - mówi reporterowi RMF FM.

Szpital należy do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, ale to dyrektor placówki, a nie resort wzywa prezydenta do zapłaty. Dzieje się tak dlatego, że to szpital wykonywał usługę, a dyrektor musi dbać o finanse placówki. - Żaden dyrektor nie może sobie pozwolić na to, żeby przejść do porządku dziennego nad taką sytuacją. Jest to połowa miesięcznych przychodów oddziału chirurgicznego - wyjaśnia Grzegorz Sut reporterowi RMF FM.

Dlatego też dyrektor szpitala wezwał Kancelarię Prezydenta do zapłaty, a właściwie nie dyrektor, a radca prawny na jego polecenie. To on złożył stosowny dokument w sądzie i teraz sąd ma wezwać kancelarię Lecha Kaczyńskiego, aby się do niego ustosunkowała.

Winna luka w prawie

Niewykluczone, że źródłem całego zamieszania jest luka w prawie oraz nowe zwyczaje prezydenta Kaczyńskiego. Przepisy przewidują bowiem zapewnienie opieki medycznej najważniejszym osobom w państwie, a także ich rodzinom - w nagłych wypadkach. A jeśli chodzi o przedstawicieli władz, także podczas ich formalnych wizyt krajowych i zagranicznych. Za te świadczenia płaci normalnie MSWiA. Nie ma natomiast w przepisach opisanej sytuacji, że karetka pogotowia jest w stanie czuwania podczas wypoczynku głowy państwa.

Tę lukę zauważył Ludwik Dorn, który jako szef MSWiA odmówił w 2006 roku finansowania karetki na Helu. Od tamtego czasu - jak dowiedział się reporter RMF FM - sprawę zamiatano pod dywan. Ambulans przyjeżdżał na Hel, jednak nikt za to nie płacił. Zwyczaj zamawiania karetki rozpoczął się, gdy Lech Kaczyński został prezydentem. Wcześniej - jak wynika z dokumentów MSWiA - Aleksander Kwaśniewski wypoczywał na Helu bez asysty pogotowia ratunkowego.

Kancelaria jest całą sprawą mocno zdziwiona. - To kolejna czysta złośliwość wobec prezydenta - komentuje Michał Kamiński. Według szefa Kancelarii Prezydenta opieka medyczna przysługuje prezydentowi cały czas, bo głowa państwa pełni swoje funkcje bez przerwy i w związku z tym nie ma takiego pojęcia jak "prezydencki urlop".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy