RMF24: Rewolucja w sądownictwie. Przestój i papierkowa robota

Tylko cztery akty oskarżenia skierowały do sądów po 1 lipca - czyli zmianie przepisów postępowania karnego - prokuratury w Gdańsku i Gdyni - informuje RMF24. W całym okręgu gdańskim - obejmującym łącznie 14 prokuratur rejonowych - do 20 lipca do sądów nie trafił żaden taki akt. Dla porównania w lipcu ubiegłego roku skierowano ich tam ponad 800. Jak w praktyce działa nowa procedura karna?

Wstępne statystyki z Trójmiasta dotyczące aktów mogą szokować. W Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku jednak uspakajają i podkreślają, że statystyk z lipca 2014 i lipca 2015 nie można porównywać w prosty sposób, bo powodów ogromnej różnicy jest kilka - po pierwsze teraz statystki nie uwzględniają tych śledztw, w których sprawcy zgodzili się na dobrowolne poddanie się karze. Już nie kończy się ono ich aktem oskarżenia.

Reklama

- Niewątpliwie to też było związane ze zmianą procedury. Wiadomo, że prościej było przygotować taki akt oskarżenia na podstawie procedury znanej, gdzie człowiek poruszał się w znanych przepisach i znanych czynnościach. Tutaj musimy się nauczyć pisania po nowemu aktów oskarżenia, ale oprócz tego po nowemu przygotowywania akt dla sądu, zgodnie z przepisami kodeksu postępowania karnego - tłumaczy Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Z przygotowywaniem akt spraw dla sądów są jednak problemy. Pojawiają się przypadki, w których akta oskarżenia przygotowane w dochodzeniu przez policję, nie mogły zostać wysłane.

- W jednej z prokuratur prokurator przedstawił mi taką sytuację, że wpłynął akt oskarżenia sporządzony w dochodzeniu, ale prokurator zakwestionował prawidłowość przygotowania materiału i zwrócił ten akt oskarżenia do poprawienia. Tu chodzi o selekcję materiału dowodowego w kontekście nowych przepisów. Ta sprawa na pewno nie zostanie zakończona aktem oskarżenia w lipcu, a w sierpniu będzie mogła być zakończona. To są techniczne poprawki. Myślę, że z takimi sytuacjami będziemy się spotykać. Zarówno my jak i policja musimy się nauczyć sporządzania po nowemu aktu oskarżenia, jak i przygotowywania materiału dowodowego - mówi Wawryniuk.

Przyznaje też, że prokuratorzy sygnalizują, iż po zmianie przepisów policjanci przekazują im mniej akt i materiałów z różnych spraw.

Policjanci: Toniemy w papierkowej robocie

Policja z kolei oficjalnie zapewnia, że wszystko jest pod kontrolą. Policjanci wdrażają się w nowy system - pomogły im szkolenia, które przeszli na początku roku. Nieoficjalnie funkcjonariusze mówią jednak wprost: zamiast łapać przestępców, kserujemy dokumenty.

Te działania to element anonimizacji akt. Według nowych przepisów nie mogą one zawierać wrażliwych danych, jak chociażby nazwiska i adresy świadków. W aktach trzeba wszystko zamazać, ale najpierw oryginał skopiować i dokumenty zamknąć w osobnej kopercie. Inaczej wygląda też tzw. układanie akt. Do tej pory wszystkie dokumenty zebrane w trakcie śledztwa w teczkach segregowane były chronologicznie. Od 1 lipca nastąpiła rewolucja. Wszystkie kwitki policjanci i prokuratorzy muszą teraz segregować tematycznie - osobno postanowienia, protokoły z przesłuchań świadków, osobno sprawcy, protokoły z oględzin.

Policjanci się tego dopiero uczą. Jak mówią, trudno po latach pracy w innym systemie przestawić się na nowy. Układanie akt jest czasochłonne, a jeśli sprawa jest prosta, a cała dokumentacja liczy kilkadziesiąt stron, problemu nie ma. Ale jeśli akt ma być kilka lub kilkanaście - na samą myśl i policjanci, i prokuratorzy załamują ręce. Na komisariatach brakuje rąk do pracy.

- Dołożono nam obowiązków, a przecież każdy z nas ma po 50 albo więcej spraw, które musi pchać do przodu. Cały czas dochodzą nowe. 3-4 dni w tygodniu powinniśmy pracować w terenie, zostaje jeden na wypełnianie kwitów - żali się jeden z policjantów.

Zawaleni robotą papierkową funkcjonariusze mają jednocześnie więcej pracy w terenie. Przejęli to, co do tej pory należało do prokuratora: zbieranie dowodów, oględziny miejsc, przesłuchiwanie świadków. Prokuratorzy nadzorują tylko najpoważniejsze sprawy, dotyczące zbrodni. Jednak za to, co znajdzie się w akcie oskarżenia, odpowiadają policyjni śledczy. Cała odpowiedzialność spoczywa na policjantach. Jeśli będzie błąd i sąd odeśle akt oskarżenia, oberwie policjant. - Dostanie się nam też za przewlekłość postępowań. Ale jak mamy prowadzić sprawy i szukać przestępców, jak mamy teraz tyle roboty papierkowej? - pyta funkcjonariusz ze Szczecina.

Zmieniły się też druki pouczeń o prawach sprawcy i pokrzywdzonego. Policjanci powinni wręczać je podczas przesłuchań. Przyznają, że mają problem z ich wypełnianiem, a niewłaściwe pouczenie oznacza, że sąd podejrzanego może wypuścić na wolność. Winny będzie policjant. Podobnie jak prokuratorzy, także policjanci robili wszystko, aby postępowania zamknąć przed początkiem lipca i sprawy przekazać prokuraturze bądź sądom na starych zasadach.

W lipcu szczecińska policja nie skierowała do sądu żadnego aktu oskarżenia. Na koniec czerwca tzw. współczynnik zaległości wynosił 0,6, co oznacza, że na 4 nowe wszczęte postępowania przypadało 6 zakończonych.

Kuba Kułaga

Aneta Łuczkowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje